Polski diament robi furorę! Ewenement. Pomaga mu trener Igi Świątek

Jeszcze nie miał okazji poznać Igi Świątek, ale od kilku miesięcy ma tego samego trenera co gwiazda tenisa i kto wie, może też zrobi wielką, światową karierę. 21-letni Jakub Szymański tej zimy biega na 60 m przez płotki tak, że nie tylko kibicom marzy się jego medal na MŚ w Glasgow. - Progres Kuby jest niesamowity - zachwyca się Maciej Ryszczuk.

Iga Świątek dobija do setnego tygodnia na prowadzeniu w światowym rankingu WTA. Najlepsza tenisistka świata jest chwalona za wiele rzeczy, a spośród nich chyba za jej największy atut uchodzi kapitalne przygotowanie fizyczne. Za nim stoi Maciej Ryszczuk.

Zobacz wideo Ruszają lekkoatletyczne HMŚ. Prezes PZLA, Henryk Olszewski, wymienił nazwiska polskich zawodników z szansami

Niewielu kibiców zdaje sobie sprawę z tego, że zanim Ryszczuk dołączył do sztabu Igi Świątek - a było to jeszcze w czasach, gdy Igę prowadził trener Piotr Sierzputowski - to współpracował z innymi tenisistkami, Timeą Babos i Kristina Mladenovic, a jeszcze wcześniej pomagał lekkoatletom.

- Jasne, że go pamiętam: długo pracował w firmie z Tomkiem Wilińskim, moim fizjoterapeutą, i jeździł z nami na obozy - mówi Tomasz Majewski, kiedyś dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą, a teraz wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. - To jest naprawdę bardzo dobry specjalista i cieszę się, że pomaga naszym płotkarzom [poza Szymańskim również Damianowi Czykierowi oraz Klaudii Wojtunik i Weronice Barcz] - dodaje.

"Progres niesamowity" i jeszcze spore rezerwy

W lekkoatletyce Ryszczuk tworzy trenerski duet z Mikołajem Justyńskim. Efektem ich pracy z doświadczonym już Czykierem (rocznik 1992) było m.in. czwarte miejsce tego zawodnika na MŚ w Eugene w 2022 roku. A z młodszym o 10 lat Szymańskim mogą osiągnąć jeszcze więcej.

- Progres Kuby jest niesamowity, a pod względem treningu motorycznego, głównie jeśli chodzi o aspekty siłowo-szybkościowe, ma jeszcze sporo do poprawy. Wszystko udaje się dzięki dobrej organizacji pracy, dobremu planowaniu i świetnej komunikacji w grupie - mówi nam Ryszczuk.

- Pod względem technicznym u Kuby też jest bardzo dużo rzeczy do poprawy, aby te płotki były pokonywane jeszcze lepiej, aczkolwiek w elementach technicznych zawsze potrzeba trochę więcej czasu na ich przyswojenie i wprowadzenie jako automatyzm ruchowy - wyjaśnia.

Szlifierze diamentu

Szymański przed rokiem zdobył srebrny medal halowych ME. Ale po nieudanym starcie na letnich MŚ w Budapeszcie, gdzie odpadł w eliminacjach, uznał, że potrzebuje zmiany. Dlatego rozstał się z trenerem Bernardem Wernerem. I trafił do grupy swojego największego krajowego rywala, czyli Czykiera.

- Przede wszystkim pragnę podkreślić, że nigdy ani ja się nie zgłaszałem do żadnych zawodników, ani nie robił tego Mikołaj Justyński. To oni widząc naszą pracę z innymi atletami, między innymi z Damianem Czykierem, byli zainteresowani podjęciem współpracy. Tak też uczynił Kuba - mówi nam Ryszczuk. - Z Kubą pracujemy od końca września 2023 roku. Obaj z Mikołajem widzieliśmy u Kuby spory potencjał i to, że z jakichś powodów ten potencjał nie mógł rozkwitnąć. Ale nie znając metod treningowych, jakie stosował i nie wiedząc, jak wszystko planował, ciężko było ocenić, na ile jest to wszystko do oszlifowania - dodaje. Dziś już widać wyraźnie, że w tym przypadku Justyński i Ryszczuk są jak szlifierze diamentu.

- Na obozie przygotowawczym w tym roku już wiedzieliśmy, że wspólne treningi Kuby i Damiana napędzają zdrową i fajną rywalizację oraz, patrząc na wyniki, że będzie walka o nowy rekord kraju. Niestety Damianowi z różnych względów plan treningowy wypadł z właściwych torów i później ciężko było to nadrobić w tak krótkim czasie [Czykier nie startuje na MŚ w Glasgow]. Natomiast u Kuby wszystko zagrało jak trzeba - mówi Ryszczuk.

Sześć razy w historycznym top 8. Wszystko w styczniu i lutym!

Oj tak! U Szymańskiego zdecydowanie wszystko gra! Juergen Klopp powiedziałby nawet, że gra heavy metal.

Miesiąc temu Szymański pobił rekord Polski czasem 7,47 s. To jest wynik o tylko o 0,04 s gorszy od wyniku trzeciego najszybszego płotkarza w tym roku, Francuza Justa Kwaou-Matheya. A obok tych rekordowych 7,47 s nasz 21-latek uzyskał tej zimy również czasy:

  • 7,48 dwukrotnie
  • 7,50
  • 7,51
  • 7,52

To jest znakomita seria. Sześć biegów Szymańskiego z 2024 roku mieści się obecnie w top 8 biegów w historii polskiej lekkoatletyki!

I wygląda na to, że w tej czołówce trzeba robić miejsce na kolejne świetne wyniki rozpędzonego Polaka.

- Sezon idzie perfekcyjnie - stwierdził wprost Szymański w krótkiej rozmowie z reporterem TVP Sport już w Glasgow. I dodał, że ma "smaka" na kolejny rekord kraju.

- Liczymy, że jeszcze na spokojnie może poprawić nowo ustanowiony rekord Polski oraz powalczyć w finale MŚ - mówi nam Ryszczuk. - Należy jednak podkreślić, że w tym roku płotki na dystansie 60 metrów są wyjątkowo mocne i paru zawodników może się pochwalić wspaniałymi wynikami. Dlatego nie będzie to łatwe, ale przy dobrym biegu Jakub może walczyć o podium - dodaje.

Niepokonany rywal Polaka. Nie przegrał od 10 lat!

Na tym podium są wolne dwa miejsca. Tak, to jest sport i nikomu nie można przyznawać zwycięstwa przed zawodami, ale tu po prostu trzeba oddać cesarzowi co cesarskie. Ten cesarz to Grant Holloway. Dwa tygodnie temu Amerykanin pobił rekord świata. Własny, sprzed trzech lat. Jego wynik - 7,27 s - jest lepszy aż o 0,12 s od drugiego najszybszego na świecie w tym roku zawodnika, również Amerykanina, Treya Cunninghama. Rzut oka na tabelę najlepszych tegorocznych wyników wystarczy, żeby w pełni zrozumieć, dlaczego o tylko 0,12 s trzeba w tym przypadku pisać "aż". Otóż między pierwszym a drugim płotkarzem świata jest dziś dokładnie taka sama różnica, jak między drugim a trzynastym.

Holloway to fenomen. 26-latek jest już trzykrotnym mistrzem świata na stadionie, gdzie przez płotki biega się na 110 metrów. Ma też olimpijskie srebro z igrzysk w Tokio. To są wielkie wyniki, ale to jeszcze nic w porównaniu z jego dominacją w hali. Otóż na 60 m przez płotki Holloway nie przegrał żadnego biegu od 10 lat! Naprawdę, od marca 2014 roku, gdy był 16-latkiem, do teraz! I nie widać nikogo, kto mógłby go teraz lub w najbliższym czasie wyprzedzić.

Obsada kapitalna. Będzie się działo!

W grupie, powiedzmy, pościgowej nasz Szymański jest na obiecującej pozycji. - Ma dziewiąty wynik na świecie, ale z bardzo małą stratą do czołówki i ważne, że biega szybko w każdym starcie, wygląda naprawdę dobrze - zauważa Tomasz Majewski, wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.

Szymański jest w formie, a to nam zapowiada wielkie emocje, bo z jego świetnie biegających rywali w Glasgow nie ma tylko jednego - Amerykanina Dylana Bearda.

Możliwe, że o medal Polak stoczy walkę z Jasonem Josephem i ze wspomnianym już wcześniej Kwaouem-Matheyem, z którymi stanął na podium ubiegłorocznych halowych ME w Stambule. Tam Szymański zdobył srebro z czasem 7,56 s (Szwajcar miał wynik 7,41, a Francuz 7,59). W ogóle w ubiegłym roku Kuba biegał nie szybciej niż 7,53. A teraz już jest o 0,06 s szybszy niż rok temu i pędzi dalej!

Eliminacje 60 m przez płotki na MŚ w Glasgow w sobotę o godz. 11.10. Poza Szymańskim wystartuje w nich jeszcze jeden Polak, Krzysztof Kiljan. Na godz. 20.10 zaplanowano półfinały, a finał odbędzie się o godzinie 22.30.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.