Wiceprezes PZPN poszedł o krok za daleko. "Knebel jak w PRL za Bieruta"

Jakub Seweryn
W środę zarząd PZPN miał głosować nad uchwałą, która ograniczałaby pracownikom możliwość wypowiedzi o kwestiach związanych z działanością związku. Po tym, jak sprawa nabrała rozgłosu, uchwała została wycofana. Jak dowiedział się Sport.pl, autorem pomysłu był wiceprezes Henryk Kula.

Projekt uchwały zamieścił na Twitterze dziennikarz "Prawdy Futbolu" Roman Kołtoń. "Coś czuję, że »Gary« [pseudonim Cezarego Kuleszy - red.] wywali uchwałę »knebel«, która ma być głosowana 19 stycznia, do kosza. Bo PZPN to nie PRL za Bieruta…" - napisał. Jako pierwszy o projekcie uchwały napisał w niedzielę polsatsport.pl.

Zobacz wideo

Wiceprezes PZPN poszedł o krok za daleko. Chciał zakneblować nawet członków zarządu

Jak udało się dowiedzieć Sport.pl, autorem dość absurdalnej uchwały jest wiceprezes ds. organizacyjno-finansowych Henryk Kula. Sam pomysł ustalenia zasad wypowiadania się do mediów przez władze PZPN od prezesa Śląskiego ZPN nie pochodzi. W PZPN chciano uporządkować temat wprowadzając szereg zasad umownych, ale nie uchwalać "potworka", który zaszokował opinię publiczną i zakneblowałby większość zarządu związku. Henryk Kula poszedł jednak o krok za daleko.

W kuluarach mówi się, że wiceprezes PZPN chciał uchwałą zamknąć usta kilku osobom ze związku, m.in. dyrektorowi biura zarządu Piotrowi Szeferowi. Napisana przez Kulę uchwała pozwalałaby na wypowiedzi jedynie prezesowi Cezaremu Kuleszy, sekretarzowi generalnemu Łukaszowi Wachowskiemu i rzecznikowi Jakubowi Kwiatkowskiemu.

Trener Adam Nawałka podczas meczu KKS Lech Poznań - Górnik Zabrze"Adam Nawałka ma poparcie grubych ryb w reprezentacji Polski"

To oznacza, że oprócz wspomnianego Szefera wypowiadać się na tematy związkowe nie mogliby wszyscy wiceprezesi (w tym sam Kula), członkowie zarządu, dyrektor sportowy Marcin Dorna czy... nowa dyrektor departamentu ds. mediów i komunikacji PZPN Aleksandra Rosiak, pełniąca niejako rolę rzecznika związku, ale w sprawach instytucjonalnych, nie sportowych, którymi zajmuje się Jakub Kwiatkowski.

Uchwała zakłada też, że wszelkie wypowiedzi tych osób musiałyby się odbywać za zgodą prezesa PZPN. Każdy wiceprezes czy członek zarządu związku musiałby dzwonić do Kuleszy z prośbą o zgodę na udzielenie wywiadu lub wypowiedzi mediom. Gdyby tego było mało, projekt uchwały został przez Kulę podpisany na końcu nazwiskiem Kuleszy, co mogłoby sugerować, że to prezes PZPN jest jej autorem. Kulesza wyszedłby na cenzora, a do tego miałby zajmować się szczegółowo polityką informacyjną związku, na co - jako prezes PZPN - zwyczajnie nie miałby czasu. Jak łatwo się domyślić, niespecjalnie mu się to spodobało. 

Klich nie wiedział, że jest Klich nie wiedział, że jest "na żywo". I powiedział, co naprawdę myśli o powrocie Nawałki

Nie pierwszy taki wyskok Kuli. Przeszarżował już w trakcie kampanii 

Kula nie po raz pierwszy zaskakuje w PZPN swoimi działaniami. Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej, gdy skutecznie pomagał Cezaremu Kuleszy organizować poparcie dla jego kandydatury, potrafił za plecami obecnego prezesa rozdawać związkowe stołki sojusznikom. W ten sposób pojawiła się informacja, jakoby kandydatem na sekretarza generalnego PZPN był Tomasz Rożenek, bliski współpracownik Andrzeja Placzyńskiego ze Sportfive (obecnie Lagardere), nazywanego w przeszłości szarą eminencją związku. 

Gdy te informacje dotarły do Kuleszy, Kula był bliski wypadnięcia z jego łask. Tak się ostatecznie nie stało, wystarczyła rozmowa "wychowawcza", ale ambicje Kuli wciąż są większe od stanowiska, które zajmuje. To on próbuje przekonać Kuleszę do tego, aby opcją rezerwową dla Stadionu Narodowego na baraże był Stadion Śląski w Chorzowie. Jak dodaje portal Weszło, Kula miał również wpaść na pomysł, aby nowym selekcjonerem reprezentacji Polski był Jan Urban.

Więcej o: