Dramat skoczka w Bischofshofen. Jeden moment zmienił jego życie

Dokładnie 5 stycznia mija siedem lat od jednego z najbardziej dramatycznych w skutkach upadków w najnowszej historii skoków narciarskich. Nicholas Fairall upadł w Bischofshofen dwa razy jednego dnia - dwa razy niemal identycznie. Po tym drugim upadku do dziś porusza się na wózku inwalidzkim.

Odwołanie wtorkowych zawodów na Bergisel w Innsbrucku sprawiło, że w najbliższych dniach skoczkowie i kibice będą mieć niemal filmowy "dzień świstaka". Od środy do niedzieli Puchar Świata zagości na skoczni Paula Ausserlaitnera w Bischofshofen. W środę czekają nas seria próbna (11:30), kwalifikacje (13:00) i przeniesiony z Innsbrucka konkurs (16:30). W czwartek - zakończenie Turnieju Czterech Skoczni (kwalifikacje i konkurs). W weekend czekają nas dwa planowane wcześniej konkursy. W sobotę indywidualny, a w niedzielę drużynowy.

Zobacz wideo W reprezentacji Polski nikt nie słucha Małysza. Dwie wizje [SPORT.PL LIVE]

Dwa upadki jednego dnia wózek inwalidzki 

Skocznia w Bischofshofen przez niektórych skoczków jest uwielbiana, inni zaś jej nienawidzą ze względu na bardzo nietypowy i długi rozbieg. Na tym obiekcie skoki ogląda się jednak dobrze - zawodnicy mogą latać grubo ponad 135 metrów, a jury na takie loty często pozwala. 

Niestety, skocznia Paula Ausserleitnera ma też swoje ciemniejsze oblicze. To właśnie na tym obiekcie, dokładnie siedem lat temu, doszło do dramatycznych w skutkach wypadków. 

Był 5 stycznia 2015 roku. Nicholas Fairrall serii próbnej przed konkursem doznał groźnie wyglądającego upadku. Amerykanin poleciał do przodu i twarzą uderzył w zeskok. Stwierdził jednak, że jest gotowy do startu i kilkadziesiąt minut później wystartował w zawodach. Niestety, potem jego życie zmieniło się na zawsze. 

 

Zawodnik stracił panowanie nad nartami i jego ciało poleciało do przodu, niejako podwijając się pod nogi - niemal identycznie jak kilkadziesiąt minut wcześniej. Fairrall doznał bardzo poważnego urazu kręgosłupa, który sprawił, że teraz porusza się na wózku inwalidzkim. 

 

- Wciąż mam wrażenie, że on czuł ból po pierwszym upadku, ale nie chciał mi o niczym powiedzieć. Był przekonany, że może mieć świetny wynik i... to znów się stało, upadł tak samo. To był drugi najtrudniejszy moment w moim życiu, po śmierci mojego taty. Po upadku Nicka nie mogłem normalnie pracować do końca sezonu - tak wydarzenia sprzed siedmiu lat opisywał w Sport.pl Bine Norcić, trener amerykańsko-kanadyjskiej kadry. 

Fairall do skoków narciarskich już w żaden sposób nie powrócił, natomiast od końca 2015 r. uprawia narciarstwo wodne w wersji dla niepełnosprawnych. Na jego Instagramie można zobaczyć również, że uprawia strzelectwo sportowe na wózku, jest również mówcą motywacyjnym. 

Więcej o: