Członek sztabu działa na szkodę polskich skoczków? "Zaczyna brzydko pachnieć"

- Horngacher odszedł, Pernitsch został. To co on będzie działał przeciwko przyjacielowi? To była "piąta kolumna" - twierdzi w rozmowie z TVP Sport był fizjoterapeuta polskich skoczków Rafał Kot. Ekspert twierdzi, że konsultant naukowy polskiej kadry może nawet działać na jej szkodę.

Sezon 2020/21 w skokach narciarskich dobiega końca. Pozostały jeszcze dwa konkursy w Planicy – jeden indywidualny i jeden drużynowy. O podsumowanie sezonu w rozmowie z TVP Sport pokusił się były fizjoterapeuta polskiej kadry Rafał Kot.

Zobacz wideo Wojna technologiczna w skokach narciarskich. Jak powstaje kombinezon skoczka?

– Ocenia się pod względem wyników. Turniej Czterech Skoczni był dla nas zwycięski. Medal MŚ w lotach też był. MŚ w Oberstdorfie? Dwa medale są. Wydaje się, że sezon zakończony na plus. W "generalce" też jesteśmy wysoko. Można powiedzieć, że w Pucharze Narodów zajęliśmy drugie miejsce. Norwegia odskoczyła, Niemcy nas najprawdopodobniej nie dogonią. Nie można jednak mówić, że wszystko jest idealnie – mówi Rafał Kot.

Skoki narciarskie. Przerażający upadek w Planicy. Były mistrz świata zabrany do szpitalaSą oficjalne informacje ws. Tandego: Reanimacja i śpiączka farmakologiczna

Rafał Kot mocno o konsultancie kadry. "To była piąta kolumna. Zaczyna mi to brzydko pachnieć"

Ekspert zwraca uwagę na postać konsultanta kadry, doktora Haralda Pernitscha. W ostatnim czasie coraz więcej mówiło się o przygotowaniu naszej kadry. Problemem stały się gorsze niedzielne konkursy, a wielu skoczków w zakulisowych rozmowach mówiło, że chętnie potrenowałoby więcej na skoczni. Z kolei Pernitsch nie jest zwolennikiem dużej liczby treningów na skoczni, a swoje zdanie popiera latami doświadczeń z polską kadrą i dokładnymi badaniami. Niestety, czasem można odnieść wrażenie, że Polakom po prostu brakuje ustabilizowania technicznych elementów, a te w większości można wytrenować właśnie na skoczni. Co ciekawe, Norwegowie twierdzą, że ich największą przewagą w tym sezonie było to, że w grudniu nie wracali do domów po zawodach PŚ, tylko przez COVID-19 szybko jechali w nowe miejsce i tam mogli przeprowadzić dodatkowe treningi na skoczni i to pozwoliło im wyeliminować wiele błędów

Kot uderza z kolei w Austriaka i nawet oskarża go o bycie "piątą kolumną". Twierdzi nawet, że Pernitsch, sprowadzony do kadry za kadencji Stefana Horngachera, nie chce szkodzić swojemu koledze i nie przykłada się należycie do obowiązków.

- Miał świetne relacje ze Stefanem. Odnosiliśmy największe sukcesy w historii. Potem jednak Horngacher odszedł trenować "do domu", a Pernitsch został. Teraz tak... To on będzie działał przeciwko przyjacielowi? Dla mnie była tu trochę "piąta kolumna Pernitscha". Byliśmy mocno rozpędzeni, były świetne wyniki. Trzeba było zrobić tak, żeby nie doszlusowali następni i żebyśmy nie zrobili sobie na lata świetnej reprezentacji. Kiedy odeszliby najlepsi, młodzi od razu wskoczyliby na ich miejsce. Zaczyna mi to brzydko pachnieć – uważa Kot. Do tego Pernitsch - jak twierdzi Rafał Kot - plany treningowe wysyłał zawodnikom mailem.

- Według mnie sztab szkoleniowy za mało trenował z zawodnikami pomiędzy zawodami. Szczególnie chodzi o zawodników, którzy odstawali od naszej czwórki liderów. Z ciekawości rozmawiałem z osobami ze sztabu. Mieliśmy świetnie przygotowane obiekty w Szczyrku, Wiśle, Zakopanem. I co? Cały czas zawodnicy tłukli ćwiczenia na siłowni i sali gimnastycznej. Skoków brak. Było ślepe podporządkowanie się doktorowi Pernitschowi, który gdzieś tam sobie był daleko. Przesłał plan przez internet i tyle. Nie patrzył co jest komu potrzebne. Czołowa czwórka jak najbardziej w porządku. Reszta? Kompletnie się nie sprawdził – grzmi były fizjoterapeuta kadry.

Budapeszt. Polska drużyna podczas treningu przed meczem eliminacji mistrzostw świata Węgry - Polska "Zatrzymuje mnie węgierska policja. Mówię, że jestem z Polski i problemy znikają"

Harald Pernitsch trafił do polskiej drużyny w 2016 r. na prośbę Stefana Horngachera. Współpracować z nim chciał również obecny szkoleniowiec Michal Doleżal. W grudniu w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem ze Sport.pl prezes PZN Apoloniusz Tajner zdradził, że Pernitsch zarabia najwięcej ze wszystkich członków kadry - więcej niż Doleżal czy Horngacher. Trudno więc wyobrazić sobie, że najlepiej opłacany członek kadry narodowej działałby na naszą niekorzyść.