Gerard Pique nazwany zdrajcą. Przeciek z szatni Barcelony

Nie milkną echa kontrowersyjnej sytuacji z udziałem Gerarda Pique. Kilka dni temu światło dzienne ujrzały taśmy z rozmowami obrońcy Barcelony. To negatywnie wpłynęło na jego wizerunek, o czym donoszą hiszpańscy dziennikarze.

W tym tygodniu do mediów trafiły nagrane dwa lata temu rozmowy między Gerardem Pique a prezydentem FC Barcelony Josepem Marią Bartomeu. Hiszpan miał między innymi negocjować lepsze warunki umów, a także wywierać na federacji nacisk, aby ta pomagała klubowi, którego Pique jest właścicielem. 

Zobacz wideo Znamy najmocniejsze strony Argentyny. Tym mogą zaskoczyć Polaków na MŚ

Pique miał zostać najlepiej opłacalnym obrońcą świata

Hiszpański dziennik "ABC" wyjawił kolejne informacje związane z Gerardem Pique i wydarzeniami sprzed dwóch lat. Po wybuchu pandemii klub rozpoczął negocjacje z piłkarzami w sprawie obniżenia ich pensji. Pique miał wówczas indywidualnie rozmawiać korzystniejsze dla siebie warunki kontraktu. Hiszpan miał stać się najlepiej opłacalnym obrońcą świata i zarabiać 41 milionów euro.

Gerard Pique i Sergio RamosUjawniono kolejne nagrania rozmów Gerarda Pique. Atakuje m.in Sergio Ramosa

Sytuacja ta nie wzbudziła zadowolenia w szatni FC Barcelony. Jak ujawnia dziennik ABC, Pique miał kilka tygodni później zostać nazwany przez swoich kolegów z drużyny "zdrajcą". 

Więcej artykułów o podobnej treści przeczytasz na portalu Gazeta.pl.

Dziennik "ABC": Pique sprzedaje swoich kolegów

Na łamach hiszpańskiej gazety "ABC" ukazał się krytyczny artykuł dotyczący hiszpańskiego obrońcy. Dziennikarze uważają, że ujawnione w ostatnich dniach nagrania mają świadczyć o tym, że Pique dba tylko i wyłącznie o swój własny interes. Zdaniem gazety obrońcy nie można ufać, gdyż ten nie ma skrupułów i "sprzedaje" swoich kolegów z drużyny.

Wyciekły kolejne pogrążające Pique rozmowy z Rubialesem. Wyciekły kolejne pogrążające Pique rozmowy z Rubialesem. "To byłby kryminał"

Jak ujawnia gazeta, Pique miał być negatywnie postrzegany już wcześniej. Inni piłkarze FC Barcelony mu nie ufali, a opaska kapitańska została powierzona mu dopiero, gdy stał się piłkarzem o najdłuższym stażu w zespole. Miało to świadczyć o negatywnej pozycji stopera w szatni FC Barcelony.

Sytuacje z ostatnich dni nieco osłabiły wizerunek Hiszpana w mediach, jednak jego pozycja w klubie wciąż jest nie do podważenia.

Więcej o: