Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Rewolucja w piłce nożnej. "W czasie meczu komputer doradzi piłkarzom, jak rozegrać akcję"

W sobotę spędził przy komputerze 18 godzin. Ostatnio wnikliwiej analizuje piłkarskie dane. Szuka korelacji z wynikami. - W ciągu dwóch lat będzie to szło w stronę automatycznej analizy taktyki w czasie rzeczywistym. Albo też będziemy uczyli sieci neuronowe, jak poszczególne zespoły grają i będziemy przewidywać scenariusze poszczególnych zagrywek - przekonuje Sport.pl współwłaściciel Wisły Kraków. Jarosław Królewski mówi też o funkcjonowaniu w czasie epidemii, kibicach, akcjach spółki, walnym zgromadzeniu, kontraktach graczy oraz Jakubie i Dawidzie Błaszczykowskich.

Kacper Sosnowski: Napisał pan po meczu z Rakowem, że oglądanie ekstraklasy skraca życie bardziej niż 110 godzin przed komputerem tygodniowo. Skąd te 110 godzin i czy po meczu w Gdyni z higieną życia jest lepiej?

Jarosław Królewski: Te 100-110 godzin to tyle, ile ja spędzam przed ekranami komputerów i urządzeń mobilnych w ciągu tygodnia. Nie jest to oczywiście zbyt zdrowy tryb życia. Natomiast ta wypowiedź to metafora tego, co działo się z Rakowem. To był mecz pełen emocji do samego końca. Nie byliśmy stroną dominującą, a udało nam się wygrać. Teraz w Gdyni z kolei dominowaliśmy i niestety przełożyło się to "tylko" na punkt. Najbardziej chyba szkoda tej ostatniej sytuacji w meczu. Trzeba to przyjąć z absolutną pokorą i pracować dalej. Wydaje się jednak, że drużyna z każdym meczem wygląda lepiej. Tak też było na tle bardzo wybieganej Arki, która jest pod tym względem w najlepszej ósemce Ekstraklasy. Pod koniec meczu nie wyglądaliśmy na jej tle źle, było wręcz przeciwnie. Nasze ambicje są oczywiście dużo wyższe.

Skoczył pan już z radości po tym sprytnym rzucie wolnym Kuby Błaszczykowskiego przeciw Arce? Technologia tym razem nie była sprzymierzeńcem Wisły.

Systemu Goal-line w ekstraklasie nie mamy. Jest VAR. Od początku myślałem, że ta bramka nie będzie uznana - ze względu na zbyt niejednoznaczne ujęcia. Natomiast rzeczywiście zagranie Kuby było bardzo sprytne. Kiedyś podobne podanie jednego z graczy pomogło Liverpoolowi osiągnąć duży sukces. Tu się nie udało, ale mieliśmy też swoje sytuacje w dalszej części spotkania. Cieszę się, że zespół gra coraz płynniej. Te najważniejsze spotkania jednak przed nami.

Wracając do skracania życia - sprawdził pan szybko, z kim gracie następny mecz?

Oczywiście, że tak. Gramy z Rakowem, więc jest szansa na rewanż ze strony Rakowa i kolejne emocjonujące spotkanie. Raków jest bardzo solidną drużyną. W niedzielę wygrał z Zagłębiem. Pokazuje, że jest ekipą z dużą jakością, coraz bardziej dojrzałą. Z każdym meczem coraz lepiej rozumieją, jak rozkładać siły i jak grać w ekstraklasie. Spodziewamy się trudnego spotkania i swoistej chęci rewanżu. W najbliższą sobotę my jednak też będziemy inną drużyną niż w Krakowie.

Zobacz wideo Dariusz Mioduski tłumaczy, jak będzie budowana Legia Warszawa [SEKCJA PIŁKARSKA #50]

Czy mecze analizuje pan często pod kątem statystyk i danych?

Właśnie cały dzień przed meczem z Arką spędziłem tylko i wyłącznie w meczowych statystykach. Żona się śmiała, że znowu sobie coś nowego znalazłem, a to było raczej odskocznią od codziennej pracy. No ale faktycznie ostatnimi tygodniami trochę więcej tego było. Analizuję korelacje pomiędzy powszechnie dostępnymi danymi a wynikami.

I co wychodzi?

Jest kilka prawidłowości. Przygotowałem sobie taki minikalkulator, który weryfikuje, jak konkretne zmienne czy reguły eksperckie wpływają na wyniki. Akurat ekstraklasa, jak to kibice często trafnie oceniają, jest dość nieprzewidywalna. Przy obecnym stanie wiedzy na razie trudno szukać ścisłych korelacji, które byłyby istotne i miały znaczenie, poza tymi, które futbol dobrze zna, a ja je poznaję.

Wydaje mi się jednak, że świat sportu i danych będzie dalej eksploatowany i udoskonalany. Na pewno w kontekście analizy wideo. Dopiero w ostatnim roku poczyniono w tym ogromny przełom - ze względu rozwój dziedzin m.in. z zakresu computer vision. Myślę, że w ciągu najbliższych dwóch lat będzie to szło w stronę automatycznej analizy taktyki w czasie rzeczywistym o wysokich współczynnikach dokładności. Albo też będziemy uczyli sieci neuronowe, jak poszczególne zespoły grają i będziemy przewidywać scenariusze poszczególnych zagrywek. Myślę, że to jest raczej pewne. W NBA z tego typu systemów już korzystają. Staram się więc różne rzeczy analizować, ale raczej jako kibic, nie osoba, która na interpretację danych ma jakiś wpływ.

Wysyła pan swoje przemyślenia albo analizy trenerowi Skowronkowi?

Zdarza mi się coś podesłać, ale zakładam, że ma na to swój filtr, że traktuje to jako ciekawostki. Wiem, że on ma swój absolutnie autorski pomysł na to, jak ma grać Wisła. Ja po prostu lubię dzielić się z ludźmi różnymi ciekawymi rzeczami i tyle. Trzymam się zasady, aby jak najrzadziej niepokoić dział sportowy.

To ja się podzielę pana danymi z tego tygodnia z godzin przed ekranami i dopytam, czy w dobie epidemii przez mecze Wisły nabija pan ekranowy licznik, czy był pan osobiście na jakimś spotkaniu?

Godziny spędzone przed ekranem przez J. KrólewskiegoGodziny spędzone przed ekranem przez J. Królewskiego Sport.pl

- Starałem się ograniczyć wszystkie swoje wyjazdy. Raczej siedzę w domu. Nie jeżdżę też do pracy. Kluczowe jest to, żeby drużyna nie była narażona na dużą liczbę kontaktów ze światem. Moja obecność tam nikomu nic by raczej nie dała.

Właśnie udało wam się sprzedać akcje klubu za nieco ponad 3 miliony złotych. Trzeba pogratulować, ale zapytam też od razu co z dwoma milionami, których prawdopodobnie będzie brakowało do końca roku? Właściciele je dołożą?

Druga emisja akcji, którą przeprowadziła Wisła, jeszcze w tak trudnym momencie, w jakim znajduje się cała gospodarka, jest ewenementem. Potwierdza, jak wielki mamy potencjał i jaką miłością darzą ten klub kibice. Spełniliśmy sumaryczne warunki obu emisji na poziomie osiemdziesięciu pięciu procent - pozyskując kwotę powyżej 7 mln złotych. To sumarycznie była największa akcja crowdfundingowa w Polsce. Natomiast jeśli chodzi o strategię i ewentualne zarządzanie finansami, to dla nas kluczowe będą te najbliższe tygodnie. Czas do 19 lipca. Koniec sezonu ekstraklasy zweryfikuje wiele rzeczy. Nie tylko nasze miejsce w tabeli, ale też przyszłe plany. Na tę chwilę różne scenariusze są możliwe. Jest dla nas zupełnie jasne, że Wisła musi poradzić sobie finansowo. Dlatego jeszcze raz dziękuję wszystkim kibicom, którzy nas wsparli. Proszę pamiętać, że akcje to jedno, ale w tym czasie sprzedaliśmy też 11 tysięcy wirtualnych biletów, łącznie za kwotę prawie ćwierć miliona złotych.

Skoro o kibicach, to jesteście gotowi na ich ewentualne pojawienie się na stadionie? Trwają rozmowy z wojewodą małopolskim, czy wyda zgodę na imprezę masową?

Jako klub jesteśmy przygotowani na wszystkie scenariusze. Będziemy chcieli być zgodni z tym, co będzie decyzją ligi i innych klubów, a także władz państwowych. Myślę, że w czasie trwającej epidemii wszystko będzie się dynamicznie zmieniało. Nie powiem panu wprost, bo to też nie moje kompetencje, jakie są aktualne ustalenia np. z wojewodą, natomiast mamy zespół, który nad tym pracuje. Jeśli będą w sprawie kibiców pozytywne rozstrzygnięcia, to wiemy, jakie są wymagania, co musi się zadziać, żeby kibice weszli na nasz stadion. Te rzeczy mamy dość dobrze opracowane.

Z kibicami też o tym trzeba będzie porozmawiać? Szczególnie z tymi, dla których trzymanie odstępu między siedzeniami może być trudne?

Na tę chwilę nie mamy jeszcze dokładnie decyzji, jak cała ta logistyka będzie wyglądała. Myślę jednak, że nie będzie z tym źle. Najważniejsze, żeby zdrowie, a w konsekwencji życie poszczególnych uczestników widowiska nie było w żaden sposób zagrożone.

Nie skurczy się Wiśle kadra po 30 czerwca? Macie chyba 15 piłkarzy, którym wtedy kończą się umowy. Wśród nich: Brożek, Mak, Wojtkowski, Boguski, Błaszczykowski. Może już w przyszłość kogoś z nich jest rozstrzygnięta?

Patrząc na formę Jakuba z ostatnich dni, to każdy by sobie bardzo mocno życzył, by Kuba był z nami jak najdłużej na boisku. To mówię już jako kibic. Natomiast jak już kiedyś wspomniałem, wolałbym nie być rzecznikiem Jakuba Błaszczykowskiego, bo to byłoby zbyt trudne zadanie. Myślę, że w odpowiednim momencie warto o to zapytać jego. Tyczy się to również reszty piłkarzy. Co do kontraktów - myślę, że Dawid Błaszczykowski aktualnie ma z zawodnikami świetne relacje. Rozumie się z drużyną. Z mojej perspektywy myślę, że każdy z tych piłkarzy, którzy zostali w Wiśle Kraków, widzi to, co dzieje się dookoła niej. Widzi poświęcenie kibiców, wszystkich ludzi, którzy są w klubie. Świetnym na to dowodem była sytuacja z pandemią i sprawa obniżek wynagrodzeń. Wśród piłkarzy byli przecież też wypożyczeni, więc nie mieli żadnej gwarancji na to, co się stanie za półtora miesiąca. Mimo to pozostali solidarni. Uważam, że to, co dzieje się w klubie, jest dużą wartością dodaną, warstwą, która zachęca, by tu grać. Myślę, że wszystkim jest tu dobrze. Myślę, że wszyscy wiedzą, jak duży to klub i jak bardzo mogą się rozwinąć. Dlatego w sprawie technicznej rzeczy, jaką są kontrakty, można być pozytywnej myśli. Z drugiej strony aktualna sytuacja i nasza pozycja każą nam również zachować pokorę. Nie mówimy ostatnio publicznie o niczym, na co nie mamy twardych dokumentów i ustaleń, więc na razie nie spekulujmy.

Dopytywał pan, czy Paweł Brożek w tym sezonie będzie mógł jeszcze zagrać?

Mam takie podejście, że staram się nikomu nie przeszkadzać w sprawach sportowych. Myślę, że kontakt ze mną jest ostatnią rzeczą, która powinna zawracać głowę piłkarzy. Mogę się tylko cieszyć, że doniesienia medyczne są dobre, że Paweł coraz lepiej wygląda i znając jego charyzmę, znając jego wolę walki i ogólnie historię całej jego kariery, możemy się spodziewać, że jeśli będzie tylko fizycznie mógł, to ten człowiek na pewno Wiśle pomoże.

18 czerwca walne zgromadzenie akcjonariuszy Wisły. To coś, co z punktu widzenia technologicznego pana mocno ciekawi? 9 tysięcy osób spotka się i zagłosuje online.

