Niesamowita historia gamingowego streamera. "Do dzisiaj nie wie, że to byłem ja"

- Miałem komputer wart 500 zł i działał na nim tylko Hearthstone - opowiada Sport.pl obecny streamer i zawodnik Anonymo Esports Łukasz "Tuttek" Lipka. Szczęśliwy splot wydarzeń i wielka pasja sprawiły, że w jego życiu wszystko obróciło się o 180 stopni.

Łukasz „Tuttek” Lipka jest streamerem i graczem Teamfight Tactics organizacji esportowej Anonymo Esport. TFT to strategiczna automatyczna gra PvP w uniwersum League of Legends. Nazywana często esportowymi szachami - podobnie jak w doskonale znanej grze, na planszy rozstawia się w niej zakupione jednostki. Wcześniej „Tuttek” grał w Hearthstone’a, czyli - w dużym uproszczeniu - grę karcianą, rozgrywającą się w świecie Warcrafta. Obie gry zawierają element losowości, ale to w Hearthstone była ona dla „Tuttka” nie do zniesienia.

Zobacz wideo Esportowe abecadło. Poznaj najważniejsze pojęcia w Counter Strike: Global Offensive

„Mam duszę tryharda. Muszę wygrywać”

W dzieciństwie Łukasz był dobrze rokującym tenisistą stołowym z Olsztyna – niewątpliwie miał wielki talent, ale zdawał sobie sprawę, że tylko nieliczni osiągali poziom, który pozwalał na spokojne utrzymanie w przyszłości. Dopiero z czasem zaczął spoglądać w kierunku gier komputerowych.

Początkowo nie miał własnego komputera i grał na sprzęcie brata, gdy nie było go w domu. - Kocham rywalizację. To dlatego w gimnazjum zacząłem grać w tenisa stołowego. To, co mnie wtedy najbardziej kręciło, to turnieje i rywalizacja, chciałem za każdym razem wygrywać. Mam tzw. duszę tryharda. We wszystkim, co robię muszę zajść jak najwyżej. W dzieciństwie marzyłem, żeby wygrywać i być w topie świata. Ale w sporcie nie miałem na to szansy – tłumaczy Tuttek.

Michał 'Avahir' Kudliński, komentator League of Legends Polsat Games był gościem czwartego odcinka 'Podcastu Esportowego' Sport.pl"Neutralność czasami jest po prostu nudna" - Podcast Esportowy #4

„Tuttek” studiował budownictwo na Politechnice Gdańskiej. Od dziecka miał predyspozycje matematyczne. Potrafił rysować, miał dobrze rozwiniętą wyobraźnię przestrzenną, która jest niezbędna w tej branży. To właśnie podczas studiów współlokator zaraził go pasją do gry karcianej Hearthstone. – Miałem wtedy komputer wart może jakieś 500 zł. Działał na nim Hearthstone i tak naprawdę tylko on – wspomina. Miesiąc po tym, jak zaczął, był już w setce najlepszych graczy w Europie.

Streaming terapią nieśmiałości i bezterminowy urlop dziekański

- Wtedy, gdy jeszcze nie streamowałem, odezwał się do mnie jeden z popularniejszych streamerów na świecie – Forsen (Sebastian Hans Eli Fors). To był dla mnie duży szok. Chciał zapytać tylko o kartę w buildzie (zestawie kart – przyp. red.) – mówi. Współlokator wydaje się być ważną osobą w esportowym rozwoju Tuttka, bo to właśnie on zasugerował mu, że powinien zacząć karierę streamera. Okazało się, że pierwsze transmisje przyciągnęły stałą widownię, której nie przeszkadzała słabsza jakość. Tuttek zainwestował wtedy ostatnie zaskórniaki w lepszą kamerę, a o resztę postanowił poprosić widzów, ustawiając cel zbiórki w trakcie streama – na lepszy zestaw zwyczajnie nie było go stać. Zdawał sobie sprawę, że w tamtym momencie przyciągał widzów tylko wysokim poziomem gry.

Streaming był również dla niego pewnego rodzaju terapią leczenia nieśmiałości. Lekko introwertyczny charakter nie ułatwiał mu życia, ale występowanie przed kamerą pozwoliło mu z tym walczyć. – Wcześniej chodziłem tylko do sklepów samoobsługowych. Omijałem sklepy, gdzie trzeba było poprosić o coś sprzedawcę. Streamy pozwoliły mi nabrać pewności siebie i stałem się o wiele mniej nieśmiały – mówi dzisiaj.

