"Szkody" po meczu Lecha. Aż trudno uwierzyć. "Faworyt się skompromitował"

Kacper Sosnowski
Lechowi Poznań w tym sezonie pozostała walka o mistrzostwo Polski i krajowy puchar. Kompromitację musi przekuć w sukces
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

Gdy skazywana na klęskę w dwumeczu Pogoń wygrała rewanż z Gent 2:1, Legia już do połowy wyjazdowego meczu z Austrią Wiedeń strzeliła dwa gole dające jej awans, do najłatwiejszej w teorii rywalizacji w 3. rundzie el. Ligi Konferencji Europy przystępował Lech. Piękny polski wieczór, zamienił się koszmar. W Trnawie faworyt się skompromitował, przegrał 1:3 i pożegnał z Europą.

Tę trudną przeprawę w Trnawie Lech zgotował sobie sam i to już wcześniej. Mimo że w 1. meczu u siebie prowadził 2:0, był ekipą dominującą, popełnił mały błąd w polu karnym, stracił gola i sprawił, że przed rewanżem na Słowacji, gospodarze uwierzyli, że losy rywalizacji z ćwierćfinalistą poprzedniej edycji Ligi Konferencji Europy (LKE) można odwrócić.

Spacer po tr(n)awie

Słowackie media podgrzewały atmosferę, że sytuację zmieni raptem jeden gol. Spartak tak jak Lech wziął sobie przerwę w lidze, by zebrać siły na bój o europejskie puchary, a tych sił zebrał zdecydowanie więcej. Kibice kupili 19 tysięcy biletów i niemal w komplecie stawili się na miejscowej City Arenie, a Spartak zaczął tam grać i miał na mecz pomysł.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...