"Tylko szesnaście minut grał Robert Lewandowski w rewanżowym meczu półfinałowym Pucharu Króla. Reprezentant Polski gola nie zdobył, ale i tak cieszył się z awansu do finału. Atletico Madryt - FC Barcelona 0:1" - relacjonował dziennikarz Sport.pl Paweł Matys.
FC Barcelona wciąż liczy się w grze o trzy trofea, a spora w tym zasługa nie tylko Roberta Lewandowskiego, ale i Wojciecha Szczęsnego, który wywalczył sobie miejsce między słupkami katalońskiej bramki. Wygryzł Inakiego Penę i z pozycji numeru jeden obserwuje to, co wydarzy się w kontekście Marca-Andre ter Stegena.
Kapitan Barcelony przechodzi rehabilitację po poważnej kontuzji i choć niektórzy spekulowali, że może wrócić do gry na potencjalny finał Ligi Mistrzów, to wygląda na to, że jego przyszłość jest już przesądzona.
Według informacji, do których dotarł dziennikarz portalu Culemania Javi Miguel nie powtórzy się sytuacja, która miała miejsce w Realu Madryt. W poprzednim sezonie wiosną kontuzjowany był Thibaut Courtois i Carlo Ancelotti stawiał regularnie na Andrija Łunina. W finale LM Ukrainiec jednak nie zagrał. Włoski szkoleniowiec postawił na doświadczonego Belga.
Niewykluczone, że ter Stegen w tym sezonie dostanie szansę powrotu na boisko, ale miałoby się to stać w meczu z Villarrealem lub Athletikiem. "Niemiec nie zagra w finale Pucharu Króla czy rozgrywkach Ligi Mistrzów UEFA" - poinformował wspomniany dziennikarz. To oznacza, że w spotkaniu z Realem Madryt 26 kwietnia zagra Szczęsny.
Barcelona jest ćwierćfinalistą Ligi Mistrzów. W dwumeczu o półfinał tych rozgrywek zmierzy się z Borussią Dortmund.