Prezes FIFA Gianni InfantinoZaskakujące przychody FIFA. Gry wideo bardziej dochodowe niż sport

„Izak” do dzisiaj prawdopodobnie nie pamięta, kto podarował mu koszulkę

W tym okresie stało się coś całkowicie nieoczekiwanego. Do „Tuttka” napisał jeden z widzów. Zdradził, że jest w trakcie wymiany komputera i z chęcią odda mu ten starszy. Szczęście uśmiechnęło się do Łukasza, który wcale nie dostał rozpadającej się maszyny, a komputer o dużej mocy, przeznaczony do obróbki grafiki komputerowej. Człowiek ten zauważył w nim potencjał. To pozwoliło mu skupić się na transmitowaniu rozgrywki. W pewnym momencie postawił wszystko na jedną kartę i wziął na uczelni roczny urlop dziekański. Ten czas chciał poświęcić na rozwój streamerskiej działalności i zarobek, który miał pomóc jemu i jego rodzinie. Wtedy nie wiedział, że roczny urlop zamieni się w bezterminową „dziekankę”.

Sztuki streamowania uczył się, oglądając transmisje Piotra „Izaka” Skowyrskiego, znanego głównie z gry w Counter Strike’a. W tamtym czasie dorabiał malując artystycznie koszulki. Jedną z nich, specjalnie spersonalizowaną, podczas jednego z eventów podarował „Izakowi”. Był to jego sposób na okazanie wdzięczności za to, ile się nauczył oglądając jego streamy. Znany streamer pochwalił się nią wtedy podczas jednej ztransmisji. Historia zatoczyła koło kilka lat później, gdy „Izak” poprosił „Tuttka” o kilka treningów w TFT, bo widział jak wcześniej współpracował z „Overpowem”, „Nieuczesaną” czy „Kubonem”. – Co ciekawe, nigdy nie powiedziałem Piotrkowi, że to ja jestem tą osobą, która kilka lat temu podarowała mu tę koszulkę. Wydaje mi się, że do dzisiaj tego nie wie – zdradza Łukasz Lipka. Co znalazło się na koszulce? Między innymi Grotto, czyli jeden z tańszych skinów do broni w CS:GO, który swego czasu był utrapieniem „Izaka” i ciągle wyskakiwał mu w otwieranych skrzynkach.

Łukasz 'Tuttek' LipkaŁukasz 'Tuttek' Lipka fot. Anonymo

„Grozili mi śmiercią, wyzywali moją rodzinę”

Historia „Tuttka” z Hearthstonem jest równie ciekawa, co burzliwa. Obecny streamer i gracz Anonymo reprezentował Polskę w dwóch drużynowych turniejach Hearthstone Global Games – w 2017 oraz 2018 r. Ekipy składały się z czterech zawodników, a transmisję z tego wydarzenia można było oglądać na jednym polskim kanale Twitch. Każdy z graczy występował na kamerce podczas kilku gier. Pech chciał, że na żadnym z turniejów Polacy nie wyszli z grupy, a Łukasz pojawiał się na kamerze akurat podczas przegranych spotkań, co spowodowało, że w jego stronę wylała się fala hejtu. – Dostawałem najróżniejsze wiadomości. Grożono mi śmiercią, wyzywano mnie i moją rodzinę. Nic z tym nie zrobiłem, starałem się nie reagować, żeby nie narażać się na jeszcze większą falę takich obelg – wspomina.

Jak to się stało, że „Tuttek” skończył grę w Hearthstone’a? – Na drużynowe zawody, w których reprezentowaliśmy Polskę przygotowywałem się bardzo mocno. Koledzy z zespołu chwalili moje przygotowanie. Poświęcałem temu sporo czasu, ale okazywało się, że w grze nie miało to większego znaczenia. Gra była zbyt losowa, nie miałem kontroli w grze i czułem, że to niesprawiedliwe. Miałem wrażenie, że im więcej się przygotowuje, tym gorzej mi idzie – zdradził gracz, który reprezentował wtedy Illuminar Gaming. Dwa tygodnie przed jesienną edycją ESL mistrzostw Polski podjął decyzję, że po tym turnieju kończy karierę w HS. Nie przygotowując się do rozgrywek i podchodząc do nich w bardzo luźny sposób, zaszedł do finału i został wicemistrzem Polski. To utwierdziło go w przekonaniu, że nie chce już być częścią tak losowej gry.

Marcin Kurzawski był gościem trzeciego odcinka 'Podcastu Esportowego'Jak trudno jest prowadzić własną organizację? "Wystarczy chwila i zostajesz z niczym" - Podcast Esportowy #3

Nowa gra, nowa nadzieja - TFT

Teamfight Tactics pojawiło się nagle. Riot Games, twórca gry, od początku bardzo dbał o esportowy ekosystem i wszystkie jego trybiki, dlatego przedstawiciel firmy zgłosił się do graczy Hearthstone’a Illuminar z propozycją wypróbowania bety gry. – Od razu wiedziałem, że tam chcę powalczyć. W 2-3 dni poznałem postaci. Riot sprawił, że już od samego początku poczuliśmy się zadbani. Nie miałem wtedy żadnych wątpliwości w jaką stronę to idzie i że chcę być tego częścią. Postawiłem na TFT – wspomina „Tuttek”. Decyzja ta okazała się strzałem w dziesiątkę. Liczba widzów na jego transmisjach wydawała się być w miarę regularna, z wyjątkiem okresu, gdy streamował na Facebooku, który nie został jednak dobrze przyjęty przez widzów. O ile sama firma płaciła naprawdę dobre pieniądze, to oglądanie transmisji nie było zbyt intuicyjne, a fani narzekali na zawieszający się obraz. To powodowało, że Łukasza oglądało średnio ok. 200 widzów, co było jednym z głównych powodów powrotu na Twitcha, po którym wszystko już wróciło do normy. Zarobione jednak na Facebooku pieniądze pozwoliły mu pomóc rodzinie, a przede wszystkim sprowadzić ją do Polski – kilka lat wcześniej rodzice „Tuttka” wyjechali za pracą do Niemiec.

Podczas pierwszego profesjonalnego turnieju TFT Teamfight Tactics Spring CUP by Wedel Up! zajął drugie miejsce. Co ciekawe, trzeci był Szymon „Shreddin” Jakubowski - jego były współlokator, który jako pierwszy namówił go do streamowania. „Tuttek” przez kilka dni był w TOP4 rankingu niezwykle silnego regionu EU West. Niedługo potem przyszło jednak załamanie formy. Dokładniej działo się to w secie 4 (sezonie). Ranking w każdym z setów decyduje często o zaproszeniach do poszczególnych turniejów. Pierwszych sześciu zawodników otrzymało m.in. zaproszenia do pierwszego sezonu Ultraligi TFT. – Siadła mi głowa, wyprowadziłem się od przyjaciół. Chciałem spróbować mieszkać samemu. Coraz więcej rzeczy mnie irytowało, a im więcej się denerwuję, tym gorzej gram. To sprawiło, że sety 3,5 oraz 4 poszły mi gorzej. Zaczęły się tarapaty, nie mogłem wejść na dawny poziom. Jak kiedyś byłem nieraz pierwszy w Polsce w rankingu to potem stałem się memem, że kiedyś byłem dobry, a teraz jestem streamerem. Na pewno przydałby mi się psycholog sportowy – mówi szczerze zawodnik Anonymo.

„Dla mnie liczą się ludzie, a nie barwy”

To wszystko niestety sprawiło, że Łukasz „Tuttek” Lipka nie awansował do premierowego sezonu Ultraligi TFT, który właśnie teraz powoli zmierza ku końcowi. - W ostatniej grze wyeliminował mnie Adam „Jotosha” Kozierowski, kolega z drużyny. Musiałem być w pierwszej czwórce, a byłem piąty, więc zabrakło niewiele. Wyszło trochę niefortunnie, bo moja jednostka lekko się zepsuła, nie zadziałała poprawnie i przez to odpadłem z rywalizacji o Ultraligę. Jednak teraz chcę trochę odbudować głowę, powalczyć jeszcze raz, bo wiem, że mam umiejętności, tylko głowa mnie blokuje.

Historia Łukasza Lipki nadal trwa i jeżeli wszystko pójdzie dobrze, już wkrótce nabierze rozpędu. Od początku roku wraz z ludźmi kojarzonymi z Illuminar Gaming reprezentuje barwy Anonymo Esports. - Dla mnie liczą się ludzie, a nie barwy, a powiedzieć, że darzę ich bardzo dużą sympatią, to zdecydowanie za mało - mówi. Na razie ma miesiąc przerwy od gry w TFT, w trakcie której zresetuje umysł i nabierze sił do walki z kolejnymi wyzwaniami. Niedługo w grze nadejdzie set 5, a dobre miejsce w rankingu pomoże mu wrócić do najważniejszych turniejów w Polsce.

Olek 'Vuzzey' Kłos był gościem drugiego odcinka 'Podcastu Esportowego' Sport.pl"Myślałem o wycofaniu się z branży i byłem bliski tego co najmniej dwa razy" - Podcast Esportowy #2