Mundial 2018. Rafał Rostkowski gorzko o Szymonie Marciniaku. "Początkowo starałem się go bronić"

Rafał Rostkowski, który w TVP pełni rolę eksperta ds. sędziów podczas mundialu, odniósł się do ostatniego wywiadu Szymona Marciniaka, którego udzielił po powrocie z mistrzostw.

Szymon Marciniak zakończył już udział na mistrzostwach świata. Arbiter z Płocka został wyznaczony do prowadzenia jedynie dwóch spotkań, ale i tak wiele mówi się o decyzjach, jakie podjął podczas tych potyczek.

Najwięcej kontrowersji wzbudziła decyzja o niepodyktowaniu rzutu karnego dla Szwecji w meczu przeciwko Niemiec. Wiele słów krytyki spadło pod jego adresem, że tak zadecydował, a nie sprawdził sytuacji na wideopowtórce. Eksperci z innych państw mówili, że podjął złą decyzję Marciniak.

Początkowo bronić decyzji najlepszego polskiego arbitra Rafał Rostkowski, czyli były sędzia, a obecnie ekspert TVP Sport, o czym pisze w swoim najnowszym felietonie, ale i on z czasem po obejrzeniu kolejny raz kontrowersyjnej sytuacji zmienił swoje zdanie.

W czwartkowy poranek pojawił się wywiad z Szymonem Marciniakiem, który przeprowadził Paweł Kapusta z WP Sportowe Fakty. Podczas tej rozmowy arbiter z Płocka krytykuje Rostkowskiego, który zasugerował na Twitterze, że Marciniak zignorował podpowiedzi asystentów VAR.

- Rafał może być pewny, że powiem mu prosto w twarz, co myślę o jego zachowaniu. Bo to, co napisał o mnie i moim zespole, było po prostu nieprawdą. Różne rzeczy dzieją się czasem na boisku. Piłka to sport kontaktowy, sytuacje nie są czarno - białe, dochodzi kwestia interpretacji. Stąd ciągłe, niekończące się dyskusje. Trzeba to zaakceptować. Dziwi mnie tylko, że ludzie wywodzący się ze środowiska sędziowskiego, nie potrafią szanować kolegi po fachu. - grzmiał Marciniak w rozmowie z WP Sportowe Fakty.

We wspomnianym wcześniej felietonie Rostkowski wyjaśnia powody takiej swojej opinii. - Wiadomo, każdy broni swego, również sędziowie asystenci wideo nie chcą brać na siebie cudzych błędów. Słuchałem, czytałem, ale nie zmieniało to moich ocen, bo liczy się obraz i dowody. Dlatego nadal brałem pod uwagę możliwość, że VAR nie podał Szymonowi pomocnej dłoni. Po paru dniach przestałem w to zbytnio wierzyć – z kilku powodów. FIFA przestała wyznaczać Szymona do meczów w jakiejkolwiek roli, choćby sędziego technicznego lub VAR. Francuz Clement Turpin, który w meczu Niemcy – Szwecja był sędzią asystentem wideo (VAR), został za pracę pochwalony i następnego dnia wyznaczony w tej samej roli w meczu Urugwaj – Rosja. - napisał były sędzia.

 - Nie wracałem już do tej sprawy, bo uznałem, że było-minęło i lepiej spuścić kurtynę po tamtym meczu. Jednak kurtynę podniósł Szymon, który pokazał, że się obraził i czuje się pokrzywdzony. Wyraził ogromne niezadowolenie, że ośmieliłem się opublikować słowa, których on nie zatwierdził lub się z nimi nie zgadza, a w ogóle to jego zdaniem było inaczej (...) Pretensje ma tylko do mnie za to, że wykonuję pracę niezgodnie z jego oczekiwaniami i za zdanie, którego akurat ja nie wypowiedziałem ani nie napisałem. Do mnie, bo Polak, bo znajomy, bo mówi i pisze w Polsce, bo może mógłby przemilczeć, tak jak nadal przemilcza się niewygodne sprawy w polskiej piłce nożnej. Pardon, ale są granice, których nie zamierzam przekraczać - skomentował Rostkowski

Więcej o: