Co z najważniejszym turniejem w roku? Kolejne zawody tylko w sieci

Już 30 listopada zawodnicy CS:GO w czterech regionach: Europie, Ameryce Północnej, Azji i Oceanii, staną do walki o zwycięstwo w turnieju DreamHack Masters Winter. W turniejowej puli znalazło się 250 tysięcy dolarów. Do tej pory zimowy turniej miał rangę "Open". W tym roku zwiększono jego prestiż, co oznacza, że w rywalizacji zobaczymy najlepsze zespoły na świecie.

W Europie w fazie grupowej zagra szesnaście zespołów. Dwanaście z nich otrzyma bezpośrednie zaproszenia, a pozostałe cztery będą musiały zawalczyć o swoje miejsce w kwalifikacjach. Organizatorzy potwierdzili, że pierwszymi zaproszonymi zespołami z naszego regionu są Astralis, G2 Esports, Natus Vincere oraz Complexity. W Ameryce pewne udziału są już ekipy Evil Geniuses i Liquid, do których dołączą cztery zaproszone drużyny oraz dwie, które przejdą przez kwalifikacyjne sito. Najmniejsze będą turnieje w Azji oraz Oceanii. W obu tych regionach zobaczymy po trzy zaproszone formacje oraz po jednej z kwalifikacji.

DreamHack Masters Winter będzie ostatnim turniejem w tym roku, podczas którego przyznawane będą punkty ESL Pro Tour. W rankingu tym drużyny zdobywają punkty w rozgrywkach ESL oraz DreamHacka, co pozwala im się zakwalifikować do jednego z ważniejszych turniejów w kalendarzu - IEM Katowice.

Zobacz wideo

Co z Majorem w Rio de Janeiro?

Fakt, że DreamHack Masters Winter będzie rozgrywany w sieci może oznaczać coś więcej. Na początku listopada najlepsze drużyny z całego świata zjechać mają do Rio de Janeiro, gdzie zagrają w najważniejszej tegorocznej imprezie - ESL One Majorze. Jednak w obliczu tego, że DreamHack został przeniesiony do sieci, sporo osób zastanawia się w jaki sposób rozegrany zostanie turniej w Brazylii. Ranga turnieju jest na tyle duża, że wręcz nie wypada rozgrywać go tylko w internecie. Jednak COVID-19 w Brazylii cały czas nie daje za wygraną i udział w turnieju w Rio de Janeiro może być niebezpieczny dla samych zawodników. Rozgrywanie zawodów przy pustych trybunach jest jakimś rozwiązaniem, ale trzeba przyznać, że Major bez kibiców byłby bardzo smutny i pozbawiony swojej magii.

W obecnej sytuacji w grę wchodzą tylko trzy warianty. Jednym z nich jest rozegranie turnieju w internecie, a drugim rywalizacja przy pustych trybunach, tak jak miało to miejsce w trakcie katowickiego IEMu. Trzeci jest bardzo pesymistyczny i zakłada kolejne przełożenie wydarzenia. ESL już raz zmieniał datę rozegrania swojego turnieju. Pierwotnie miał się on odbyć w maju, jednak wtedy świat był w samym środku lockdownu, co spowodowało, że wiele esportowych turniejów przeniosło się do sieci. Organizatorzy wyraźnie liczyli, że jesienią sytuacja pandemiczna zostanie opanowana i bez przeszkód będzie można rozegrać zawody przy pełnych trybunach. Jak widać, mocno się pomylili. Problem w tym, że kolejne przełożenie turnieju również nie daje nam gwarancji, że Major odbędzie się bez przeszkód. Ze świecą w ręku możemy szukać w tej chwili osoby, która wiedziałaby kiedy epidemia koronawirusa zostanie opanowana. Wygląda na to, że nie pozostaje nam nic innego jak czekać na informacje od organizatora i liczyć, że ktoś mądry znajdzie sposób na to, aby najważniejsze rozgrywki w roku nie utraciły swojego prestiżu.