Już w piątek 26 lipca odbędzie się ceremonia otwarcia najbardziej wyczekiwanej imprezy sportowej ostatnich lat - igrzysk olimpijskich. Całe wydarzenie ma cieszyć się ogromną popularnością, dlatego też Francuzi postawili na bezpieczeństwo i do pracy zaangażowali tysiące ochroniarzy, policjantów, a nawet wojsko. Mimo wszystko doszło już do kilku nieprzyjemnych incydentów. W piątek rano informowano o ataku na sieć pociągów dużych prędkości TGV. Tory linii miały zostać podpalone, co utrudniło przemieszczanie się kibiców. Wcześniej doszło do innego przykrego zdarzenia. Jego ofiarą padł legendarny piłkarz Zico.
O wszystkim doniósł "Le Parisien". Do incydentu miało dojść w czwartek na jednej z ulic Paryża. Zico przybył do stolicy Francji jako jeden z członków olimpijskiej delegacji Brazylii. Wieczorem wyszedł z hotelu i wsiadł do taksówki. I właśnie tam został... okradziony.
W trakcie postoju do pojazdu podeszło dwóch mężczyzn. Jeden z nich podszedł do kierowcy i zaczął z nim rozmawiać, czym odwrócił jego uwagę. W tym czasie jego wspólnik zabrał teczkę, która znajdowała się na tylnym siedzeniu. Należała właśnie do Zico. Jak szacują dziennikarze, jej zawartość oscylowała w granicach 500 tysięcy euro. Znajdowały się tam: zegarek marki Rolex, naszyjnik z diamentami, a także gotówka. Cała sprawa została szybko zgłoszona do odpowiednich służb, ale nie odnaleziono jeszcze sprawców.
Zico to były piłkarz. Najwięcej występów zaliczył w barwach Flamengo, bo ponad 400. Zdobył w nich niespełna 400 goli. Na koncie ma także cztery mistrzostwa kraju. Imponował też w reprezentacji, ale nie udało mu się zdobyć żadnego trofeum. Przez wielu uznawany był za talent pokroju Pele. Po zakończeniu kariery zasiadł na ławce trenerskiej. Obecnie jest doradcą w Kashima Antlers.
Mimo że już w 1994 roku odwiesił buty na kołek, to czasami pojawia się na murawie w pokazowych meczach. Tak było m.in. w grudniowym spotkaniu charytatywnym "Jogo das Estrelas". Wówczas strzelił dwie bramki pomimo wielkiego zmęczenia i gry z ortezą.