Tutaj akurat współpracujemy z instytucją, która tego typu procesami zajmuje nie od dziś, chodzi o KDPW (Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych). Będziemy korzystali z programu eVoting, to pokazuje, jak poważnie podchodzimy do tego tematu. Prawdopodobnie na taką skalę KDPW walnego zgromadzenia jeszcze nie przeprowadzała. Natomiast jestem przekonany, że wszystko pójdzie w dobrą stronę. Na dzisiaj nie mam żadnych uwag do tego systemu. Myślę, że takie wirtualne spotkania i głosowania to będzie coś, co w przyszłości zdominuje głosowania ogólne, które są dzisiaj przedmiotem wielu działań spółek akcyjnych i nie tylko. Jeśli chodzi o naszą sprawę, to nie będzie tak, że wszystko będzie musiało odbyć się jednego dnia.

Może pan opisać, jak to wirtualne walne będzie wyglądało?

Każdy z akcjonariuszy będzie miał konto w systemie, które będzie odzwierciedlało liczbę głosów, jakimi dany akcjonariusz na walnym zgromadzeniu dysponuje. Każdy akcjonariusz będzie mógł zatem zgodnie z przebiegiem walnego zgromadzenia na poszczególne punkty agendy się wypowiadać. Zrobi to za pomocą głosowania elektronicznego.

Koszty funkcjonowania klubu podczas pandemii udało się ograniczyć m.in. dzięki porozumieniu z miastem w sprawie wynajmu obiektu przy Reymonta. Ponoć teraz płacicie za to mniej niż jedną trzecią dotychczasowej kwoty.

Rzeczywiście jest tak, że ta pandemia, ale również bardzo ciężka i solidna praca Dawida sprawia, że udało nam się dojść do porozumienia z miastem, jeśli chodzi o pewnego rodzaju ustępstwa związane z wynajmem. Za to oczywiście bardzo dziękujemy. One na pewno będą dla nas w tym trudnym okresie czymś istotnym i czymś, co pomoże przetrwać ten trudny czas. Nie wiadomo, jak będą wyglądać kolejne tygodnie, jeśli chodzi o obecność kibiców. Od tego będzie pewnie zależało, co stanie się dalej.

Częściowe otwarcie trybun spowoduje częściowy wzrost czynszu?

Najlepiej z ekonomicznego punktu widzenia byłoby, gdyby stadion był w całości otwarty i mogli na niego wchodzić kibice bez limitów - dla takich klubów jak Wisła to jest oczywiste, dla klubów z mniejszą frekwencją ma to zapewne mniejsze znaczenie. Natomiast znajdujemy się w okresie pandemii i to, że wejdą na niego fani w ograniczonej liczbie, będzie wymagało sporo pracy i będzie nowym wyzwaniem, ale i z takim modelem sobie poradzimy. Myślę, że to, iż udało nam się dojść do porozumienia z miastem, jest takim pierwszym sygnałem tego nowego podejścia do kryzysu i myślę, że będziemy pracować nad tym, żeby jak najmniej zabolały nas te zmiany dotyczące grania bez publiczności czy przy częściowo otwartych trybunach.

Teraz trybuny stały się powierzchniami reklamowymi.

Zespół Wisły pracował nad reklamami na trybunach, czy też nad innymi formami wsparcia, które mogłyby pomóc przy ponoszeniu kosztów dotyczących organizacji meczów. Mamy jeszcze kilka pomysłów, jak to zrobić w dłuższej perspektywie.

Nazwa Wisły zmieni się po zakończeniu tego sezonu?

Zmiana związana z dodaniem obecnej spółki piłkarskiej przedrostka TS jest przewidziana na obrady walnego zgromadzenia i była wcześniej zapowiedziana. Tyczy się ona bardziej możliwości korzystania ze znaku TS Wisła, niż z jakimiś większymi zmianami związanymi z nazewnictwem klubu - jest bardziej wyrazem tego, że zależy nam na jedności środowiska Wisły Kraków niż na podziałach utrwalonych od lat. Jeśli mówimy o pochodnych odzyskania czy też nabycia praw do herbu Wisły, na którym najbardziej nam zależało, to bym nie postrzegał tego jako zmiany na tym etapie kluczowej. Każde głębsze zmiany czy ingerencje w sprawy związane z marką Wisła Kraków będą na pewno konsultowane i planowane z dużym wyprzedzeniem.

Przeczytaj też: