Katastrofa w Lillehammer. Modlą się o ratunek od Polaków

Stefan Kraft wygrał oba konkursy Pucharu Świata w Lillehammer. Organizatorzy zawodów musieli jednak się zmagać z bardzo niską frekwencją w trakcie całego weekendu. Portal nrk.no podaje, że w stworzeniu atmosfery podczas konkursów nie pomógł nawet duet DJ-ów pochodzących z Polski. - Ta frekwencja jest daleka od tego, co powinno być - czytamy w artykule. Do sprawy odniósł się też Sandro Pertile, dyrektor Pucharu Świata.

Za nami drugi weekend tego sezonu z zawodami Pucharu Świata. Jak w Ruce, tak i w Lillehammer, oba konkursy indywidualne wygrał Stefan Kraft. Do tej pory najwyższa lokata Polaków w konkursach to 21. miejsce w wykonaniu Dawida Kubackiego i Piotra Żyły ze zmagań w Ruce. Na zawody w Klingenthal z kadrą nie poleci Kamil Stoch, który zajmie się spokojnymi treningami w Eisenerz. Na liście nie ma też Aleksandra Zniszczoła, który jest oddelegowany do Pucharu Kontynentalnego. W ich miejsce pojawili się Maciej Kot oraz Andrzej Stękała, a całą grupę uzupełniają Paweł Wąsek, Kubacki i Żyła.

Zobacz wideo Dawid Kubacki po niedzielnym konkursie w Lillehammer. "Kolejny ciężki dzień"

Niska frekwencja w Lillehammer. Norwegowie liczą na... wystrzał formy Polaków

Portal nrk.no zwrócił uwagę na to, jak wyglądały ostatnie zawody w Lillehammer. Okazuje się, że w trakcie minionego weekendu bilety kupiło około 1400-1500 widzów. - To smutny obrazek. Chcemy, by podczas konkursów były pełne trybuny i dobra atmosfera. Lillehammer wypadło dobrze, biorąc pod uwagę warunki, ale wiadomo, że to grudniowy weekend przed Bożym Narodzeniem. Nie jest łatwo przyciągnąć widzów na stoki - tłumaczy Anders Bardal, ekspert NRK. - Ta frekwencja jest daleka od tego, co powinno być - twierdzi Per Olav Andersen, dyrektor generalny obiektów w Lillehammer.

Bardal podzielił się też ciekawą opinią na temat polskich skoczków. - Coś w tym temacie powinno się wydarzyć. Po pierwsze, skoki w Norwegii muszą dojść do takiego punktu, w którym jeden zawodnik może wygrać konkurs. Ponadto w czołówce powinni rywalizować Polacy, bo oni potrafią stworzyć atmosferę - powiedział. Celem organizatorów w Lillehammer jest doprowadzenie do tego, żeby jednego dnia podczas zawodów Pucharu Świata pojawiło się nawet 10 tys. widzów. Na wypełnienie tego celu dają sobie trzy lata.

Norwegowie zdecydowali się sprowadzić z Polski duet DJ-ów pod nazwą Crowd Supporters, ale nie udało im się stworzyć wielkiej atmosfery ze względu na tak niską frekwencję. - Jako FIS musimy współpracować z organizatorami, a nie walczyć z nimi, by zwiększyć atrakcyjność zawodów. Jeśli jednak nic dobrego się nie wydarzy, będziemy musieli działać i reagować. Temperatury były bardzo niskie, musimy ocenić, co się stało w tej sytuacji. Jesteśmy w momencie, w którym niektórzy organizatorzy nie będą mogli zostać uwzględnieni w kalendarzu - tłumaczy Sandro Pertile, dyrektor Pucharu Świata.

Więcej o:
Copyright © Agora SA