Świderski usłyszał głos Czarneckiego: "Nawet nie próbuj". Spróbował i wygra

Łukasz Jachimiak
Kilka tygodni temu Sebastian Świderski odebrał telefon i usłyszał głos Ryszarda Czarneckiego: "Nawet nie próbuj, bo zderzysz się z górą lodową!". Ale spróbował i niemal na pewno zostanie nowym prezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Czarnecki zrezygnował z walki tuż przed wyborami.

W poniedziałek tuż przed początkiem walnego zgromadzenia delegatów PZPS Ryszard Czarnecki ogłosił, że nie będzie się ubiegał o fotel szefa polskiej siatkówki.

Sebastian Świderski i Ryszard CzarneckiNiemal na pewno znamy już nowego prezesa PZPS. "Dla dobra siatkówki"

Polityk w ostatniej chwili zrozumiał, że nie ma żadnych szans na zwycięstwo. Choć oczywiście Czarnecki twierdzi, że miał 50-procentowe poparcie i mógł te wybory wygrać.

Jak walczył ze Świderskim o zwycięstwo? Przedstawiamy kulisy wyścigu, który już niemal na pewno zakończy się zwycięstwem byłego znakomitego siatkarza, który ostatnio był prezesem Zaksy Kędzierzyn-Koźle (poprowadził ją do triumfu w Lidze Mistrzów).

W niedzielę tak przedstawialiśmy przedwyborczą sytuację:

Świderski to postać szanowana w środowisku - wielu uważa, że ktoś taki po prostu powinien dostać szansę pokierowania Polskim Związkiem Piłki Siatkowej. Ale Czarnecki ma ogromne ambicje. A przy tym utrzymuje, że jego wpływy i możliwości są jeszcze większe. Czy rzeczywiście tak duże, żeby krzesło wiceprezesa federacji zamienić na fotel jej szefa?

Zobacz wideo Michał Kubiak przeprasza dziennikarzy za swoje zachowanie po porażce

"Zniszczę Cię!"

Podział wśród kandydatów jest następujący: z Ryszardem Czarneckim do wyborów pod rękę idą Konrad Piechocki, Witold Roman i Andrzej Lemek. Czarnecki sam o tym opowiedział w niedawnej rozmowie z nami. Zacytujmy: "Niesłychanie wysoko cenię Konrada Piechockiego, prezesa Skry Bełchatów, który jest człowiekiem-instytucją w polskiej siatkówce. Równie wysoko cenię Andrzeja Lemka, świetnego sędziego i od lat prezesa bardzo dobrze funkcjonującego Małopolskiego Związku Piłki Siatkowej [...] Bardzo się też liczę z opinią Witolda Romana, z którym ostatnio spędzamy długie godziny na rozmowach o siatkówce".

Ryszard Czarnecki"I może jeszcze zjadam dzieci na śniadanie?". Ryszard Czarnecki mówi, dlaczego chce rządzić polską siatkówką

Wszyscy stronnicy Czarneckiego przekażą mu swoje głosy. Ale z naszych ustaleń wynika, że to nie wystarczy do wyborczego triumfu, jeśli Świderskiemu pomoże Jacek Kasprzyk. Obecny szef PZPS-u podobno nie ma szans na reelekcję. Wciąż ceni go część delegatów, ale nie znajdzie się aż 46 takich (z 90 głosujących), którzy chcieliby kolejnych lat jego panowania.

Intencje Kasprzyka też raczej nie są tajemnicą, odkąd w niedawnej rozmowie ze Sport.pl wypowiedział się tak: "Bardzo dobrze rozmawia mi się z Sebastianem Świderskim. To bardzo dojrzały menedżer, i to menedżer, który potrafi znakomicie prowadzić klub z tradycją i ogromnymi ambicjami. Imponuje mi jego dorobek w roli prezesa ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. To postać szanowana w środowisku i bardzo lubiana. Przyznam, że nawet się ucieszyłem, że startuje. To też dowód, że jest człowiekiem odważnym. Z nim można się mierzyć merytorycznie, bez fauli".

Jacek Kasprzyk i Ryszard CzarneckiJacek Kasprzyk punktuje Ryszarda Czarneckiego. "Powiem wprost: To przedziwna figura"

Co prawda im bliżej do wyborów, tym częściej słychać plotkę, że Kasprzyk i Czarnecki się dogadają i w jakimś układzie razem będą sprawować władzę. To jednak plotka z gatunku nieprawdopodobnych - trudno dać jej wiarę, skoro panowie dopiero co nie szczędzili sobie naprawdę dużych złośliwości.

