Norwegowie znaleźli klucz porażki Graneruda! Nowe światło na fatalny występ w Innsbrucku

Norweskie media postanowiły przeanalizować kompletnie nieudany pierwszy skok Halvora Egnera Graneruda podczas I serii niedzielnego konkursu TCS w Innsbrucku. Granerud regularnie obcierał nartami o boczne ściany toru najazdowego i przez to tracił prędkość. - Na tej skoczni boczne krawędzie najazdu wytwarzają większe tarcie - zauważa trener Stoeckl.

Granerud zajął dopiero 15. miejsce w trzecim konkursie Turnieju Czterech Skoczni i stracił pozycję lidera na rzecz Kamila Stocha w klasyfikacji generalnej całego turnieju. Obecnie traci do Stocha aż 20,6 pkt. Norwega wyprzedził również Dawid Kubacki. Granerud w pierwszej próbie niedzielnego konkursu wylądował na 116,5 metrze. 

Zobacz wideo Kamil Stoch wymownie skomentował zamieszanie z wykluczeniem polskich skoczków

Granerud: Cieszę się, że nie znam języka polskiego. Granice zostały przekroczoneGranerud: Cieszę się, że nie znam języka polskiego. Granice zostały przekroczone

Norweskie media o przyczynach niepowodzenia Graneruda na skoczni w Innsbrucku. "Regularnie obciera nartami o boczne krawędzie torów"

Norweskie media ujawniły przyczyny, które zadecydowały o tak bliskiej odległości uzyskanej przez lidera Pucharu Świata podczas I serii konkursu w Innsbrucku. Analizą zajął się portal nettavisen.no. - Norweg miał w obu seriach najgorsze prędkości 86,1 i 86,7 km/h ze wszystkich skoczków - zaczął wyliczać norweski portal. Ponadto Norwegowie zwrócili uwagę, że "Granerud regularnie obciera nartami o krawędź najazdów i przez to traci prędkość". Obecnie najazdy do metalowe rynny, w których leży zamrożony śnieg. I kluczem do osiągnięcia dobrej prędkości jest to, by jak najmniej trzeć nartami o boczne krawędzie, które  powodują wytracanie prędkości. Właśnie dlatego wielu skoczków stosuje też tzw. potrząsanie nartami w torach. Dzięki temu obicia o krawędzie najazdu są zdecydowanie krótsze.

- Podczas najazdu na Bergisel boczne ściany tego rozbiegu powodują większe tarcie. Tak więc mały błąd, który popełnił Halvor, miał większe konsekwencje w Innsbrucku niż na innych skoczniach, gdzie Granerud ma podobną pozycję dojazdową - dodał Stoeckl. - W tych torach było coś, przez co wyhamowywałem, czułem to - przyznał Granerud w wywiadzie opublikowanym przez Hopplandslaget na Twitterze

Stoeckl podkreśla też pecha do warunków

Trener reprezentacji Norwegii, Andres Stoeckl powiedział w rozmowie z norweskim portalem, że skoczek miał pecha do warunków i gdyby nie one, to miałby większe szanse na wygranie trzeciego konkursu TCS, mimo błędów. - Kiedy na skoczni wieje wiatr i jest skierowany w dół, to w Innsbrucku nie ma szans na dobry wynik. Widzieliśmy to u kilku skoczków od wielu lat.

Jednak trener Norwegów absolutnie nikogo nie winił za trudne warunki w Innsbrucku i stwierdził, że niedzielny konkurs w Innsbrucku był po prostu pechowy. - Dlatego to takie rozczarowujące. Czujesz, że on i wszyscy wokół niego zrobili wszystko, co w ich mocy, aby wszystko poszło dobrze, ale potem uderzają w ciebie warunki panujące na skoczni. To bardzo niezręczna sytuacja - mówi wyraźnie rozczarowany Stoeckl.

Kamil Stoch w OberstdorfieHorngacher i Niemcy oszołomieni Stochem. "Zrobił to bez żadnej litości"

We wtorek 5 stycznia odbędą się kwalifikacje do ostatniego konkursu TCS w Bischofschofen. Dzień później zaplanowane zostały zawody, które wyłonią triumfatora Turnieju. Relacje na żywo na Sport.pl.