Co za zamieszanie wokół Polaka na HMŚ! Kolejny zwrot akcji. Jest decyzja

Niewiele brakowało, a starter biegów na 60 m przez płotki na halowych MŚ w Glasgow zdyskwalifikowałby Jakuba Szymańskiego za rzekomy falstart. Jak dowiedziało się Sport.pl, arbiter zmienił decyzję i dlatego nasz kandydat do medalu dostał tylko żółtą kartkę. A teraz kierownik polskiej ekipy Filip Moterski informuje nas, że i ta kartka została cofnięta!

Jakub Szymański awansował do półfinałów biegu na 60 m przez płotki na MŚ w Glasgow z czwartym czasem (7,57 s). W wieczornych zmaganiach zobaczymy też Krzysztofa Kiljana (7,67 s, 16. wynik eliminacji). Ale szczególnie dużo obiecujemy sobie po występie szybszego z Polaków.

Zobacz wideo Ruszają lekkoatletyczne HMŚ. Prezes PZLA, Henryk Olszewski, wymienił nazwiska polskich zawodników z szansami

Szymański miesiąc temu ustanowił nowy rekord Polski, wynikiem 7,47 s. To dziewiąty w tym roku rezultat na świecie, ale w czołówce panuje tak duży ścisk, że od światowego numeru trzy Polak jest wolniejszy tylko o 0,04 s.

- Generalnie psychicznie mega luz. To był taki spacerek troszkę. Ostatnie kroki już leciałem, nie wkładałem tam żadnej siły - mówił Szymański w TVP Sport po swoim biegu w eliminacjach. I dodawał, że teraz nastawi się na bicie rekordu Polsku i zarazem swojej życiówki. - Jak głowy nie nastawię, to nie ma ciągu, nie ma pazura. Ale to nam było potrzebne w eliminacjach, żeby nie wydać wszystkich papierów. A teraz w półfinale będzie 110 procent - obiecał.

Szymański się dziwił i miał rację

Szymańskiemu nie zaszkodziło zamieszanie, do jakiego doszło chwilę po tym, gdy wraz z rywalami stanął w blokach startowych. Przez to, że Polak w nich drgnął, kilku biegaczy popełniło falstart. Szymański został uznany winnym i - jak poinformował nas będący na miejscu Filip Moterski - starter chciał nawet dyskwalifikacji dla Polaka i powtórzenia biegu już bez naszego zawodnika. Na to nie zgodził się arbiter. On zmienił decyzję startera i Szymański zobaczył tylko żółtą kartkę.

- Ta żółta kartka troszkę mnie zdziwiła. Na zawodach można mieć dwie, muszę teraz uważać - mówił nasz płotkarz. - Wydaje mi się, że zrobiłem ruch po tym, jak obok ruszył się zawodnik z Wielkiej Brytanii. Ale okazuje się, że było jednak inaczej - dodawał.

Jak się teraz okazuje, było jeszcze inaczej. - Decyzja arbitra startu odnośnie biegu z Jakubem Szymańskim została zmieniona tak, że za winnego zajścia uznano ostatecznie Greka Douvalidisa z toru siódmego i to on będzie miał oznaczenie żółtą kartką, a nie Kuba - informuje nas Moterski.

Na szczęście Szymański nie musiał biec sam

Człowiek, który znakomicie orientuje się w przepisach i pomógł polskim lekkoatletom w kilku trudnych sytuacjach na MŚ w Budapeszcie pół roku temu, teraz też pomaga naszej reprezentacji. W tym przypadku interweniować nie musiał - gdy udał się do sędziów, arbiter wideo już analizował nagranie i dopatrzył się błędu Greka, a nie Polaka.

Całe szczęście, że Szymańskiemu pokazano tylko żółtą kartkę, którą teraz można było mu cofnąć. Co by się stało, gdyby Polaka zdyskwalifikowano, jak chciał starter? - Wtedy po eliminacjach Kuba biegłby sam. Inaczej bym im oczy wydrapał - śmieje się Moterski.

Półfinały odbędą się o godzinie 20.10, a finał zaplanowano na 22.30.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.