Tomasz Adamek po raz kolejny zawalczy we freak fightach. Po zwycięstwie nad Patrykiem "Bandurą" Bandurskim przyszedł czas na pojedynek z bardziej doświadczonym Kasjuszem "Don Kasjem" Życińskim. Do starcia ma dojść 31 sierpnia na Stadionie Narodowym w Warszawie. Rywal "Górala" już rozpoczął wojnę, tyle że na słowa. Od pewnego czasu zarzuca byłemu mistrzowi świata w boksie uzależnienie od alkoholu. Wrzucił na ten temat obszerny wpis na Instagramie. Teraz panowie mogli sobie tę sprawę wyjaśnić twarzą w twarz.
Podczas poniedziałkowej konferencji Adamek został zapytany, co sądzi o kierowanych pod jego adresem zaczepkach. - Gadaniem jeszcze nikt nie wygrał. Gadać można. Wiesz, kto gada, kto krzyczy? Dziecko małe, jak się boi. Ja nigdy nie krzyczałem i nie będę krzyczał i ubliżał mu, bo to jest mój bliźni. Ja jestem katolikiem i chcę pokazać kibicom w klatce klasykę boksu - powiedział.
Na ripostę Don Kasja nie trzeba było długo czekać. - Ja też nie jestem za ubliżaniem. Po prostu mówię fakty. Jest alkoholikiem i jest boomerem i tyle. Mówi o religii, a jeździ nap*******y po Stanach autem. Gdzie tu religia? Co, diabeł w ciebie wstąpił? - atakował zaciekle.
Później dyskusja nabrała tempa. - A co ma religia z piciem? Co ty wygadujesz? - pytał Adamek. - Naj****y autem! Nie krzywdź k***a bliźniego. Przecież mogłeś wjechać w kogoś - odpowiedział Życiński. O dziwo pięściarz nie próbował zaprzeczać zarzutom, ale zadał zaskakujące pytanie. - A wiesz, do ilu można jechać w Stanach? Do 0,8 można jeździć samochodem - tłumaczył.
Don Kasjo jednak nie dowierzał. - Czyli co, można jeździć naj****ym? - pytał. - Naj****y to leży - ripostował Adamek. - To widzicie, jakie on ma podejście. Mówi, że jest katolikiem, a do 0,8 wsiada do auta. Ja bym po łyku piwa nie wsiadł - pouczał go Życiński. - Bo ty nie umiesz jeździć - zakończył temat Adamek.
Komentarze (10)
"Mówi o religii, a jeździ nap*******y". Tak, to o Adamku. Szambo wybiło!