Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piotr Zieliński gra jak natchniony. Osobowość wreszcie przestanie być granicą? Może być gwiazdą światowego formatu

Antoni Partum
Jego klasa piłkarska jest nie do podważenia. Są jednak wątlipowści, czy Piotr Zieliński ma osobowość, by zostać gwiazdą światowego formatu. - Jego nieskończona pokora staje się granicą, która go blokuje, by być najlepszym - uważa Riccardo Trevisani, dziennikarz Sky.

W środę wieczór Zieliński grał "jak natchniony", jak pisał po meczu włoski Eurosport. Imponował swobodą, z jaką poruszał się po boisku, i luzem, z jakim mijał rywali. Nikt inny we Włoszech nie opanował przyjęcia kierunkowego, w takim stopniu jak Polak. I żaden inny zawodnik w ostatnich tygodniach nie potrafi założyć tylu siatek przeciwnikom.

Ale w hicie 12. kolejki Serie A, w którym Inter zmierzył się z Napoli, górą byli jednak mediolańczycy.

Zobacz wideo Ależ się Piotr Zieliński zabawił! Dwa razy ośmieszył rywali z Interu [ELEVEN SPORTS]

- Czego brakuje Napoli? Zielińskiego, który zdobędzie 13 bramek w sezonie. Kiedy Piotr dojdzie do tego momentu, to Napoli nie będzie już walczyło, by zakwalifikować się do Ligi Mistrzów. Gra w Lidze Mistrzów będzie celem minimum na sezon, w którym Napoli będzie celował w scudetto - uważa Riccardo Trevisani, dziennikarz Sky.

"Zielińskiemu brakuje szczypty osobowości"

Już w poprzednim sezonie Zieliński był niezbędnym graczem Napoli. Zanotował aż 49 występów, najwięcej w drużynie. W tym sezonie ominął ledwie dwa mecze, ale tylko przez koronawirusa. Jeśli zdrowie dopisuje, to jest kluczowym piłkarzem dla Gennaro Gattuso. Wraz z Kalidou Koulibalym, Driesem Mertensem i Lorenzo Insigne stanowią trzon drużyny. Wciąż nie potrafi przebić szklanego sufitu i stać się liderem z krwi i kości.

- Często narzekamy na graczy, których charakteryzuje pycha i zbyt duża pewność siebie. Z Zielińskim jest na odwrót. Dobrze by mu zrobiło, gdyby ktoś u jego boku, przypominałby mu o tym, jak wielkim jest piłkarzem. Jego nieskończona pokora staje się granicą, która go blokuje, by być najlepszym. I tak czy siak Napoli z nim w składzie może walczyć o scudetto, a także o triumf w Lidze Europy - twierdzi Trevisani.

Podobnego zdania jest Fulvio Collovati, mistrz świata z 1982 roku. - Zielińskiemu czasem brakuje odrobiny osobowości. Ma przecież wszystko, aby być doskonałym pomocnikiem, czyli: technikę, drybling i siłę fizyczną. Brakuje mu tylko szczypty osobowości. Nie chodzi o to, by porzucił swoją pokorę. Diego Maradona czy Paolo Rossi też byli pełni pokory. Zieliński mu po prostu dokonać małego skoku mentalnego, a to może się okazać fundamentalną zmianą dla całego Napoli - mówił na antenie radia Crc.

Brzmi znajomo? W końcu już rok temu selekcjoner Jerzy Brzęczek mówił, że czeka na tydzień, w którym Piotrek wstanie z łóżka i coś mu przeskoczy w głowie, a wtedy będziemy mieli zawodnika, którego będą nam zazdrościć wszyscy na świecie.

Zieliński jak De Bruyne?

"To będzie nowy Kevin De Bruyne" - powiedział kiedyś o Zielińskim Maurizio Sarri, były trener Napoli. W ostatnich dniach podobnego porównania użył Dario Marcolin, były piłkarz, a dziś komentator DAZN. - To typ piłkarza w stylu Kevina De Bruyne. Jest fenomenalny, ale musi się przekonać o własnym potencjale - chwalił Polaka.

Tyle tylko, że porównanie do pomocnika Manchesteru City nie jest adekwatne. Zieliński to inny typ piłkarza. De Bruyne to pomocnik kompletny, który oprócz walorów technicznych, imponuje swoim wybieganiem i niesamowitą skutecznością w ostatniej tercji boiska.

Zieliński też dużo biega, ale jednak w innym tempie i zazwyczaj jest ustawiony głębiej, niż Belg. Polak głównie truchta, czasami wręcz drepcze z piłką przy nodze. Oczywiście, są momenty, gdy potrafi sprintem z piłką przebiec nawet kilkadziesiąt metrów, ale z reguły wyprzedza rywali szybkością myślenia, a nie nóg. Potrafi zobaczyć to, czego inni nie widzą. Doskonałym podaniem sprawia, że zatrzymuje się czas. Jakby to on grał w inną dyscyplinę, niż pozostali. Nie robi mu różnicy, czy zaskakuje rywala dryblingiem, czy sprytnym zagraniem. Czy kopie prawą czy lewą nogą. Bez różnicy.

Różnią ich też liczby. To kolejny - oprócz trudnej osobowości - zarzut części obserwatorów. W tym sezonie Zieliński uzbierał dwa gole i trzy asysty w 13 meczach. Za mało jak na kogoś, kto ma potencjał, by stać się jednym z najlepszych pomocników na świecie.

Licząc wszystkie rozgrywki, od jesieni 2019 r., De Bruyne strzelił 18 goli i zanotował 33 asysty. Zieliński - cztery gole i dziewięć asyst. I choć kibice Napoli twierdzą, że Polak powinien mieć lepsze liczby niż dotychczas, to nie możemy być zakładnikami statystyk. Kiedyś Karim Benzema apelował, by nie patrzeć na piłkę tak, jak na NBA, gdzie występ łatwiej opisać liczbami. - To zabija futbol - narzekał napastnik Realu.

Czy Zieliński może sięgnąć gwiazd

Zamiast do De Bruyne'a, Zielińskiego powinniśmy raczej porównywać do Marco Verattiego z PSG (zero goli i sześć asyst od jesienni 2019 r), Frenkiego De Jonga z Barcelony (dwie bramki i sześć asyst) czy Miralema Pjanicia (trzy gole i osiem asyst). Zachowując proporcję, możemy też porównać go do Andresa Iniesty z sezonu 2014/15, gdy Barcelona wygrała Ligę Mistrzów. Hiszpan zanotował wtedy trzy gole i osiem asyst. Ale czy ktoś mu wypominał te liczby?

Warto też dodać, że Robert Lewandowski w plebiscycie Złotej Piłki zagłosował na Thiago Alcantarę, byłego rozgrywającego Bayernu Monachium, który - od jesieni 2019 - uzbierał tylko trzy gole i dwie asysty. Czy to oznacza, że najlepszy piłkarz świata nie zna się na piłce? 

Zieliński ma dopiero 26 lat, a już rozegrał ponad 200 meczów dla Napoli. Po drodze zauroczył takich fachowców, jak: Sarri, Carlo Ancelotti czy Gattuso. Zieliński już jest piłkarzem europejskiego formatu, a wciąż może sięgnąć gwiazd. W jego wieku Luka Modrić (to był sezon 11/12), laureat Złotej Piłki, strzelił dla Tottenhamu pięć goli i miał siedem asyst w lidze. Najlepszy sezon kariery zanotował dopiero mając 33 lata (srebro mundialu i wygrana LM). Zieliński dopiero się rozkręca, a najlepsze lata kariery wciąż przed nim. I choć ostatnio przedłużył kontrakt, to niewykluczone, że zmieni w przyszłości klub na mocniejszy.

A może Zieliński stanie się legendą Napoli? W końcu Piotr zawsze wolał porównania do Marka Hamsika, niż do Kevina De Bruyne.