- Powiem wprost: jeśli Ryszard Czarnecki deklaruje, że po wyborze na prezesa odejdzie z polityki, to ja zapytam inaczej: może to polityka już go nie chce, a siatkówka ma być sposobem na miękkie lądowanie? - pytał w naszym wywiadzie Kasprzyk. - Dalej. Czy wizerunkowo kwestie "kilometrówek" są jego atutem? Czy to pomoże polskiej siatkówce? Czy Ryszard Czarnecki będzie hołubiony, jeśli zmieni się układ polityczny? Wierność to nie jest cecha Ryszarda. Przeskakuje z partii do partii. W sporcie też. Żużel, koszykówka. Kandydował już do PZPN-u, PKOl-u. A już obiecywanie kasy ze spółek skarbu państwa to naprawdę duży tupet - dodawał Kasprzyk.

- Nie będę odnosił się do tego, co mówi Jacek Kasprzyk, bo mam wrażenie, że bardzo mocno puszczają mu nerwy. Szkoda, że nie rozumie wagi finansowania związku - odpowiadał Czarnecki i ze szczegółami opowiadał nam, jak prezes nie umiał załatwić sponsorów.

To nie koniec. Słyszeliśmy, że panowie mocno kopią się po kostkach również w kontakcie osobistym. Podobno Kasprzyk kazał Czarneckiemu odejść jak najdalej, gdy wspólnie uczestniczyli w jednej z uroczystości. Nawiązując do afery z kilometrówkami, wytłumaczył, że nie chce, by obok niego stał ktoś tak skompromitowany. Czarnecki miał na to wycedzić: "Zniszczę cię!".

Nie 100, a 200 tysięcy dla działaczy. A dla siebie pensja i kilometrówki

Kto kogo zniszczy, dopiero się okaże. Tydzień temu usłyszeliśmy, że po wycofaniu się wszystkich kandydatów poza Świderskim i Czarneckim wyborcza matematyka da 60 proc. głosów Świderskiemu i 40 proc. Czarneckiemu. Ale "sondaże" mówiły, że obóz polityka się nie poddaje i mocno pracuje, by na finiszu kampanii zapewnić sobie więcej głosów.

Działaczom podoba się, że Czarnecki obiecuje więcej pieniędzy. Polska siatkówka jako cała dyscyplina nie jest biedna, ale u dołu piramidy kasy brakuje. Wojewódzkie Związki Piłki Siatkowej mają tylko po około 100 tys. złotych rocznego budżetu. Czarnecki, obiecując zwiększenie tych kwot do 200 tys. podobno zyskał przychylność delegatów nawet z części tych regionów, które były uważane za bastiony jego przeciwników.

Z drugiej strony: przeciwników Czarnecki ma wciąż bardzo wielu. Środowisko uważa, że to lis, który wdarł się do kurnika. Działacze pamiętają, że choć obejmując stanowisko wiceprezesa deklarował, że za pracę nie będzie pobierał wynagrodzenia, to szybko zmienił zdanie. Dostawał więc po 10 tys. brutto pensji, służbowe auto i rozliczał kilometrówki. W interesach polskiej siatkówki miał w trzy lata wyjeździć aż ćwierć miliona kilometrów!

Krótsza kadencja - pomysł Czarneckiego

Czarnecki zapewnia, że politykiem nie czuje się bardziej niż działaczem siatkarskim. Oraz że siatkówka to dla niego sprawa priorytetowa. Składa deklaracje odejścia z krajowej polityki. Ale dociskany w tej kwestii stwierdza, że przecież niemądrze byłoby opuszczać władze rządzącej partii, skoro będąc w nich, można coś ugrać dla ukochanego sportu.

Na razie Czarnecki ugrał sobie stanowisko pełnomocnika rządu ds. sportu. Podobno niezdecydowanej części środowiska to się nie spodobało. Ale też usłyszeliśmy, że dla tej niezdecydowanej części kandydat Czarnecki ma specjalną propozycję. Jeden z jego ludzi zaproponował dziwny zapis w statucie Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Podobno Czarnecki byłby gotów skrócić swoją kadencję prezesa, jeśli Prawo i Sprawiedliwość przegrałoby wybory parlamentarne. Taki ruch ma według polityka dawać polskiej siatkówce gwarancję, że w razie politycznych zmian w kraju, dyscyplina nie utraci swojej pozycji przez to, że w fotelu prezesa ma polityka tej siły, która nagle okazała się za słaba, żeby dalej rządzić.

