Drużyna esportowych legend z Polski zawodzi. Podejmują radykalne kroki

Wiktor "TaZ" Wojtas i Filip "NEO" Kubski to gracze, o których mogły usłyszeć osoby nawet niezainteresowane esportem. Dwójka uznawana za prawdziwe legendy światowej sceny od kilku miesięcy znowu połączyła siły, tym razem w naszym kraju. Niestety na razie efekt jest bardzo daleki od spodziewanego.

TaZ i NEO pierwszy raz zagrali wspólnie w jednej drużynie w 2004 roku, w barwach Teamu Pentagram. Wtedy esport naprawdę raczkował, a o wielkich pieniądzach ówcześni esportowcy mogli tylko pomarzyć. Nagrodą samą w sobie był wyjazd na turniej, w którym zawodnicy rywalizowali o gamingową myszkę, podkładkę czy klawiaturę. Ich wspólna gra zaowocowała wieloma trofeami. Już w barwach kultowej organizacji Virtus.pro, Polacy wygrali najważniejszy turniej w kalendarzu CS:GO - EMS One Majora, odbywającego się w 2014 roku w Katowicach. A to nie było jedyne trofeum zdobyte przez słynny skład. Teraz po dwóch latach przerwy i poszukiwań swojego miejsca na scenie, postanowili wrócić do wspólnej gry, zakładając organizację Honoris.

Zobacz wideo Silniki Mercedesa deklasowały konkurencję w kwalifikacjach. Najnowsze zmiany przepisów zlikwidują ich przewagę

Honoris zmienia skład i zatrudnia trenera

Celem Honoris jest powrót do światowej czołówki oraz rozwój młodych zawodników. Dwójka weteranów wzięła początkowo pod swoje skrzydła dwóch mniej doświadczonych graczy - Wojciecha "Prisma" Ziębę oraz Kamila "reiko" Cegiełko. Dołączył do nich także znany na polskiej scenie Daniel "STOMP" Płomiński, który jeszcze niewiele ponad dwa lata temu pracował w duńskiej stoczni. Jak się okazało, zespół nie radził sobie najlepiej i z większości spotkań wracał na tarczy. Teraz cała nadzieja w nowych testowanych zawodnikach, którymi są Dawid "SaMey" Stańczyk oraz Kacper "gRuChA" Gruszeczka. - Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana. Przez kilka ostatnich miesięcy eksperymentowaliśmy, wprowadzając mniejsze i większe zmiany wewnątrz drużyny. Rezultaty nie były jednak zadowalające. Zdecydowaliśmy się więc na bardziej radykalne kroki – testy nowego trenera oraz kolejnych zawodników - tłumaczył Wiktor "TaZ" Wojtas.

Trzeba podkreślić, że Honoris grało do tej pory bez trenera. Szkoleniowiec jest ważną postacią w każdym zespole, gdyż pomaga analizować błędy popełnione przez drużynę i poświęca dużo czasu na pracę nad taktyką zespołu. Teraz NEO i TaZ zdecydowali się na zmiany, dlatego na ostatnim obozie przygotowawczym pracowali z Kubą "Kubikiem" Kubiakiem, a ostatnio zatrudnili Roberta "mSr" Pieńkowskiego, który ma pomóc w zbudowaniu nowej drużyny i ułożeniu gry.

- Trener daje świeże spojrzenie na pewne sprawy. Jeżeli jesteś graczem doświadczonym to raczej trudno, żeby młoda osoba, która przyjdzie się uczyć, wypominała ci błędy, a szkoleniowiec na pewno może to zrobić. Wydaje mi się, że pomimo tylu lat gry one i tak się pojawiają, więc myślę, że zdecydowanie przyda im się taka osoba - mówi Damian "MdN" Kisielewski, były trener takich zespołów jak Izako Boars czy Codewise Unicorns, a obecnie CLEANTmix.

Teraz Honoris będzie miało dużo czasu, aby przetestować nowych zawodników i wyciągnąć wnioski z ostatnich miesięcy. Drużyna nie zdołała się zakwalifikować do jesiennego sezonu najważniejszych polskich rozgrywek - ESL Mistrzostw Polski, co na pewno jest dużą porażką dla tak doświadczonych zawodników, którzy jeszcze niedawno odpuszczali te zawody z premedytacją, wiedząc, że nie mają sobie równych na krajowym podwórku.