Skandaliczne sceny w polskiej lidze. Rzucili się na siebie z pięściami

Faza zasadnicza żużlowej Ekstraligi wkracza w decydującą fazę, a zespoły walczą o znalezienie się w sześciozespołowych play-offach. W hicie 12. kolejki Apator Toruń pokonał na domowym torze 49:41 Włókniarz Częstochowa, ale zwycięstwo przypieczętowali dopiero w ostatnim biegu. Zawodnicy gości przegrali go 1:5, po czym skoczyli sobie do gardeł w parku maszyn. "To była regularna, bokserka walka" - przekazał reporter Canal+Sport.

Faworytem niedzielnego starcia w Toruniu byli gospodarze, lecz nie zależało im jedynie na meczowym zwycięstwie, ale także zdobyciu punktu bonusowego - tzn. wygrania w dwumeczu. Pierwszy mecz w Częstochowie zakończył się zwycięstwem Włókniarza 50:40.

Zobacz wideo Czuć Igrzyska na każdej ulicy Paryża

Sceny w polskiej Ekstralidze na żużlu. "Regularna bójka" zawodników z jednej drużyny

Już po czterech biegach zawodniczy Apatora Toruń zdołali odrobić część strat. Prowadzili 15:9, co oznaczało możliwość rezerwy taktycznej dla gości. Ona okazała się perfekcyjna, albowiem Leon Madsen wygrał podwójnie z Kacprem Woryną. Jednakże przez resztę meczu utrzymywała się niewielka przewaga gospodarzy. Przed biegami nominowanymi prowadzili 41:37, ale w przedostatnim wyścigu doszło do remisu 3:3, przez co "Lwy" miały już jedynie szanse na remis.

W ostatnim 15 biegu gości reprezentowała para absolutnych liderów - dwukrotny wicemistrz świata Leon Madsen oraz Mikkel Michelsen, którzy przed tym wyścigiem zdobyli w sumie 22 punkty. Duńczycy po starcie uplasowali się na drugiej i trzeciej pozycji za plecami Patryka Dudka, ale zaczęli przeszkadzać sobie na dystansie, z czego skorzystał Emil Sajfutdinow. Ostatecznie Apator Toruń wygrał ten bieg 5:1, a cały mecz 49:41. 

Po wyścigu doszło do ogromnego zamieszania w parku maszyn. Okazało się, że Leon Madsen i Mikkel Michelsen - dosłownie - skoczyli sobie do gardeł. Reporter Canal+Sport Łukasz Benz przekazał, że doszło do rękoczynów między zawodnikami Włókniarza Częstochowa. - Ja uwielbiam sport, ale to nie było sportowe zachowanie. To nie była sprzeczka, to była regularna bójka: z uszkodzeniami, z pięściami. Rzucili się na siebie niemal, jak tylko zjechali do parku maszyn. Wyskoczyli z motocykli i rzucili się na siebie. Nerwy są wszędzie, ale my nie chcemy takich obrazków. Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Widziałem na ostatnim okrążeniu, że Michelsen kiwał głową i miał pretensje do Madsena, ale to była regularna, bokserska walka - relacjonował reporter.

Atmosfera w zespole spod Jasnej Góry od dawna nie była najlepsza, ale do takich scen jeszcze nie dochodziło. Włókniarz ostatecznie zdobył punkt bonusowy, który pozwala mu wskoczyć na szóste miejsce - ostatnie gwarantujące play-offy. Zamykająca stawkę Unia Leszno ma jednak tylko jeden punkt mniej. Każdy zespół do odjechania ma jeszcze dwa mecze.

Więcej o: