Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ekspert porównuje Kapustkę do ważnego gracza Brzęczka. "To może być taka kariera"

- To może być kariera w stylu Mateusza Klicha, który też na początku odbił się od lepszych lig - mówi ekspert Canal+ Sport.pl Maciej Murawski o Bartoszu Kapustce, pomocniku Legii Warszawa, który w ostatnich tygodniach znowu o sobie przypomina.

- Kapustka wyglądał lepiej dzisiaj niż na Euro w 2016 - napisał na Twitterze Zbigniew Boniek po występie Bartosza Kapustki w ostatnim meczu z Lechią (2:0). - A to i tak na razie tylko 60/70 proc. - dodał prezes PZPN, oceniając jego umiejętności, o których pewnie wielu już zapomniało. I nic w tym dziwnego, bo kariera Kapustki po udanym dla niego turnieju we Francji brutalnie wyhamowała. I dopiero teraz - po ponad czterech latach, kiedy wciąż jest jeszcze w trakcie odbudowy formy - zaczyna powoli nabierać rozpędu. W ostatnich tygodniach Kapustka daje coraz wyraźniejsze sygnały, że wszystko u niego jeszcze może wrócić na właściwe tory.

Zobacz wideo Legia potrzebuje transferów? "Ta pozycja pogrążyła trenera Vukovicia" Wybierz serwis

Brzęczek: Może eliminacje Euro też wygrałaby teściowa Wojtka KowalczykaBrzęczek: Może eliminacje Euro też wygrałaby teściowa Wojtka Kowalczyka

"Kapustka? Jestem o niego spokojny"

Ale nie wszyscy, a szczególnie kibice, po transferze do Legii w to wierzyli. A największą wiarę miał nawet chyba nie tyle sam Kapustka, który powtarzał, że chce po prostu regularnie grać i być zdrowy, ile osoby, które go dobrze znały. - Uważam, że Legia jest dla niego trampoliną. Jeśli wszystko się dobrze ułoży, jestem przekonany, że zostanie jeszcze wytransportowany za granicę. Pogra dwa lata w polskiej lidze i ta znów stanie się dla niego za ciasna, będzie blisko pierwszej reprezentacji. Bo zawodników z takim potencjałem naprawdę mamy w Polsce niewielu. A on w wieku 25 lat będzie mógł trafić do wielu poważnych lig. Jestem o niego spokojny - mówił w sierpniu o Kapustce Czesław Michniewicz w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Kapustka był jeszcze wtedy przed debiutem w Legii, a Michniewicz jeszcze nie wiedział, że zaraz przyjdzie tutaj pracować. Że znowu spotka się z Kapustką, którego dobrze poznał jako selekcjoner reprezentacji Polski do lat 21, gdzie Kapustka przez całe eliminacje do młodzieżowego Euro był ważną postacią. Na tyle, że rok temu w czerwcu nawet poleciał z drużyną na turniej do Włoch, mimo że nie zagrał w nim ani minuty. Leczył wtedy poważną kontuzję kolana (zerwane więzadła krzyżowe przednie), której nabawił się na początku kwietnia.

Jak Legia chciała Kapustkę, a Kapustka chciał do Legii

Kapustka do zdrowia wrócił zimą 2019 roku, ale Legia pytała o niego już latem. Jeszcze w trakcie rehabilitacji. Ale o tym, że chce Kapustkę, a Kapustka chce do Legii, wiadomo było przynajmniej pół roku wcześniej. - Śledzę jego karierę od dawna. Gdy Bartek miał 16 lat i grał w Tarnovii Tarnów, zaprosiłem go nawet na turniej do słowackich Michałowic. Uważam, że teraz powinien sobie znaleźć klub, w którym się odbuduje i pokaże potencjał na miarę swojego talentu. Legia pod tym względem byłaby dla niego doskonałym miejscem - mówił w marcu dyrektor sportowy Legii Radosław Kucharski.

A w sierpniu podpisał z nim kontrakt. Do czerwca 2022 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon. - Bartek trafia do miejsca, w którym będzie miał idealne warunki, by udowodnić swoją piłkarską wartość, odbudować się fizycznie i pokazać charakter zawodnika głodnego tytułów i sukcesów. Jestem przekonany, że wszyscy na tym skorzystamy - mówił Kucharski już po podpisaniu kontraktu, a sam Kapustka pierwsze, co powiedział, to że jeszcze nigdy nie był tak głodny gry.  - Jeśli tylko zdrowie dopisze, jestem przekonany, że może być już tylko lepiej - oceniał poprzednie cztery lata, w których zagrał tylko 50 spotkań, z czego jedynie trzy w pierwszej drużynie Leicester, gdzie trafił zaraz po udanych dla siebie mistrzostwach Europy. I jeszcze bardziej udanym sezonie dla Leicester, które zdobyło jak na razie jedyne w swojej ponad 130-letniej historii mistrzostwo Anglii.

