Ten mecz to niejako "wyrzut sumienia polskiej piłki". Miał odbyć się on przed sezonem, na obiekcie Jagiellonii Białystok, a nie dość, że został rozegrany 2 kwietnia, to jeszcze na Stadionie Narodowym w Warszawie. Mało tego, został zbojkotowany przez kibiców mistrza Polski, którzy uznali, że nigdzie ruszać się nie zamierzają. "Co do Superpucharu zapowiadanego jako 'fantastyczne' wydarzenie, to może być z tym różnie, przynajmniej pod względem oprawy, atmosfery i frekwencji. Dzień przed meczem sytuacja ze sprzedażą biletów wyglądała kiepsko" - podsumował Kacper Sosnowski ze Sport.pl.
Mimo wszystko dyrektor sportowy Jagiellonii Łukasz Masłowski zapowiadał, że piłkarze zrobią wszystko, by zdobyć to trofeum. Tak samo zresztą jak jeden z liderów Afimico Pululu. - Postaramy się przywieźć to trofeum, a potem cieszyć się razem z nimi (kibicami - red.), więc nie obawiajcie się - oznajmił w rozmowie z Michałem Polem.
Ostatecznie Jagiellonia wygrała 1:0 po bramce Mikiego Villara w 14. minucie. Poza prestiżem zainkasowała również trochę pieniędzy. Dziennikarz Jakub Seweryn ze Sport.pl poinformował ostatnio, że triumfator tego wydarzenia pobierze 200 tys. zł, podczas gdy przegrany - 100 tys. zł. "Jagiellonia i Wisła jako pierwsze od wznowienia rywalizacji o Superpuchar Polski otrzymają finansową nagrodę od PZPN" - przekazał, zaznaczając, że plan jest taki, by w kolejnych latach nagrody były większe.
"PZPN chce dodać prestiżu i rangi meczowi mistrza kraju ze zdobywcą krajowego pucharu" - dodał. Wiemy też, że od przyszłego sezonu mecz o Superpuchar Polski ma mieć nieruchomy termin, co było powodem ogromnych kontrowersji w ostatnich miesiącach. Mowa o 13 lipca - na tydzień przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych.
Ale to nie koniec zmian, ponieważ "spotkanie ma zyskać nowe, stałe miejsce jego rozgrywania. Nie będzie to już stadion mistrza Polski, jak to jest obecnie w regulaminie". Seweryn oznajmił, że prawdopodobnie spotkanie będzie rozgrywane na Stadionie Śląskim w Chorzowie.
Pieniądze za Superpuchar są zatem dużo mniejsze, niż choćby za rozgrywki Pucharu Polski. 380 tys. zł - tyle zarobiły Legia Warszawa, Pogoń Szczecin, Ruch Chorzów oraz Puszcza Niepołomice za awans do półfinału. Zwycięzca tego trofeum zainkasuje za to łączenie aż pięć milionów złotych, podczas gdy finalista - milion. Nie ma zatem wątpliwości, że jest o co grać, zwłaszcza że triumfator zapewni sobie też gwarancję występu w eliminacjach Ligi Europy.