Euro 2012. Polska - Łotwa. Franciszek Smuda da szansę zmiennikom. O miejsce w drużynie walczy Kamil Grosicki

- Wielkie turnieje rodzą nowe gwiazdy. Trójkę z Dortmundu znają wszyscy w Europie. O mnie mało kto słyszał - uśmiecha się 23-letni piłkarz tureckiego Sivassporu. Na zgrupowaniu w Austrii próbuje przekonać selekcjonera, że to jemu, a nie Maciejowi Rybusowi z Tereka Grozny należy się miejsce w trójce ofensywnych pomocników. Relacja z meczu od 20.45 na Sport.pl.

Pierwszą okazję wykorzystał w niedzielę w meczu z IV-ligowymi amatorami z Rapidu Lienz. Strzelił dwa gole i miał dwie asysty. Zagra też we wtorkowym sparingu, bo Rybus dopiero dotarł do Lienzu i nie wystąpi przeciwko Łotyszom.

- Nawet golami, asystami i grą w sparingach z amatorami staram się przekonać do siebie trenera. Najpierw chciałbym znaleźć się w 23-osobowym składzie na Euro, a potem spróbuję powalczyć o miejsce w jedenastce. Na prawym skrzydle kadry gra Kuba Błaszczykowski. Ale z lewej zrobiło się troszkę luźniej - mówi Grosicki.

Zrobiło się luźniej, bo miesiąc temu Smuda wyrzucił Sławomira Peszkę FC Köln, który upił się i wszczął awanturę w taksówce. - Szkoda mi Sławka, to mój kolega. Tydzień w tydzień dzwonimy do siebie po meczach, ale to, co stało się w Kolonii, jest sprawą między nim a selekcjonerem - mówi Grosicki.

- Ja i Maciek Rybus gramy w różnym stylu, ale w pierwszej jedenastce kadry nie ma miejsca dla nas obu - twierdzi Grosicki. Jego największym atutem jest szybkość i umiejętność mijania rywali. Momentami ośmiesza przeciwników. Rybus nie jest aż tak szybki. Bazuje na dobrym wyszkoleniu technicznym, trzyma piłkę przy nodze i wykonuje stałe fragmenty.

Do Grosickiego Smuda długo nie mógł się przekonać. Wystąpił w ośmiu meczach, ale tylko dwukrotnie od pierwszej minuty. Zarzuty dotyczyły gry defensywnej. Trener podkreślał, że Kamil nie angażuje się w grę obronną, w starciach z twardymi obrońcami zbyt często ląduje na trawie. Najcięższy zarzut dotyczył skuteczności - w 11 występach w kadrze Grosicki nie strzelił ani jednego gola. Nie zaliczył też asysty - jak na skrzydłowego marna statystyka.

Zobacz wideo

Ale na zgrupowanie do Lienzu przyjechał z głową wysoko podniesioną do góry. Ma za sobą kapitalny sezon i znakomite statystyki w Sivassporze. Spędził na boisku 3152 minuty - to czwarty wynik w zespole. Rozegrał 40 meczów, aż 38 zaczął w podstawowej jedenastce. Strzelił siedem bramek, zanotował jedenaście asyst. W Turcji, w której gra od wiosny 2011 roku, jest o nim głośno.

- Znowu zaczęło się mówić o mojej przeprowadzce do Stambułu. Do tego droga daleka, ale wiem, że zainteresowanie jest - mówi Grosicki. Zainteresowany jest ponoć mistrz Galatasaray. - Wyjazd do Turcji okazał się strzałem w dziesiątkę. Przez półtora roku gram na lewym skrzydle Sivassporu i trener Smuda wie, że w tym miejscu boiska czuję się najlepiej - opowiada Grosicki.

W lutowym sparingu z Portugalią wszedł na ostatnie 25 minut za Ireneusza Jelenia i grał właśnie w ataku. Frankowski, który w kadrze odpowiada za napastników, rozwiewa wątpliwości: - Kamil jest skrzydłowym.

Czy na boisku Grosicki zdoła olśnić selekcjonera i spowoduje ból głowy przy wyborze między nim a Rybusem, który po lutowym transferze do Tereka nic nie stracił z wysokiej formy? Teraz więcej szans na grę z Grecją ma konkurent Grosickiego, który rozegrał cały mecz z Portugalią. Ale do Euro zostało 17 dni.

Skład na mecz z Łotwą w Klagenfurcie : Tytoń - Wojtkowiak, Wasilewski, Jodłowiec, Wawrzyniak (Boenisch) - Polański, Murawski - Grosicki, Wolski, Mierzejewski - Brożek (Sobiech). Transmisja w TVP 1 o 20.45.

Zobacz wideo
Więcej o: