Oto brutalna prawda o polskich skokach. Thurnbichler przestał milczeć

Jakub Balcerski
DLOKR
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Pozbycie się Thomasa Thurnbichlera z kadry polskich skoczków jest decyzją bardzo krótkowzroczną. I to aż przeraża. Skupienie się na najstarszych zawodnikach rok przed igrzyskami podsumowuje, w jakim miejscu znalazły się polskie skoki. W czarnej dziurze - pisze dziennikarz Sport.pl Jakub Balcerski.

Marzec 2022 roku, Planica. Polscy skoczkowie dowiadują się od PZN o odejściu Michala Doleżala i wychodzą do dziennikarzy z jasnym przesłaniem: "Stoimy murem za naszym trenerem". W wywiadach uderzają w decydentów ze związku, grożą końcem karier i mówią, że nie wiedzą, co dalej. Po tym, jak związek nie wybrał "ich" trenera, wszczynają bunt. Na koniec Doleżal odchodzi jednak do Niemiec, a oni są zmuszeni zaakceptować wybór związku.

W Planicy wszystko z boku obserwuje Thomas Thurnbichler, który prowadzi rozmowy ze PZN i jest kandydatem do zastąpienia Doleżala. Ale wręcz boi się na widok tego, co robią zawodnicy.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...