Kamil Grosicki brutalnie szczery: Dałem Sousie piłkę do pustej bramki

- Dałem mu piłkę do pustej bramki, bo nie grałem. Najłatwiej było skreślić właśnie mnie - mówi w rozmowie z Weszło Kamil Grosicki o swojej grze w reprezentacji za kadencji Paulo Sousy.

14 lat. Tyle czasu kibice Pogoni Szczecin musieli czekać na powrót Kamila Grosickiego. Polski skrzydłowy związał się z klubem do 2023 roku. Jego powrót został ogłoszony pod koniec sierpnia. Grosicki pokazał się kibicom Pogoni Szczecin przed meczem piątej kolejki ekstraklasy, w którym Pogoń grała ze Stalą Mielec.

Zobacz wideo "Grosicki wybrał dobry moment na powrót. Miał już dość tułaczki po świecie"

Był to raczej zaskakujący transfer, bo wydawało się, że Grosicki skorzysta z jednej z ofert z zagranicznych lig, a kusiły go m.in. kluby z Azji. Miał też propozycję z Derby County, czyli klubu Kamila Jóźwiaka, występującego w Championship. Wielokrotny reprezentant Polski zdecydował się jednak na powrót do Pogoni po 14 latach.

Grosicki mógł do Polski trafić wcześniej, a mianowicie w zimowym okienku transferowym. Już wtedy był w trudnej sytuacji w swoim klubie, West Bromwich Albion. Zbliżały się mistrzostwa Europy, ale Grosicki ku zaskoczeniu wielu obserwatorów zdecydował się zostać w klubie i walczyć o skład. Nic z tego nie wyszło. Grosicki na angielskich boiskach się nie pojawiał, nie pojechał też na mistrzostwa Europy. W rozmowie z Weszło wyjaśnił, dlaczego podjął taką, a nie inną decyzję.

- Dzieci chodziły do szkoły, bardzo chciałem, by ją skończyły. Gdybyśmy wrócili na chwilę do Polski, a potem znów się zastanawiali… nie wiadomo co by z tego wyszło. Rozmyślałem wtedy nad trzema rzeczami – rodziną, wielkimi pieniędzmi i kadrą – powiedział Grosicki.

Grosicki szczerze o grze w kadrze. "Nie pasuję do koncepcji"

- Ciężki okres. Nie grałem w klubie, sportowo byłem wrakiem piłkarza, zaraz stawałem się wolnym zawodnikiem. Zawsze piłkarz marzy o tym, żeby być wolnym zawodnikiem, bo może skasować grubo za podpis i wybrać sobie klub. A ja miałem tak, że klubom nic nie pasowało, bo nie grałem. W mojej sytuacji bycie wolnym zawodnikiem wcale nie było niczym dobrym. Niby piłkarz Premier League, ale swoje lata ma, nie grał – tak ten czas podsumował skrzydłowy.

Grosicki już we wcześniejszych wywiadach nie ukrywał żalu do Paulo Sousy, że ten nie widział go w kadrze na Euro. Teraz jednak przyznaje, że ciężko by mu było odnaleźć się w systemie, jaki zaproponował selekcjoner reprezentacji Polski.

- Po zmianie trenera w kadrze wiedziałem już, że nie będę miał mocnej pozycji. Zawsze tak jest, że jak przychodzi nowy trener, to stara się wprowadzić coś nowego, kogoś odsunąć. A ja? Dałem mu piłkę do pustej bramki, bo nie grałem. Najłatwiej było skreślić właśnie mnie. Dostałem od Sousy szansę, ale zdałem sobie sprawę, że nawet jakbym grał regularnie w klubie, mogłoby nie być dla mnie miejsca w jego systemie gry. Nie jestem wahadłowym, a w ataku mieliśmy wiele innych możliwości. Wiedziałem, że kilku zawodników jest wyżej w hierarchii ode mnie, bo pasuje do tego systemu. Patrzę na to realistycznie. Nie czuję, że ktoś jest lepszy ode mnie, ale dopiero po czasie zrozumiałem, że chłopaki bardziej odnajdują się na wahadle. Jesteśmy innymi piłkarzami i ja chyba nie pasuję do tej koncepcji – szczerze powiedział Grosicki.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.