Zasłużony klub wraca do elity po 76 latach. Legenda zachwycona. "Dokonali cudu"

76 lat czekało włoskie Carrarese Calcio, by ponownie znaleźć się na zapleczu Serie A. W międzyczasie przeminęły całe pokolenia, a lat świetności klubu nie pamiętają nawet najstarsi Toskańczycy. W niedzielę ekipa z Carrary sensacyjnie wygrała w finale baraży, a sama droga do niego była niezwykle wyboista. - Carrarese dokonało tego cudu - mówił z zachwytem pochodzący z tego miasta Gianluigi Buffon.

Carrarese sprawiło jedną z największych sensacji tego sezonu. Klub co prawda ma piękne tradycje, sięgające 1908 r., ale nigdy nie odnosił większych sukcesów. Największym osiągnięciem w jego długiej historii była gra na poziomie Serie B. Problem w tym, że spędził tam tylko cztery sezony i to dawno temu - w latach 1927-29 i 1946-48. W przyszłym sezonie po 76 latach przerwy ponownie zasmakuje zaplecza Serie A.

Zobacz wideo Buksa: Jak jedzie się na mistrzostwa, to celem powinien być puchar

Carrarese przebyło długą drogę. Czekali na 76 lat

Na taki obrót spraw niewiele wskazywało. Serie C, w którym występowało Carrarese, podzielone jest na trzy grupy. Z każdej awans przysługuje tylko najlepszej ekipie. O ostatnie czwarte wolne miejsce gra się w długich, żmudnych barażach. Dość powiedzieć, że Toskańczycy zajęli dopiero trzecie miejsce w tabeli grupy B i baraże rozpoczynali od 1/8 finału. W końcu jednak dopięli swego.

Carrarese w drodze do finału wyeliminowało Perugię, młodzieżowy zespół Juventusu do lat 23 oraz Benevento. W żadnej z tych konfrontacji nie miało wyraźnej przewagi. Za każdym razem dalej przechodziło jedną bramką różnicy w dwumeczu. Jeden gol zdecydował także o losach finału.

Buffon pogratulował klubowi ze swojego miasta. W końcu się doczekał. "Musiałem wcześniej skończyć karierę"

W środę w pierwszym finałowym starciu z L.R. Vicenza padł bezbramkowy remis. O wszystkim decydował więc niedzielny rewanż w Carrarze. Już w szóstej minucie jedynego gola w całym dwumeczu strzelił Mattia Finotto. Prowadzenie udało utrzymać się do końca i rozpoczęło się wielkie świętowanie.

Świeżo upieczonemu beniaminkowi Serie B kibicowało wiele wielkich postaci. Na trybunach w dniu finałowego meczu pojawili się m.in. słynny były sędzia Pierluigi Collina czy piłkarz Aston Villi Nicolo Zaniolo. Poza stadionem ekipę wspierał legendarny bramkarz reprezentacji Włoch Gianluigi Włoch, który pochodzi z Carrary. - To był piękny dzień. To był dobry sezon: Juventus wygrał Puchar Włoch, Parma wróciła do Serie A, a Carrarese dokonało tego cudu. Musiałem wcześniej skończyć karierę, aby cieszyć się tymi rzeczami (śmiech). W Carrara jesteśmy przesądni. Nigdy nie poszedłem na stadion i wszystko poszło dobrze. Nigdy nie chodzę oglądać drużyn, którym kibicuję - cieszył się przed kamerami Sky Sports. Poza Carrarese do Serie B awansowały także Mantova, Cesena i Juve Stabia.

Czy Carrarese wywalczy awans do Serie A?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.