Lewandowski na Lewandowski na "absolutnie najwyższym poziomie". Prezes Bayernu o transferze Haalanda

Liczby pokazują, że Kapustka był najlepszy

W Legii Kapustka na razie wystąpił w 13 meczach, ale dopiero w ostatnich trzech od pierwszej do ostatniej minuty. Wcześniej albo wchodził z ławki, albo był ściągany przed czasem. - Cieszę się, że znowu wróciłem do żywych. Jeszcze nie wszystko jest idealnie, ale chociaż gram co tydzień, regularnie wychodzę na boisko - mówił Kapustka po meczu z Lechem (2:1), który był dla niego pierwszym w tym sezonie, który rozegrał w pełnym wymiarze.

A potem przyszły kolejne. Z Cracovią, Piastem i Lechią. A szczególnie z Piastem i Lechią, bo to w nich Kapustka pokazał się z najlepszej strony. Oddał dziewięć strzałów (cztery celne, z czego jeden gol), wygrał większość pojedynków z przeciwnikami (74 proc.) i regularnie podłączał się do akcji ofensywnych, napędzając akcje legionistów. Statystyki w ogóle sugerują, że był najlepszym graczem na boisku, bo jego InStat Index (algorytm firmy InStat, który jest oceną indywidualnego lub zespołowego występu na bazie wybranych przez tę firmę statystyk) w meczach z Piastem i Lechią wyniósł 376 i 358. U żadnego innego piłkarza nie był wyższy.

Czasu nie da się oszukać

- Ostatnie tygodnie pokazują wyraźnie, że jego forma rośnie. Na boisku daje coraz więcej jakości. Przede wszystkim w grze do przodu, gdzie nie boi się podejmować ryzyka. Te jego podania są coraz bardziej dokładne [na poziomie 77 proc. w dwóch ostatnich meczach]. Znowu potrafi zrobić przewagę, błysnąć jednym zagraniem. Czyli robi to, z czego wszyscy go znaliśmy, kiedy jeszcze występował w Cracovii - mówi Maciej Murawski, były piłkarz Legii, a obecnie ekspert Canal+ Sport.

Ale nie tylko Kapustka, lecz także cała Legia złapała ostatnio odpowiedni rytm. - On swoim sposobem gry bardzo pasuje do tej drużyny. Może zagrać i na skrzydłach, i jako ofensywny pomocnik, i niewykluczone, że przyszłości także na ósemce. Razem z Luquinhasem, który też jest ostatnio w dobrej formie, i też może występować na trzech ofensywnych pozycjach - mówi Murawski.

I wraca do Kapustki: - No i widać też, że on się po prostu w tej drużynie dobrze czuje. Czy wpływ ma na to osoba trenera Michniewicza? Pewnie tak. Ale niewykluczone, że u Vukovicia, jakby doszedł do odpowiedniej formy, też prezentowałby się dobrze. Bo jednak Bartek trochę tego czasu potrzebował. Ale to normalne, że po tylu miesiącach niegrania ten czas był potrzebny. Bo jego w piłce nie da się go oszukać. Najpierw trzeba wejść w reżim treningowy, a potem łapać minuty na boisku, razem z którymi przychodzi też pewność siebie - dodaje Murawski.

Kapustka może jeszcze wyjechać

I Kapustka te minuty łapie, choć wydawało się, że znowu przestanie. Faul Tomasza Makowskiego, za który pomocnik Lechii wyleciał z boiska w ostatnim meczu, wyglądał brutalnie. W poniedziałek Legia poinformowała jednak, że ze zdrowiem Kapustki jest wszystko w porządku i w ciągu kilku dni powinien wrócić do treningów. No i wrócił, w środę, ale w piątek Michniewicz - w stylu Marcelo Bielsy, trenera Leeds United - podał skład Legii na sobotni mecz z Wisłą (sobota, godz. 20). I Kapustki w tym składzie nie było.

- Boruc, Juranović, Wieteska, Jędrzejczyk, Mladenović, Wszołek, Martins, Slisz, Valencia, Luquinhas, Pekhart. To jest skład na dziś. Bo ja zawsze mówię zawodnikom, że do obiadu grasz, a zobaczymy, co będzie po obiedzie. Nie mamy jeszcze ostatecznych wyników badań kilku zawodników, więc coś się może jeszcze zmienić. Ale na dziś, do obiadu, właśnie tak byśmy zagrali - powiedział Michniewicz, który jednak zabrał Kapustkę do Krakowa. Czyli do miasta, z którego Kapustka cztery lata temu wyjeżdżał w wielki świat.

- On ma potencjał, by jeszcze raz wyjechać za granicę i grać w niezłej lidze. Zresztą mamy jeszcze jednego chłopaka z Tarnovii: Mateusza Klicha, który też z Krakowa ruszał na podbój Europy i początkowo odbił się od Bundesligi. Bartek odbił się od Premier League, w której teraz gra Klich. Ma 30 lat i jest ważnym piłkarzem nie tylko Leeds, ale też reprezentacji Polski. Dlatego uważam, że przed Bartkiem też może być jeszcze wiele fajnych wyzwań, dużo większych niż gra w ekstraklasie. Ale by w ogóle o nich myślał, musi najpierw znowu pokazać się tutaj. Ostatnie tygodnie jednak napawają optymizmem - kończy Murawski.

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .