Mieszanka Gerrarda, Beckhama, Xabiego, Davida Silvy, Lamparda i Pirlo. "Najlepszy" [IKONA FUTBOLU 2020]

"Kim jest Kevin De Bruyne? Wyobraźcie sobie kombinację zawodnika atakującego jak Steven Gerrad, dośrodkowującego jak David Beckham, podającego daleko jak Xabi Alonso i krótko jak David Silva, strzelającego jak Frank Lampard oraz poruszającego się i wykonującego stałe fragmenty jak Andrea Pirlo" - pisał o Belgu Jonathan Northcroft z "The Times". Trudno o lepszą laurkę dla geniuszu 29-latka z Drongen.

Ikona Futbolu to plebiscyt Sport.pl, w którym wybieramy najlepszych: piłkarza, piłkarkę oraz trenera roku. O szczegółach przeczytasz tutaj >>

Zobacz wideo Ikona Futbolu 2020 - plebiscyt Sport.pl

- Był odwrócony tyłem do bramki, a rywale spychali go do linii końcowej. 99 na 100 zawodników wybrałoby opcję prostego podania do Raheema Sterlinga. Ale nie on. To podanie to najlepszy dowód na to, że Kevin De Bruyne jest najlepszym pomocnikiem na świecie - zachwycał się Graeme Souness po lutowym meczu Realu Madryt z Manchesterem City w Lidze Mistrzów (1:2, akcja na poniższym wideo od 0:45).

 

Akcja opisywana przez Szkota zakończyła się asystą Belga przy wyrównującej bramce Gabriela Jesusa. To podanie idealnie definiuje go nie tylko jako piłkarza, ale też człowieka. Bo De Bruyne poza boiskiem jest uparty, a na nim zawsze chce więcej, wybierając rozwiązania, o których inni nawet nie pomyślą. Tak jak na Santiago Bernabeu, gdzie mimo obecności czterech rywali, perfekcyjnie dośrodkował na głowę Jesusa. 

Dziś De Bruyne zachwyca się cały świat, a jeszcze pięć lat temu, gdy wracał do Anglii, by grać w Manchesterze City, brytyjskie tabloidy wyśmiewały go. Nikt o zdrowych zmysłach nie płaci przecież 55 milionów funtów za piłkarza, którego lekką ręką pozbył się Jose Mourinho, przekonując, że Belg w Premier League nigdy nie będzie błyszczał tak jak w Bundeslidze.

Mecz USA - WaliaRośnie nowa potęga piłkarska. Niedawno nie miała jeszcze swojej ligi [IKONA FUTBOLU 2020]

Jest Kevin i jest De Bruyne

We wspomnieniach o Diego Maradonie czytaliśmy, że Argentyńczyk łączył w sobie dwie osoby. Maradona szalał i zachwycał na boisku, a poza nim z uroków życia korzystał Diego. Podobnie jest z De Bruyne, choć umiejętności, a tym bardziej temperamentów i charakterów obu piłkarzy, porównywać nie można.

Kevin to prawdopodobnie jeden z najspokojniejszych i cichych facetów na świecie. Najbliżsi przyjaciele nazywają go nawet suszarką do ubrań, bo w WhatsAppowej grupie zawsze pisze zwięźle i oschle. De Bruyne włącza się dopiero na boisku niezależnie od tego, czy jest to trening, czy mecz. On zawsze chce być najlepszy, zawsze chce, by sprawy toczyły się po jego myśli. Boiskowy temperament pokazywał już od najmłodszych lat.

Frank De Leyn, czyli trener, który pracował z De Bruyne w juniorskich drużynach Gentu, wspominał jego zachowanie podczas obozu w Hiszpanii, gdy nie chciał z innymi dzieciakami sprzątać boiska po treningu. De Bruyne kurczowo trzymał się bramki i stwierdził, że z murawy nie zejdzie, bo dla niego zajęcia się jeszcze nie skończyły.

- Zostałem z nim i jeszcze chwilę popracowaliśmy, a przekonanie go do odpoczynku zajęło mi kilkanaście minut. Może to mało wychowawcze, ale tamta sytuacja pokazała mi, że może zajść naprawdę daleko - wspominał De Leyn. 

De Bruyne był nie tylko uparty i zawzięty, ale nigdy też nie gryzł się w język. Już jako młody zawodnik Genku starł się z gwiazdą zespołu, Elyanivem Bardą, zarzucając mu obijanie się na treningu. Gdy miał niespełna 19 lat, De Bruyne publicznie uderzył w całą drużynę po nieudanym meczu. - Wstydzę się za nich. Jeśli są tu goście, którzy nie chcą grać, to niech po prostu odejdą - wypalił.

Ikona Futbolu w kategorii piłkarka rokuZagłosuj na Ikonę Futbolu 2020 w kategorii piłkarka roku!

Czasami mocno przesadzał. Tak jak w barwach Wolfsburga, gdy chłopca od podawania piłek nazwał sk*******em. Albo wtedy, gdy już w Manchesterze City wrzeszczał na Davida Silvę, bo ten nie pozwalał mu podyskutować z sędzią na temat żółtej kartki, którą zobaczył. De Bruyne na przerwę schodził wściekły, ale już w szatni przeprosił. - Szybko przeszedł na tryb Kevina - śmiał się po meczu Silva.

Kochał Anglię i Liverpool

Chociaż ze swojego pierwszego klubu, VV Drongen, De Bruyne odszedł w wieku zaledwie ośmiu lat, bo w Gencie treningi były znacznie lepsze, to umiejętności i plany na przyszłość kształtował w rodzinnym mieście. To tam, w ogrodzie jednego z kolegów, pracował tylko nad lewą nogą. To efekt umowy, jaką De Bruyne zawarł z rodzicami kolegami, którzy w obawie o trawę i rośliny pozwalali chłopcom grać tylko plastikową, lekką piłką. Normalną piłkę mogli kopać jedynie słabszą nogą, dzięki czemu dziś lewa noga Belga jest niemal tak dobra jak prawa.

O grze w Anglii De Bruyne marzył od zawsze. Jego pokój w domu w Drongen wyklejony był plakatami piłkarzy Liverpoolu. Fascynację klubem i całym krajem zaszczepili w nim matka i dziadek, którzy wychowali się w Londynie. Mały Kevin spał w pościeli Liverpoolu, nosił klubowy dres, a ozdobą jego kolekcji była znoszona koszulka Michaela Owena.

Janusz Dorosiewicz, prezes fundacji im. Kazimierza Deyny"Kiedy pierwszy raz pojechałem na grób Deyny w San Diego, poczułem, że coś tu jest nie tak: on nie może tam leżeć" [IKONA FUTBOLU 2020]

Kto wie, jak potoczyłaby się kariera De Bruyne, gdyby w 2013 roku Chelsea dała się przekonać do sprzedaży zawodnika, który przez rok od transferu na Stamford Bridge zachwycał na wypożyczeniu w Werderze Brema. Tamtego lata o Belga mocno zabiegał Juergen Klopp, który widział w nim następcę Mario Goetze w Borussii Dortmund. Na odejście De Bruyne nie zgodził się wracający do Chelsea Jose Mourinho.

Mourinho na niego nie stawiał

Ten sam Mourinho, przez którego Belg w zachodnim Londynie nigdy nie błysnął. - Już po roku widziałem, że Chelsea traktuje mnie jak jednego z wielu piłkarzy, których przez lata wypożycza, a potem sprzedaje. Nie chciałem tego. Miałem nadzieję, że pozwolą mi odejść po dobrym roku w Werderze. Mourinho napisał mi jednak, że się nie zgadza, bo jestem świetnym piłkarzem i widzi mnie w zespole. Byłem zachwycony - wspominał De Bruyne.

Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Chociaż w debiucie w Premier League Belg miał asystę, a kilka dni później znalazł się w pierwszym składzie na mecz z Manchesterem United na Old Trafford, to jego licznik w Chelsea zatrzymał się na dziewięciu występach i niespełna 500 minutach na boisku.

Relacje De Bruyne i Mourinho rozpadły się po zaledwie trzech miesiącach. - Nie podobał mi się jego występ i nie podoba mi się sposób, w jaki trenuje - wypalił Portugalczyk po meczu Pucharu Ligi ze Swindon (2:0), gdzie Belg rozegrał 78 minut. Na kolejną szansę, też w Pucharze Ligi, De Bruyne czekał miesiąc. Pomocnik nie rozumiał, dlaczego jest traktowany w taki sposób i poprosił swojego menedżera, Patricka De Kostera, o zmianę klubu. 

Chelsea chciała jednak walczyć o zawodnika, którego długo obserwowała i zrobiła wiele, by ściągnąć go do siebie. W połowie grudnia 2013 roku, miesiąc przed transferem do Wolfsburga, De Bruyne spotkał się z Mourinho i zarządem klubu, by rozwiązać problem.

Ikona Futbolu w kategorii piłkarz rokuZagłosuj na Ikonę Futbolu 2020 w kategorii piłkarz roku!

- W prezentacji Mourinho pokazał moje statystyki: asysty, gole, skuteczność podań, dryblingi, decydujące akcje. Chciał udowodnić, że nie jestem na tym samym poziomie, co inni. Zapytałem go: "Jak możesz nas porównywać? Przecież to nielogiczne, zagrałem tylko kilka spotkań". On opowiedział tylko kilka rzeczy o ciężkim treningu, rywalizacji i o tym, że kiedyś dostanę szansę, czyli rzeczy, które najczęściej słyszy niechciany zawodnik - wspominał De Bruyne.

- Mourinho nie chciał mnie sprzedać ani wypożyczyć, a jednocześnie nie dawał mi grać. Ciągle słyszałem tylko, że jestem dobrym piłkarzem. Nie potrzebowałem tego, bo to wiedziałem. Chciałem tylko grać - dodawał. 

Przez Wolfsburg do Manchesteru

Ostatecznie De Bruyne wymusił transfer do Wolfsburga, który w styczniu 2014 roku zapłacił za niego 25 milionów funtów. To była genialna inwestycja, bo już kolejny sezon Belg zakończył z 16 golami i aż 28 asystami! Wiadomo było, że w Wolfsburgu De Bruyne długo nie pogra. Półtora roku po odejściu z Chelsea Belg wrócił na Wyspy. Manchester City, który w obawie o zwiększenie wartości zawodnika nie chciał czekać do Euro 2016, zapłacił za niego 55 milionów funtów.

Chociaż angielskie brukowce chętnie przypominały De Bruyne jego niepowodzenie w Chelsea, on szybko zamknął usta niedowiarkom. Już pierwszy sezon na Etihad Stadium zakończył z 16 golami i 13 asystami. De Bruyne do Manchesteru City wszedł bez żadnych kompleksów i niemal od razu stał się jedną z ważniejszych postaci w drużynie Manuela Pellegriniego.

Chociaż Belg był chwalony, to dopiero współpraca z Pepem Guardiolą wzniosła go na inny, dużo wyższy poziom. Katalończyk traktował De Bruyne zupełnie inaczej niż Mourinho, ale i sam zawodnik stał się mądrzejszy i bardziej cierpliwy. De Bruyne, w przeciwieństwie do czasu w Chelsea, czuł zaufanie, jednak jako piłkarz lepszy i bardziej doświadczony, był lepiej przygotowany na sukces.

- To najlepszy taktyk, z jakim pracowałem. Myślimy o futbolu w podobny sposób. Uwielbiam jego styl i szybko łapię jego pomysły. To jeden z kilku powodów, dla których czuję się tu tak dobrze - mówił De Bruyne, z którego Guardiola uczynił centralną postać w Manchesterze City.

Piłkarz stworzony do stylu Guardioli

Belg jest piłkarzem stworzonym do stylu gry preferowanego przez Katalończyka. De Bruyne jest wiecznie skoncentrowany na ataku, uwielbia wysoką intensywność gry, agresywny pressing i bezustanny ruch po boisku. Guardiola, który powiedział kiedyś, że Belg poprawiłby grę każdej drużyny na świecie, uwielbia też jego wszechstronność. W Manchesterze City prowadzonym przez Katalończyka De Bruyne grywał jako skrzydłowy, cofnięty napastnik, a nawet raz jako wahadłowy.

- Gra na różnych pozycjach sprawiła, że mogłem wejść do głowy innych piłkarzy i zrozumieć ich ruchy. Teraz, gdy najczęściej jestem w centrum boiska, lepiej rozumiem grę i wiem, gdzie mogę podać piłkę - mówił De Bruyne, o którym Anglicy piszą, że jest jak skaner, który sczytuje boisko i bezbłędnie zagrywa piłki w różne jego sektory.

- Pep pomógł mu zrozumieć futbol w inny sposób i dał mu narzędzia do kontrolowania meczów. De Bruyne bezustannie myśli na boisku, rozumie grę, jako zbiór podań i ruchów bez piłki - opowiadał o zawodniku obecny trener Arsenalu, Mikel Arteta, który w City był asystentem Guardioli.

Znaczenie De Bruyne dla Manchesteru City najlepiej widać było w sezonie 2018/19. To wtedy Belg opuścił pierwszą część sezonu z powodu kontuzji, a w drugiej był kluczowym dla Guardioli piłkarzem w niesamowitym, mistrzowskim pościgu za Liverpoolem. W poprzednim sezonie, chociaż to zespół Kloppa sięgnął po tytuł, De Bruyne był jeszcze lepszy. 29-latek został wybrany najlepszym piłkarzem sezonu w Premier League, wyrównując rekord asyst w jednych rozgrywkach. De Bruyne, jak przed laty Thierry Henry, miał ich aż 20.

Alphonso Davies w plebiscycie Ikona FutboluWspółgospodarz MŚ 2026 tak wielkiego piłkarza jeszcze nie miał. "Wybrał najlepszy klub z możliwych" [IKONA FUTBOLU 2020]

Trener w przyszłości?

- Może grać jako ofensywny pomocnik, na skrzydłach, jako fałszywy napastnik, a nawet jego defensywny pomocnik. Z każdej pozycji będzie dostarczał liczby, ponieważ jego trudno przypisać do jakiegokolwiek systemu. De Bruyne kontroluje przestrzeń jak żaden inny zawodnik na świecie i podaje tak precyzyjnie, napędzając akcje, jak potrafi niewielu - chwalił pomocnika selekcjoner reprezentacji Belgii, Roberto Martinez.

Belgowie widzą w De Bruyne materiał na doskonałego trenera. W listopadzie zeszłego roku krajowa federacja zaproponowała mu przyspieszony, intensywny kurs, po którym otrzyma licencje UEFA A i B. By samodzielnie prowadzić kluby z najwyższego poziomu De Bruyne będzie potrzebował już tylko licencji UEFA Pro.

- Na pewno z tego skorzystam, bo w krótszym czasie mogę uzyskać dwie licencje. Nie wiem jeszcze, czy po zakończeniu kariery zostanę trenerem, ale uważam, że jeśli chcę zostać przy futbolu, to muszę posiadać przynajmniej dwie pierwsze. Jeśli zdecyduję, że chcę więcej, pójdę na najważniejszy kurs - mówił De Bruyne pod koniec zeszłego roku.

- Na to wszystko muszę mieć jednak czas. Na razie nie zawracam sobie jednak tym głowy. Cieszę się grą, jestem przecież młody - zakończył, co możemy traktować jako zapowiedź kolejnych, zachwycających sezonów w jego wykonaniu. 

Kto powinien zostać Ikoną Futbolu 2020 w kategorii piłkarz?
Alejandro Gomez (Atalanta)
0%
Josip Ilicić (Atalanta)
0%
Robert Lewandowski (Bayern)
78%
Thomas Mueller (Bayern)
0%
Thiago Alcantara (Bayern/Liverpool)
0%
Alphonso Davies (Bayern)
0%
Joshua Kimmich (Bayern)
0%
Manuel Neuer (Bayern)
1%
Serge Gnabry (Bayern)
0%
Leon Goretzka (Bayern)
0%
Lionel Messi (Barcelona)
4%
Erling Haaland (Borussia Dortmund)
3%
Lautaro Martinez (Inter)
0%
Cristiano Ronaldo (Juventus)
4%
Paulo Dybala (Juventus)
0%
Ciro Immobile (Lazio)
0%
Virgil van Dijk (Liverpool)
0%
Mohamed Salah (Liverpool)
0%
Sadio Mane (Liverpool)
0%
Trent Alexander-Arnold (Liverpool)
0%
Kevin De Bruyne (Manchester City)
0%
Raheem Sterling (Manchester City)
0%
Zlatan Ibrahimović (Milan)
4%
Bruno Fernandes (Manchester United)
1%
Neymar (Paris Saint-Germain)
0%
Kylian Mbappe (Paris Saint-Germain)
1%
Karim Benzema (Real Madryt)
0%
Sergio Ramos (Real Madryt)
2%
Thibaut Courtois (Real Madryt)
0%
Lucas Ocampos (Sevilla)
2%