Piłkarze ręczni Pogoni wygrali w swoim stylu. Pracują nad fryzurami trenerów

Pogoń Szczecin wygrała z Chrobrym w Głogowie 20:19. Sam wynik mówi, że na parkiecie było dramatycznie.

Bramki w tym spotkaniu nie chciały wpadać. Raz, że dobrze spisywały się bloki defensywny, dwa, że świetnie bronili też bramkarze. Pogoń objęła prowadzenie 2:1, ale po kwadransie gry było ledwie 3:2 dla Chrobrego. Drugi kwadrans nie przyniósł wielkiej zmiany. Portowcy dochodzili na remis - gospodarze odpowiadali. Ale 13 bramek w I połowie obu zespołów to raczej słaby wynik.

Po przerwie było lepiej. Pierwsza przełamała się Pogoń, która zdobyła cztery bramki z rzędu i prowadziła. Chrobry nie spasował i dopingowany przez swój fan-club (sympatycy szczecińskiej siódemki też byli na meczu) w 46. minucie doprowadził do remisu 12:12.

Pięć minut przed końcem Pogoń prowadziła 16:15, ale po trzech minutach było już 17:18. Pogoń zdołała doprowadzić do remisu (Kirył Kniazieu z karnego). W kolejnej akcji Edin Tatar obronił rzut rywala, uruchomił kontrę, którą wykończył Patryk Walczak.

W kolejnej akcji gospodarzy sędziowie odgwizdali faul w polu bramkowym i znów był karny dla Chrobrego. Świtała trafił do siatki i był remis 19:19. Minuta do końca. Pogoń miała piłkę, a na rzut zdecydował się Łukasz Gierak. Szczęśliwie trafił, a gospodarze poprosili o czas.

Rozrysowana akcja, gra w liczebnej przewadze i kilkanaście sekund. Wojnę nerwów szczecinianie wytrzymali, bramki rzucić sobie nie pozwolili. Szał radości na ławce gości, wielka ulga i uśmiech szkoleniowców - Rafała Białego i Sławomira Fogtmana. Ich podopieczni pracują jednak bardzo solidnie, by ten sezon zakończyli z siwymi włosami. Na cztery dotychczas rozegrane mecze ligowe - trzy kończyły się horrorami.

Dzięki wygranej Pogoń umocniła się na pozycji wicelidera tabeli. Za tydzień (19 września) szczecinianie zagrają z Górnikiem w Zabrzu.

Chrobry Głogów - Pogoń Szczecin 19:20 (7:6)

Pogoń: Tatar, Kryński - Gierak 6, Walczak 6, Kniazieu 5, Krupa 2, Zaremba 1, Bruna 0, Zając 0, Biernacki 0, Krysiak 0.