Niemieccy siatkarze stoczyli spektakularny bój z Francuzami w ćwierćfinale turnieju olimpijskiego. Wygrali pierwsze dwa sety, aby przegrać trzy kolejne i pożegnać się z rywalizacją (25:18, 28:26, 20:25, 21:25, 13:15). A że nie obeszło się bez kontrowersji, to emocje jeszcze długo nie opadną.
Przy stanie 8:4 dla Francji w tie-breaku Tobias Krick zdobył punkt, który celebrował, wpatrując się w rywali zza siatki. To okazało się początkiem wielkiej afery. "Czerwona kartka dla Kricka za spojrzenie na Francuzów zza siatki i tylko żółta kartka pomimo wielokrotnych prowokacji Earvina N'Gapetha w kierunku Niemców - taką kontrowersyjną decyzję podczas ćwierćfinału igrzysk w Paryżu podjął Juraj Mokry, sędzia spotkania Niemcy - Francja" - pisał Jakub Balcerski ze Sport.pl. Czerwona kartka oznaczała punkt dla francuskich siatkarzy, co przy tak zaciętej rywalizacji miało kolosalne znaczenie. W Niemczech nie mogą tego przeboleć.
"Niemieccy siatkarze natychmiast zaprotestowali. Zwłaszcza że N'Gapeth już kilka razy brał udział w podobnych gierkach" - relacjonował portal t-online.de, który cytuje komentującego to spotkanie Thomasa Kunze. - Teraz jest to czerwona kartka, mimo że wcześniej nie było kary indywidualnej. Juraj Mokry nie może tego zrobić. Krick stał i się patrzył. N'Gapeth zrobił to sześć razy w tym meczu - pieklił się. Mimo protestów ze strony Niemców oraz ich trenera Michała Winiarskiego słowacki arbiter nie zmienił decyzji.
Decyzja wywołała ogromne poruszenie także wśród ekspertów i dziennikarzy z Polski. "Pan sędzia dzisiaj grał z reprezentacją Francji", "obrzydliwe, serio nie mam słów", "absolutny skandal" - pisali w mediach społecznościowych.
W takich okolicznościach broniący olimpijskiego złota Francuzi awansowali do półfinału. W nim zmierzą się z mistrzami świata, czyli Włochami, którzy po nie mniej emocjonującym spotkaniu pokonali 3:2 Japonię. W drugim półfinale Polska zagra z USA lub Brazylią.
Komentarze (16)
Niemcy reagują na sędziowski skandal. "N'Gapeth zrobił to sześć razy"
W Polsce jest Tusk.