Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wawrzyniak: Napisał do mnie jeden ze znanych polityków. Gdybym ujawnił wtedy treść, byłby skończony

- Nigdy wcześniej o tym nie mówiłem, ale po spadku GKS-u do II ligi napisał do mnie jeden ze znanych polityków. To była prywatna wiadomość, w której całkowicie puściły mu nerwy. Gdybym opublikował wtedy jej treść, jego polityczna kariera byłaby skończona - wspomina Jakub Wawrzyniak. I nie ukrywa, że historia spadku GKS-u Katowice jest dla niego bardzo bolesna. "Dla mnie to był podwójny cios".

Tydzień z... to nowy cykl na Sport.pl, w którym codziennie, przez siedem dni publikujemy artykuły dotykające wspólnego tematu. Od 30 marca do 5 kwietnia piszemy o upadłych polskich klubach.

To historia na film. Bolesny, trudny, po którym płaczą nie tylko widzowie, ale też główni bohaterowie. Był 8 maja 2019 roku. GKS Katowice grał w ostatniej kolejce sezonu I ligi z Bytovią Bytów. Do utrzymania potrzebował przynajmniej remisu. Przegrał 1:2, po golu bramkarza w 97. minucie meczu. - Towarzyszyły mi skrajne myśli. Tym bardziej że już wtedy czułem, że to koniec mojej sportowej kariery. Nikomu nie życzę tego, co wtedy przeżyłem. Zawiedliśmy wielu ludzi: kibiców, działaczy, całą społeczność, ale zawiedliśmy też siebie. W tej drużynie było wielu chłopaków, którzy dopiero zaczynali swoje sportowe kariery. To dla mnie była wielka próba, a co dopiero dla nich. W szatni był żal, były łzy i długa cisza - wspomina Jakub Wawrzyniak.

Zobacz wideo Ile powinni zarabiać piłkarze, gdy nie grają?

Życie i piłka brutalnie zweryfikowały plany

GKS miał w sezonie 2018/2019 walczyć o awans do ekstraklasy. Kibice nie wywieszali już transparentu "Ekstraklasa albo śmierć", ale presja była. - W życiu i w sporcie są porażki, które bardzo bolą. Tylko najlepsi potrafią się po nich podnieść i normalnie funkcjonować. Mieliśmy walczyć o ekstraklasę, a wylądowaliśmy w II lidze. Życie i piłka brutalnie zweryfikowały nasze plany - mówi Wawrzyniak, który do GKS-u trafił tuż przed tamtym sezonem z Lechii Gdańsk.

Były reprezentant Polski z miejsca stał się jednym z najważniejszych zawodników w szatni. - Pamiętam, że przez cały sezon atmosfera w zespole była bardzo dobra. Pomimo wyników. Niczego nam nie brakowało. Jak ktoś mówi, że klub nie był w tamtym czasie dobrze poukładany, to kłamie. Naprawdę nic nie wskazywało na to, że sezon zakończy się taką katastrofą - przyznaje Bartosz Śpiączka. On do Katowic trafił na wypożyczenie po nieudanym sezonie w Niecieczy. Miał się odbudować, pomóc w walce o ekstraklasę, a spadł z kolejnym klubem do niższej ligi.

Przerażający hejt, wiadomość od znanego polityka

Tuż po ostatnim gwizdku sędziego w meczu GKS-u Katowice z Bytovią Bytów kibice GieKSy wbiegli na murawę i zaczęli zdzierać z piłkarzy koszulki. - Wiadomo, jak kibice reagują na spadek swojej ukochanej drużyny. Jest dużo chamstwa, wulgaryzmów. Zwłaszcza w kierunku najbardziej doświadczonych piłkarzy, którzy mieli ciągnąć ten wózek. To oni dostają najmocniej, to naturalne. Wtedy też tak było. Ja to rozumiem, ale nie zawsze zgadzam się z formą tej krytyki - mówi Wawrzyniak, który stał się jednym z symboli spadku GKS-u Katowice do II ligi. Hejt, który się na niego wylał, był przerażający.

- Internet niestety daje ludziom ten przywilej, że mogą się wyżyć. Nigdy wcześniej o tym nie mówiłem, ale po spadku GKS-u do II ligi napisał do mnie jeden ze znanych polityków. To była prywatna wiadomość, w której całkowicie puściły mu nerwy. Gdybym opublikował wtedy jej treść, jego polityczna kariera byłaby skończona. Później pisał, prosił, żeby to zostało między nami. Wyjaśniliśmy to, a on mógł dalej obklejać miasto swoimi plakatami - wspomina Jakub Wawrzyniak.

Katastrofa i koniec kariery

Dla GKS-u Katowice spadek do II ligi był katastrofą, dla Jakuba Wawrzyniaka końcem kariery. - Dla mnie to był podwójny cios. Jestem przekonany, że żaden scenarzysta nie napisałby takiego scenariusza, a to zdarzyło się naprawdę. Nie będę ukrywał, że to są dla mnie trudne wspomnienia. Miałem poczucie dużej odpowiedzialności za ten zespół. Byłem zdecydowanie bardziej doświadczony od reszty kolegów, grałem regularnie i wiem, że przyczyniłem się do spadku tak zasłużonego klubu z I ligi. Do grania w piłkę potrzeba pasji. U mnie jej zabrakło, coś się wypaliło. Nie chciałem nikogo oszukiwać, brać pieniądze i nie angażować się w stu procentach w treningi. A bez pasji nie da się tak angażować. Dlatego postanowiłem zakończyć karierę - mówi wciąż poruszony Wawrzyniak.

- Wszyscy zawiedliśmy. GKS Katowice to zasłużony klub, który powinien grać w zdecydowanie wyższej lidze. GieKSa przyciąga kibiców na trybuny. Byłem pod dużym wrażeniem, kiedy zobaczyłem, ilu ma oddanych fanów. Nie ważne czy drużyna jest w ekstraklasie, I czy II lidze. To piękne i wyjątkowe. Historia też robi wrażenie - dodaje Śpiączka.

Lepsze jutro, nowy stadion i pech

Po spadku do II ligi z klubu odszedł trener Dariusz Dudek, jego miejsce zajął Rafał Górak i zaczął budowę nowego GKS-u. - Wiadomo, że wyzwanie jest duże. Ale dobrze byłoby, żeby wszyscy w Katowicach zeszli na ziemię. Tu wybiega się w przyszłość, snuje plany, jest presja, a potem następuje ogólne rozczarowanie. Zalecałbym spokój. W Katowicach przyda się realizacja projektu pod hasłem: "Dużo cierpliwości". Na pewno nie będę deklarował natychmiastowego awansu - mówił w czerwcu 2019 roku w wywiadzie dla portalu katowice.wyborcza.pl.

Dobra diagnoza problemów sprawiła, że GieKSa niemal z miejsca włączyła się w walkę o awans do I ligi. W międzyczasie władze Katowic potwierdziły budowę nowego stadionu i przyszłość klubu zaczęła nabierać kolorów. Ale wtedy przyszło przerwanie ligi w związku z pandemią koronawirusa. A brak dokończenia rozgrywek może oznaczać kolejny cios dla GKS-u.

Po 22. kolejkach liderem II ligi jest Widzew Łódź. Drugie miejsce zajmuje Górnik Łęczna, a trzecia jest Resovia Rzeszów. GKS Katowice zajmuje czwarte miejsce i ma tyle samo punktów co Resovia (41), a bezpośredni mecz tych drużyn w Rzeszowie zakończył się remisem 2:2. O tym kto awansuje z trzeciego miejsca w przypadku niedokończenia ligi, zdecyduje więc różnica goli. Resovia ma +21, GKS +15. - W obecnej sytuacji niemal zawsze ktoś będzie poszkodowany. Ale jakieś decyzje trzeba podjąć. Wierzę, że jeżeli GieKSa nie awansuje w tym roku, to zrobi to w kolejnym, bo miejsce tego klubu jest w ekstraklasie, nie w II lidze - podsumowuje Jakub Wawrzyniak.