Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dariusz Mioduski przeraźliwie wygwizdany przez kibiców Legii. "Chcemy pucharów"

"Chcemy pucharów, Mioduski, chcemy pucharów" - krzyknęli kibice z Żylety, kiedy prezes i właściciel Legii Warszawa po meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała (1:0) odbierał medal za mistrzostwo Polski.

Najpierw na scenę wyszli piłkarze, a potem trener Czesław Michniewicz. Jemu też dostało się z trybun, bo choć pojawiły się brawa, to gwizdy też były słyszalne. Krótkie, bo po chwili spiker wyczytał nazwisko Lucjana Brychczego, czyli klubowej legendy, której w niedzielę na dekoracji zabrakło. Później medale odebrali inni członkowie sztabu, a na koniec władze klubu. Na czele z Dariuszem Mioduskim, który podczas wchodzenia na scenę nie doczekał się braw, tylko gwizdów i okrzyku z Żylety: "Chcemy pucharów, Mioduski, chcemy pucharów".

Zobacz wideo Michniewicz ujawnił, kto jest na szczycie jego listy życzeń. „Nikt poważnie nas nie traktuje”

Była radość, ale też smutek. Tak kibice Legii świętowali kolejne mistrzostwo [WIDEO]Była radość, ale też smutek. Tak kibice Legii świętowali kolejne mistrzostwo [WIDEO]

Kibice Legii podczas Superpucharu protestowali przeciwko nowemu trenerowi

Legia w głównej fazie pucharów nie gra od sezonu 2016/17. W tym odpadła w decydującej rundzie z Karabachem Agdam. Michniewicz był już wtedy trenerem Legii, ale rozgrywał mecze bez kibiców, którzy w październiku przywitali go przy Łazienkowskiej transparentem z przekreśloną twarzą i hasłem "Chórzysto, nigdy nie będziesz legionistą", a wcześniej okrzykiem: "Chcemy trenera, nie poznańskiego frajera".

Tak było w październiku, w trakcie meczu z Cracovią o Superpuchar Polski (0:0, 4:5 po rzutach karnych), kiedy kibice Legii nie oszczędzili Michniewicza, choć nie było go wtedy na ławce rezerwowych, bo jeszcze łączył pracę w Legii z funkcją selekcjonera reprezentacji Polski do lat 21, która grała wówczas z Serbią i Bułgarią.

A potem trybuny zostały zamknięte. Aż do ostatniej kolejki, w trakcie której stadiony ekstraklasy znowu mogły zapełnić się maksymalnie w 25 procentach. I się zapełniły. Przynajmniej przy Łazienkowskiej, gdzie w niedzielę w trakcie meczu żaden obraźliwy transparent na Michniewicza się nie pojawił. A gwizdy po meczu też nie były jakoś przeraźliwie głośne, bo kiedy trener Legii wraz z piłkarzami pojawił się pod Żyletą, usłyszał z zasadzie to samo, co Mioduski, czyli że "mistrza już mamy, na puchary czekamy".

Piłkarze Śląska Wrocław zakończyli ostatni sezon na 4 miejscuW ekstraklasie już wszystko jasne! Poznaliśmy 4. pucharowicza i spadkowicza!

Legia najbardziej utytułowaną drużyną

Dla Michniewicza jest to drugie mistrzostwo w pracy trenerskiej. Pierwsze zdobył 14 lat temu, w sezonie 2006/2007, kiedy wygrywał ligę z Zagłębiem Lubin. Teraz wygrał z Legią, dla której to 15. mistrzostwo Polski. Albo jak liczą kibice Legii, którzy nie uznają tytułu Lecha Poznań z 1993 roku zdobytego w bardzo podejrzanych okolicznościach, 16.

Ale nawet i 15. tytuł sprawia, że Legia jest najbardziej utytułowanym klubem w historii rozgrywek. Już na pewno jako jedyna, bo przed rokiem, kiedy zdobywała mistrzostwo z trenerem Aleksandarem Vukoviciem, wyrównała historyczny rekord Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze, które w swojej historii zdobyły po 14. mistrzostw Polski.