Co ciekawe, politycznego asa w rękawie ma Świderski. Usłyszeliśmy, że Kamil Bortniczuk może wkrótce zostać ministrem sportu (obecnie Ministerstwem Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu kieruje Piotr Gliński). A poseł Bortniczuk do niedawna był członkiem rady nadzorczej Zaksy i ze Świderskim ma świetne relacje.

Lew salonowy - potrzebny czy nie?

Świderski kampanię prowadził spokojnie. - Jestem przekonany, że nadszedł czas, żebym zrobił następny krok w swoim rozwoju, a przede wszystkim, żebym uczynił coś dla całej polskiej siatkówki, której wiele zawdzięczam, Chcę ten dług spłacać - mówił w rozmowie ze Sport.pl.

Konferencja przed meczem Espadonu i Gigantami Siatkówki"Do tej pory nikt mi wódeczki nie zaproponował". Dlaczego Sebastian Świderski chce zostać szefem polskiej siatkówki?

Ale zbyt wielu szczegółów programu nie chciał przedstawić. - Proszę wybaczyć, że na razie nie będę ich przedstawiał dziennikarzom i kibicom. W pierwszej kolejności jestem to winien wszystkim siatkarskim środowiskom: zawodnikom, trenerom, klubom, sponsorom, działaczom, sędziom - wszystkim, którzy są aktywni przy siatkówce - mówił. - Już wiem, że raczej będę szukał salomonowych, skutecznych rozwiązań, bo całe siatkarskie środowisko jest teraz - niestety - podzielone. Chcę je łączyć, spajać wokół wyzwań, które nas czekają, i tych najbliższych, i tych strategicznych. Widać, że teraz tu mamy przestrzeń do zagospodarowania - tłumaczył kandydat na prezesa.

Świderski nie jest typem salonowego lwa salonowego. - Jestem zwolennikiem konsekwentnej ewolucji, a nie chaotycznej rewolucji bądź wymyślania koła na nowo. Mądre jest powiedzenie mówiące, że lepsze jest wrogiem dobrego. Rozwijanie tego, co już dobrze działa to też byłaby ważna część mojego działania w roli prezesa.

- Mamy dobre szkolenie i o to cały czas musimy dbać. To jest jedno z najważniejszych zadań związku - tłumaczy Świderski. - Mamy teraz mistrzów świata do lat 19. To ekipa, która całkowicie, od dziecka, wychowała się w Siatkarskich Ośrodkach Szkolnych. Ta kadra jest dowodem, że program S.O.S. jest bardzo efektywny. Musimy wychowywać kolejnych mistrzów, a tym mistrzom zapewnić możliwość grania, rozwoju w klubach, żeby za chwilę osiągali sukcesy w seniorskiej siatkówce. Trzeba też efektywnie wykorzystać modę na siatkówkę, jeszcze skuteczniej ją popularyzować - mówi prezes Zaksy.

Świderski nie zechciał być wiceprezesem u Czarneckiego

W poniedziałek albo we wtorek dowiemy się, czy ludzi polskiej siatkówki skusiły obietnice Czarneckiego czy spokój Świderskiego. Obóz Świderskiego żartuje, że w przypadku wygranej polityka zarząd PZPS-u będzie może nawet 50-osobowy, bo Czarnecki obiecał tak wiele, tak wielu.

My słyszeliśmy, że miejsce w tym zarządzie proponował nawet Świderskiemu. Podobno jakiś czas po telefonicznej rozmowie o lodowej górze był drugi telefon - z propozycją współpracy. Ta, jak słyszymy, jest niemożliwa. Świderski nie chce być u Czarneckiego wiceprezesem ds. sportowych ani do żadnych innych.

Natomiast Czarnecki zapytany przez nas czy widziałby dla siebie miejsce w zarządzie prezesa Świderskiego albo ewentualnie prezesa Kasprzyka, odpowiada: - Wierzę, że wygram te wybory.

A więc wojna!

Więcej o: