Takiej awantury w Bayernie jeszcze nie było. "To problem dla przyszłości klubu"

Po sporze na walnym zgromadzeniu Bayernu Monachium honorowy prezes klubu Uli Hoeness zabrał głos w sprawie kontrowersyjnej umowy z liniami lotniczymi Qatar Airways. Hoeness postrzega problem Kataru jako "elementarny dla przyszłości klubu".

Bayern Monachium jest coraz mocniej krytykowany przez swoich kibiców za umowę sponsorską z liniami Qatar Airways. Fani oczekują, że klub nie przedłuży umowy wygasającej w 2023 roku. Przypominają, że Katar łamie prawa człowieka, a najnowsze przypadki związane są z wykorzystywaniem robotników pracujących przy budowie stadionów na tegoroczne mistrzostwa świata w piłce nożnej.

Zobacz wideo Kto mógłby zastąpić Lewandowskiego w Bayernie? Skaut Borussii: Jest kilka nazwisk

Hoeness przedłużyłby umowę z Katarem

Zarządzający klubem Oliver Kahn przyznał w rozmowie ze Sky, że umowa może być przedłużona. - Czy linie Qatar Airways pasują do Bayernu? Transportujemy również nasze wartości do Kataru. Wszyscy wiemy, jaką moc ma piłka nożna - stwierdził. W podobnych słowach wypowiedział się Uli Hoeness, honorowy prezes Bayernu. - Nie muszę o tym decydować, ale osobiście mam tendencję do przedłużania umowy, jeśli mam wrażenie, że możemy wnieść swój wkład dzięki temu partnerstwu, sprawić, że sytuacja na miejscu ulegnie poprawie - przyznał, cytowany przez niemiecką agencję prasową.

Skandal w Premier League. Kibol rzucił butelką w pilkarza!Skandal w Premier League. Kibol rzucił butelką w pilkarza!

Awantura, jakiej jeszcze nie było

Odbywające się pod koniec listopada coroczne walne zgromadzenie bawarskiego klubu przerodziło się w awanturę między kierownictwem Bayernu a kibicami. Kibice próbowali przegłosować wniosek o odrzucenie umowy, ale ostatecznie nie został poddany pod głosowanie. Władze klubu powołują się na orzeczenie sądu w Monachium, w którym stwierdzono, że klub może podjąć decyzję o przedłużeniu kontraktu z QA bez zgody zgromadzenia.

Obecny na zgromadzeniu Uli Hoeness przyznał, że to "najgorsze spotkanie Bayernu, w jakim kiedykolwiek uczestniczył", a jest związany z klubem od ponad 40 lat. Miał zabrać głos w czasie zebrania, ale w końcu zrezygnował. Gdy wszedł na scenę, by przemówić, część sympatyków zaczęła skandować: "Jesteśmy kibicami, których nie chcecie", "To my jesteśmy Bayernem".

- Chciałbym przekazać protestującym, że warto patrzeć krytycznie na rzeczywistość, ale kibice nie mogą zapomnieć, że także są częścią Bayernu. I nikomu z nas nie spodobało się zdjęcie, które Bayern wysłał w świat tamtego wieczora. Nie zabrałem głosu, bo w takiej atmosferze prawdopodobnie przyniosłoby to efekt przeciwny do zamierzonego - stwierdził.

KlichMateusz Klich zagrał świetny mecz! Polak z asystą, a Leeds wygrywa [WIDEO]

Hoeness postrzega problem Kataru jako "elementarny dla przyszłości klubu". Jak przekonuje "Der Spiegel": "Bayern potrzebuje lukratywnych dochodów ze sponsoringu, aby móc dalej konkurować z klubami, w które pompowane są bez końca pieniądze przez inwestorów i państwowe fundusze majątkowe". Hoeness przestrzega: "Może nadejść taki moment, w którym nasi kibice - a przy okazji także media - będą musieli zaakceptować fakt, że niemieckie drużyny nie będą liczyć się już w Europie".

Takiej kłótni w Bayernie o sponsora podchodzącego z Bliskiego Wschodu jeszcze nie było. Liderem kibiców domagających się zerwania współpracy z Katarem jest Michael Ott, aplikant radcowski oraz kibic Bayernu. Ott po zakończeniu listopadowego zgromadzenia wezwał władze klubu do rozmów. - Stan permanentnej wojny nie może trwać wiecznie. Rany zostały rozdrapane, ale musimy wrócić do dyskusji - powiedział cytowany przez "Sportschau". Wcześniej zaś przekonywał, że "Katar odpowiada za naruszenia praw człowieka, jest oskarżany o korupcję w sporcie, a Bayern korzystaniem ze sponsoringu wspiera ten kraj".

Więcej o: