Sekretarz PZN zdradził powód fatalnej formy Polaków. Wymowne słowa

Polscy skoczkowie fatalnie rozpoczęli 45. edycję Pucharu Świata. Nie dość, że totalnie rozczarowali kibiców podczas rywalizacji w fińskiej Ruce, to wcale nie lepiej było w ubiegły weekend w Lillehammer. Mimo koszmarnych wyników sekretarz generalny PZN Jan Winkiel zachowuje spokój. Zdradził jednak, dlaczego nasi zawodnicy znajdują się w tak beznadziejnej formie.

Odpowiednim podsumowaniem dotychczasowych konkursów PŚ jest fakt, że naszym najlepszym wynikiem jest dopiero 21. miejsce (Dawida Kubackiego oraz Piotra Żyły, osiągnięte podczas zawodów w Ruce). Koszmarnie rozpoczął sezon zwłaszcza Kamil Stoch, który na ten moment ma na koncie zaledwie trzy punkty PŚ. - Zderzył się ze ścianą. Widać u niego niemoc - powiedział trener Maciej Maciusiak. 

Zobacz wideo Listkiewicz dostał kontrę. Jaśniej się nie da. "Tragedia ludzka i groby"

Sekretarz PZN zdradził powód fatalnej formy Polaków. Wymowne słowa

Nie ma co ukrywać, że forma wszystkich naszych skoczków pozostawia wiele do życzenia. Łącznie zgromadzili na razie 61 pkt, co jest najgorszym wynikiem od sezonu 2012/13, kiedy po czterech konkursach mieli wówczas 26 pkt. Mimo koszmarnych wyników spokój zachowuje jednak sekretarz generalny PZN Jan Winkiel.

- Na pewno nie da się cieszyć z takiego sezonu. (...) Chyba nikt się nie spodziewał, że tak zaczniemy. Wszystkie wcześniejsze starty, próby, treningi wyglądały dużo lepiej. A tu jesteśmy po dwóch weekendach i z 80 oddanych skoków tylko jeden był skokiem na miejsce w pierwszej dziesiątce. To na pewno nie jest nasze miejsce, miejsce, w którym chcemy być i w którym będziemy na dłuższą metę. Ja w to nie wierzę. Wierzę, że wyjdziemy z niego szybciej, niż później - powiedział w rozmowie z Polsatem Sport.

Za koszmarne rezultaty naszych skoczków oberwało się przede wszystkim trenerowi Thomasowi Thurnbichlerowi. Wielu kibiców uważa, że obecna forma Polaków jest efektem letniego zgrupowania, które odbyło się na Cyprze.

- Kiedyś już stosowaliśmy rozwiązanie z tymi letnimi zgrupowaniami w cieplejszych miejscach, zresztą nie tylko my, podobnie robili również Austriacy. Czasem się to sprawdza, w tym roku zupełnie się nie sprawdziło. Ale ja nie zrzucałbym całej winy na sam Cypr (...) Wydaje mi się, że na ostatniej prostej przygotowań parę różnych drobnych błędów się przydarzyło, które się nawarstwiły, ale teraz trzeba wrócić do swojego skakania - stwierdził.

Beznadziejne rezultaty spowodowały, że Thurnbichler odsunął od pierwszej kadry Aleksandra Zniszczoła, którego miejsce zajmie Maciej Kot. Nie musi być to jednak koniec roszad w drużynie. - Gdybym miał obstawiać, to, kto będzie skakał, to nie byłby jednak ten sam zestaw, co dotychczas. Wydaje mi się, że możemy spodziewać się jakichś zmian, ale zostawmy to w gestii trenera. (...) Ja nie wyobrażam sobie tej samej "piątki" - podsumował.

I miał rację, ponieważ w najbliższych zawodach w Klingenthal na skoczni nie zobaczymy Kamila Stocha.

Więcej o:
Copyright © Agora SA