Świątek wygrała z dawną sobą. Przedwczesny finał zawiódł, ale taki miał być

Agnieszka Niedziałek
Iga Świątek w meczu z Lindą Noskovą mogła się trochę poczuć, jakby grała z dawną sobą, bo jest kilka analogii w tenisowej drodze Polki i jej rywalki w ćwierćfinale w Warszawie. 18-latka jest częścią czeskiej potęgi, ale ten występ pokazał, że prym będzie wiodła w niej dopiero w przyszłości. Jeśli ten pojedynek miałby być - jak go określano wcześniej - przedwczesnym finałem, to moglibyśmy się czuć nieco zawiedzeni, ale - biorąc pod uwagę napięty sobotni grafik - był taki, jak trzeba.

Przed rozpoczęciem turnieju WTA w Warszawie wielu kibiców czekało na finał z udziałem Igi Świątek z Karoliną Muchovą, ale plany te trzeba było zweryfikować już po 1/8 finału, gdy rozstawiona z dwójką tenisistka niespodziewanie pożegnała się z rywalizacją. Przeglądając zmniejszającą się stopniowo stawkę, za przedwczesny meczu o tytuł uznano ćwierćfinałowy pojedynek Polki z inną Czeszką - Lindą Noskovą. Tyle że 18-latka dopiero oswaja się z tourem i dopiero w drugiej części spotkania była w stanie mocniej poprzeszkadzać faworytce. Ale nie na tyle, by ją mocniej zmęczyć przed drugim sobotnim występem. Pierwsza rakieta świata wygrała bowiem 6:1, 6:4. 

Zobacz wideo Iga Świątek rozbawiona pytaniem od dziewczynki trenującej tenis. "Mój Boże, też bym chciała się dowiedzieć"

Noskova uniknęła losu Pliskovej. Świątek uniknęła zbyt dużej utraty sił

Noskova, mając niespełna 19 lat, jest 59. w światowym rankingu, ma w dorobku wielkoszlemowy triumf w juniorskim Roland Garros i występ w jednym finale zawodów WTA. Świątek w tym wieku plasowała się na zbliżonej pozycji i miała bardzo podobne osiągnięcia (triumfowała w juniorskim Wimbledonie).

- To młoda zawodniczka, która dopiero wchodzi do touru. (...) Wiem, jak to jest być underdogiem - wspominała Polka, opowiadając dziennikarzom o ćwierćfinałowej rywalce przed meczem.

Polscy kibice kobiecego tenisa mogą tylko z zazdrością spoglądać na kolegów z Czech. Noskova jest dziewiątą rakietą w kraju, a przed nią - poza wspomnianą Muchovą są m.in. Barbora Krejcikova i Karolina Pliskova. Nastolatka w sobotę pokazała, że drzemie w niej duży potencjał, ale by wyprzedzić bardziej doświadczone rodaczki na światowej liście, przede wszystkim potrzebuje większej regularności. 

W ćwierćfinale nie mogła też liczyć na taryfę ulgową, którą miały dwie poprzednie rywalki Polki w Warszawie. Wówczas faworytka stopniowo się rozkręcała - teraz od pierwszej piłki czuła się już pewnie i widać było, że przyzwyczaiła się już do nawierzchni na kortach Legii. Choć Czeszka próbowała kąśliwych serwisów, to w wymianach już regularnie polegała. Tenisistka Tomasza Wiktorowskiego co chwila więc zaciskała pięść po wygranym punkcie.

Przy wyniku 5:0 dla Świątek w pierwszym secie można było odnieść wrażenie, że może dojść do powtórki z pamiętnego finału w Rzymie sprzed dwóch lat, gdy Polka odprawiła Pliskovą "na rowerze", czyli wygrała bez straty gema. Już w końcówce tej partii Noskova zaczęła jednak próbować zagrań, które przynosiły jej efekt. Zebrała trochę braw m.in. za skrót, po którym zapisała na swoim koncie jedynego w tej odsłonie gema.

W drugiej stała się dla Polki już trudniejszą przeszkodą. Zmieniła nieco taktykę i zmusiła 22-latkę do większego wysiłku. Świątek nie pozwoliła sobie jednak na nadmierną utratę sił, co w sobotę jest szczególnie ważne. Z powodu deszczu w przypadku awansu do półfinału wiadomo było, że będzie miała do rozegrania dwa spotkania. A po drugie, pogoda w sobotę jak na razie dopisuje i pojedynek ten toczył się w pełnym słońcu. Tym razem więc trzymane przez kibiców parasolki chroniły ich przed żarem, a nie deszczem, sporo głów nakrytych było kapeluszami, a niektórych za wachlarz służyły choćby ulotki.

Świątek jeszcze w tamtym roku nieraz mówiła, że wciąż rzadkością jest dla niej rywalizacja w tourze z tenisistkami młodszymi od niej. W sobotę wystąpiła w roli profesorki. I dało to o sobie znać pod koniec meczu, gdy przy stanie 4:4 zaliczyła przełamanie, a następnie dopięła wygraną w dwóch setach. Po odpoczynku zaś wróci na kort, by w półfinale zmierzyć się z Yaniną Wickmayer.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.