Kozłowski debiutuje w meczu, który zaczął się w sobotę, a skończył we wtorek

Kacper Kozłowski zadebiutował w barwach Royale Union Saint-Gilloise w wygranym 4:0 meczu z RFC Seraing. Spotkanie pierwotnie rozpoczęło się w sobotę 15 stycznia, ale z powodu warunków atmosferycznych zostało dokończone trzy dni później.

Transfer Kacpra Kozłowskiego stał się faktem. Utalentowany pomocnik opuścił szeregi Pogoni Szczecin i dołączył do Brighton za około osiem milionów funtów, ale kwota transferu ma być jeszcze wyższa po wypełnieniu bonusów. Kozłowski spędzi drugą część sezonu na wypożyczeniu u lidera ligi belgijskiej, czyli Royale Union Saint-Gilloise. "Wypożyczenie jest dla Kacpra ważne, by kontynuować rozwój i grać regularnie. Będziemy go obserwować, nie mogę doczekać się wspólnej pracy w przyszłości" - mówił trener Graham Potter po ogłoszeniu transferu.

Zobacz wideo Wielki transfer polskiego piłkarza. "Od jakiegoś czasu przerastał ekstraklasę"

Kacper Kozłowski debiutuje w Belgii w nietypowych okolicznościach. Mecz wznowiono po trzech dniach

Spotkanie RFC Seraing z Royale Union Saint-Gilloise rozpoczęło się w sobotę 15 stycznia, a Kacper Kozłowski rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Lider ligi belgijskiej już w piątej minucie wyszedł na prowadzenie i mimo czerwonej kartki dla Jonasa Bagera podwyższył prowadzenie 21 minut później. Po pierwszej połowie i 30 minutach oczekiwania sędziowie zdecydowali, że mecz zostanie przerwany, ponieważ nad Seraing unosiła się mgła, która nie pozwalała na wznowienie spotkania.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Mecz został wznowiony we wtorek 18 stycznia o godzinie 20:00. Royale Union Saint-Gilloise ostatecznie wygrało 4:0, a w drugiej połowie po bramce dołożyli Teddy Teuma oraz Deniz Undav. Kacper Kozłowski pojawił się na boisku w 90. minucie, zmieniając Caspera Nielsena. Być może Kozłowski dostanie więcej minut w meczu z Genk, który jest zaplanowany na niedzielę 23 stycznia.

Royale Union po 22. kolejkach jest liderem ligi belgijskiej z 50 punktami i ma aż siedem punktów przewagi nad drugim Club Brugge i dziesięć nad trzecim Royalem Antwerp. Więcej o sensacyjnym beniaminku (ale jakże utytułowanym) można przeczytać w tekście Dominika Lenarta na Sport.pl.

Więcej o: