Dobre wieści dla Lewandowskiego. Jeden z liderów Barcy zaprzeczył plotkom. Nie odchodzi

Jules Kounde uciął wszelkie spekulacje w sprawie swojej przyszłości. - Żeby było jasne: ani razu nie prosiłem o odejście, więc nigdzie się nie wybieram - napisał na Twitterze zawodnik FC Barcelony.

Latem w Barcelonie szykuje się sporo zmian kadrowych. Poinformowano już, że z klubem rozstaną się weterani Sergio Busquets oraz Jordi Alba. Kilka dni temu niespodziewanie pojawiły się informacje, że Camp Nou może opuścić Jules Kounde. Francuz był na liście "nietykalnych", z którymi Barca nie zamierza się rozstawać, ale według hiszpańskich dziennikarzy taki ruch miałby wynikać z inicjatywy piłkarza.

Zobacz wideo Ronaldo bohaterem, Krychowiak załamany. Kulisy meczu w Arabii Saudyjskiej

Kounde zaprzecza doniesieniom prasy. Nigdy nie poprosił o odejście

Według prasy Jules Kounde miał źle czuć się w taktyce Xaviego. Gdy trafiał do klubu latem zeszłego roku z Sevilli, miał obiecane, że występować będzie w roli środkowego obrońcy. Jednak kataloński szkoleniowiec częściej korzystał z niego na prawej stronie defensywy. 

Głos w tej sprawie postanowił zabrać sam piłkarz. Zrobił to za pośrednictwem swojego profilu na Twitterze. - Żeby było jasne: ani razu nie prosiłem o odejście, więc nigdzie się nie wybieram - napisał Jules Kounde.

Jeszcze przed informacjami o niepewnej przyszłości 24-latka media donosiły, że Barca będzie podczas letniego okna transferowego poszukiwała prawego obrońcy. Również po to, aby Francuz mógł częściej grać na środku defensywy, gdyż na prawej flance całkowitym niewypałem okazał się Hector Bellerin, który wytrzymał na Camp Nou tylko pół roku.

Jules Kounde do Barcelony trafił latem zeszłego roku za 50 milionów euro z Sevilli i podpisał kontrakt do 2027 roku. W tym sezonie był liderem drużyny Xaviego. Rozegrał 3276 minut - więcej zgromadzili jedynie ter Stegen, Lewandowski oraz Gavi. "Duma Katalonii" potrzebuje takich zawodników, aby zacząć poprawiać swoje wyniki nie tylko w kraju, gdzie zdobyli w tym sezonie mistrzostwo kraju, ale również w Europie. To one w dużej mierze zadecydują o powodzeniu projektu Laporty oraz Xaviego.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.