Superpuchar Niemiec. Lewandowski lubi debiuty

- Z polską ekstraklasą przywitał się piętą, bo to nią zdobył pierwszego gola. Kiedy trafił do siatki w reprezentacyjnym debiucie, chcieliśmy wierzyć, że będzie tak dobry jak kiedyś Wojciech Kowalczyk. Przed pierwszym oficjalnym meczem Roberta Lewandowskiego w Bayernie Monachium jesteśmy dumni, bo o polskim piłkarzu w kontekście spotkania o Superpuchar Niemiec mówi cały świat. Transmisja meczu Borussia - Bayern w środę o godz. 18 w Eurosporcie 2. Relacja na żywo w Sport.pl.

Borussia czy Bayern? Komu będziesz kibicował? [GŁOSUJ]

14 razy zagrał przeciwko Bayernowi Monachium jako zawodnik Borussii Dortmund. Dwa lata temu strzelił jedynego gola w meczu tych drużyn decydującym o tytule mistrza Niemiec i hat trickiem rozbił rywala w finale Pucharu Niemiec. W sumie zdobył w takich spotkaniach pięć bramek, zanotował siedem zwycięstw i tylko dwie porażki. Teraz oficjalny debiut w barwach Bayernu zaliczy w Dortmundzie, w starciu z Borussią o Superpuchar Niemiec.

Aktualna forma Roberta Lewandowskiego, jego klasa i znaczenie w przepychankach na linii Bayern - Borussia (bogatszy Bayern wykorzystuje swoją pozycję, by podbierać jej piłkarzy), a także historia poprzednich debiutów polskiego napastnika każą widzieć w nim kandydata na gwiazdę środowego wieczoru.

Przywitał się piętą

- Chcę Frankowskiego, a nie tego chłopaka ze Znicza - mówił działaczom Lecha Poznań Franciszek Smuda. Latem 2008 roku ówczesny trener "Kolejorza" nie wierzył, że król strzelców trzeciej i drugiej ligi (obecnie to ligi druga i pierwsza) klasę pokaże też w ekstraklasie. Ostatecznie Lech za 1,5 mln zł kupił Lewandowskiego, a ten już w debiucie (2:3 z GKS-em Bełchatów), cztery minuty po wejściu z ławki rezerwowych, zdobył fantastycznego gola piętą. Wcześniej strzelił też w pierwszym oficjalnym meczu w barwach Lecha, jakim było wyjazdowe spotkanie z Chazarem Lenkoran w eliminacjach Pucharu UEFA. Sezon zakończył jako mistrz Polski i król strzelców ekstraklasy.

Miał być jak Kowalczyk

- Czy to jest piłkarz, który da radę wielkim stoperom z Czech, którzy w każdej akcji będą chcieli go zabić? - pytał Leo Beenhakker w sierpniu 2008 roku. Ale po tylko zremisowanym 1:1 meczu ze Słowenią otwierającym eliminacje MŚ 2010, dał Lewandowskiemu zadebiutować w reprezentacji. 10 września 2008 roku 20-letni napastnik zagrał w Serravalle od 58. minuty, a w 68. minucie golem na 2:0 ustalił wynik wyjazdowego meczu z San Marino. Wtedy na pewno nie wyobrażaliśmy sobie, że za sześć lat "Lewy" będzie debiutował w Bayernie. Beenhakker co prawda szybko zmienił o Lewandowskim zdanie ("To wspaniały chłopak, bo świetny jest nie tylko technicznie, ale i mentalnie; nie umiera z rozczarowania, kiedy coś mu nie wyjdzie, tylko zaraz się poprawia" - tłumaczył), ale dziennikarzom i kibicom marzyło się, by "Lewy" dorównał poprzednikom z kadry. "Przypomina Wojciecha Kowalczyka z początku lat 90. Jako 19-latek Kowalczyk strzelał gole dla Legii w meczach z Sampdorią i Manchesterem United, potem pojechał na igrzyska i został wicekrólem strzelców. Gdy trafił do pierwszej reprezentacji, strzelił bramkę w debiucie ze Szwecją" - pisała wtedy o Lewandowskim "Gazeta Wyborcza".

W Borussii nie strzelał od razu

Razem z Lewandowskim niesamowity postęp zrobiła Borussia. - Nasza młodziutka drużyna stoi przed wielkimi wyzwaniami. Chcemy zaistnieć w Lidze Europejskiej i powalczyć o dobre miejsce w Bundeslidze. Będzie ciężko, bo takie zespoły jak Hamburg, Wolfsburg, Hoffenheim czy Stuttgart miały więcej pieniędzy na transfery - mówił latem 2010 roku prezes Borussii Hans Joachim Watzke. Do klubu poza Lewandowskim dołączyli wtedy m.in. Łukasz Piszczek i Shinji Kagawa. "Polski napastnik jest najbardziej obiecującym z nowych nabytków BVB" - pisał "Kicker" po jego debiucie. W sparingu, w którym Borussia zmierzyła się z trzema drużynami ligi okręgowej zmieniającymi się na boisku, ekipa z Dortmundu wygrała 11:0 (4:0 z Herder SC, 6:0 ze Sportfreunde Nette i 1:0 z SC Nordkirchen), "Lewy" popisał się hat trickiem. Później dobrej prasy nie miał, choć bez wątpienia pomógł Borussii sensacyjnie wygrać Bundesligę. Jednak Juergen Klopp stawiał w ataku na Lucasa Barriosa, a Polaka przez większość sezonu wprowadzał do gry z ławki rezerwowych. Ten w 33 ligowych występach zdobył "tylko" osiem bramek. W oficjalnym debiucie w Borussii nie zachwycił - w meczu Pucharu Niemiec z Wackerem Burghausen (3:0) zagrał od 56. minuty (zastąpił Kagawę), ale nie przeprowadził żadnej spektakularnej akcji.

Świat patrzy na gol-maszynę

Debiutując w Borussii Lewandowski był młodym piłkarzem wartym 4,5 mln euro. Teraz serwis Transfermarkt.de wycenia go na 50 mln, co daje Polakowi 10. miejsce wśród najdroższych piłkarzy świata. "Lewy" przeniósł się do Monachium jako król strzelców Bundesligi, w przedsezonowych sparingach zdobył pięć goli (trafił w debiucie z Duisburgiem, zachwycił lobem w spotkaniu z Borussią Moenchengladbach), coraz więcej ludzi niemieckiej piłki (Karl-Heinz Rummenigge, Dietmar Hamann) twierdzi, że jest najlepszym środkowym napastnikiem na świecie. To jego oficjalny debiut w Bayernie jest najważniejszym punktem tegorocznego Superpucharu Niemiec. Zwłaszcza że mecz zostanie rozegrany w Dortmundzie. - Na pewno w trakcie naszego powitania pojawi się jeden czy drugi uścisk, ale jeśli strzeli nam gola, nie będę się zbytnio cieszył - mówi Klopp. A do strzelania "Lewy" jest kandydatem numer 1. U bukmacherów kurs (za firmą Fortuna) na jego gola wynosi 2,2, więcej (kurs 3) można zarobić choćby na trafieniu sprowadzonego w miejsce Polaka do BVB Ciro Immobilego, który w minionym sezonie był królem strzelców Serie A.

Zobacz wideo
Więcej o: