Sport.pl

Mundial 2018. Polska - Kolumbia. Ciągłe "Narcos!" i "Escobar!" doprowadza Kolumbijczyków do szału. Ale akurat w historii Jamesa Rodrigueza trudno to pominąć

James Rodriguez gra w to, w co wygrywa. Tłumaczenie porażek zostawia Falcao, bywa dużym dzieckiem, któremu nagle prostuje się środkowy palec. Ale bez jego goli i asyst Kolumbii nie byłoby w Rosji.
James Rodriguez James Rodriguez Joanna Lipska

Grupa Kolumbijczyków siedzi przy piwie w centrum Moskwy. To się akurat zdarzyło w Moskwie, ale mogłoby i w Kazaniu, w Sarańsku czy gdziekolwiek się w tym turnieju pojawi tłum w żółtych koszulkach. "Pablo Escobar!" - krzyczy Rosjanin, który chciał być miły. Tacy mili krzyczą jeszcze "Narcos!", "Plata o plomo!", "Macie kokainę?" - czy coś innego z żelaznego zestawu powitań. A w grupie Kolumbijczyków jedni oczy wywracają, a drudzy spuszczają. Ktoś odpowiada: - A może James? A może Falcao?

Do Rosji, tak jak cztery lata temu do Brazylii, przyjechały tysiące kolumbijskich kibiców. Spokojnych, wesołych, głównie z klasy średniej. Całe rodziny, mnóstwo par, bardzo dużo kobiet. I na każdym roku ich to "Narcos" dopadnie. Choć woleliby Rosjanom poopowiadać, że przyjeżdżają z kraju, w którym się żyje coraz normalniej, da się coś trwałego zbudować, wyrwać dzieci z biedy. Że Medellin w ostatnich latach słynęło nie z kartelu, tylko z "cudu z Medellin". Tak nazwano odradzanie się miasta i wracającą normalność. Wracającą na tyle szybko, że Medellin ubiegało się o organizację młodzieżowych igrzysk olimpijskich w 2018.

James Rodriguez. Mecz Kolumbia Japonia. Mistrzostwa świata w piłce nożnej w Rosji. Sarańsk, 19 czerwca 2018 James Rodriguez. Mecz Kolumbia Japonia. Mistrzostwa świata w piłce nożnej w Rosji. Sarańsk, 19 czerwca 2018 EUGENE HOSHIKO/AP

Co drugi gol Kolumbii z podpisem Jamesa

Sportowa twarz tego cudu to sukcesy kolarzy i piłkarzy. Sukcesy Atletico Nacional Medellin, jednego z najlepszych i najlepiej zarządzanych klubów Ameryki Południowej w ostatnich latach. Gra reprezentacji, od kiedy prowadzi ją Jose Pekerman. Gole Radamela Falcao i szał wokół Jamesa Rodrigueza. I to że obecne gwiazdy kolumbijskiej piłki, zwłaszcza Falcao, są tak różne od tych bohaterów z przeszłości, których a to łapano z bronią, a to w złym towarzystwie. To nie jest kadra aniołków, po porażkach czasem trudno liczyć na kogokolwiek poza Falcao, że wybrnie z klasą, Jamesowi zdarzy się zadrzeć nos, pokazać środkowy palec z hotelowego okna w Bogocie, a o wywiad z nim trudniej niż o prywatną audiencję u Franciszka. Ale to jednak inna bajka niż ta z końca XX wieku. A piłkarze, którzy wyjadą do Europy, odnajdują się tam bez takich problemów jak kiedyś.

Dla Jamesa zabrakło miejsca w Realu, ale odbudował karierę w Bayernie. Pokazał tam, że potrafi też popracować w obronie, jeśli tylko trafi na trenera, który - jak Carlo Ancelotti czy Jupp Heynckes - wierzy w niego. A Pekerman wierzy bezgranicznie. I James w kadrze nawet podczas klubowych kryzysów był niezastąpiony. Może to nie był taki show jak w Brazylii 2014, gdy pod nieobecność Falcao James został królem strzelców i miał zasługi przy 10 z 12 goli Kolumbii. Ale w trudnych eliminacjach do mistrzostw w Rosji też wyrastał wtedy, gdy był najbardziej potrzebny. Strzelił lub wypracował 48 procent goli Kolumbii w drodze do MŚ.

Ale, jak bardzo by to Kolumbijczyków nie drażniło, akurat piłkarskiej drogi Jamesa nie da się opisać bez wspominania Pablo Escobara.

James Rodriguez. Mecz Kolumbia Japonia. Mistrzostwa świata w piłce nożnej w Rosji. Sarańsk, 19 czerwca 2018 James Rodriguez. Mecz Kolumbia Japonia. Mistrzostwa świata w piłce nożnej w Rosji. Sarańsk, 19 czerwca 2018 MARK BAKER/AP

Kuźnia bohaterów w okolicach Medellin

Envigado to kiedyś był dogodny przystanek na drodze z południa do Medellin. Ten przystanek rozrósł się w ciągu wieków w ładne miasto. A miejscowy klub Envigado FC stał się w ostatnich dziesięcioleciach jednym z symboli kolumbijskiego odrodzenia w szkoleniu młodzieży. Trenerów Kolumbia zawsze miała dobrych, ale brakowało ciągłości, pieniędzy na infrastrukturę, lub takich turniejów jakim się stało Pony Futbol, ogólnokrajowy fenomen. I teren łowów również dla Envigado FC, nazywanego Mechaniczną Pomarańczą ze względu na kolor koszulek, i nastawionego na skauting i szkolenie młodzieży od 1989 roku. Z Envigado wyszło już od tego czasu w świat kilku bardzo znanych zawodników. James, Fredy Guarin, Dorlan Pabon, Juan Fernando Quintero. Akademia Envigado nazwała się Cantera de Heroes. Kuźnia bohaterów. Ma świetną selekcję, obserwuje tysiące dzieciaków grających w turniejach. W samej prowincji Antioquia, gdzie leży Envigado, jest trzy tysiące klubów marzących o wychowaniu dzieciaka na gwiazdę i pieniądzach z jego transferu. W lidze kolumbijskiej już nie kupuje się na kilogramy Argentyńczyków,  jak kiedyś, tylko szuka swoich.

Apartament niedaleko El Dorado

Jamesa Envigado skusiło do przejścia - z Academia Tolimense -  po wygraniu turnieju Pony Futbol. Jego matka i ojczym dostali tu pracę i apartament niedaleko El Dorado, boiska treningowego Envigado. James przyszedł tu w wieku 12 lat. Z dobrymi genami do piłkarskich tricków, bo jego biologiczny ojciec Wilson James Rodriguez Bedolla był świetnym technikiem, grał z m.in. Rene Higuitą w juniorskich reprezentacjach z lat 80. Ale gdzieś się po drodze zagubił, zabrakło zdrowia i charakteru. Rodzinę zostawił, gdy James miał trzy lata. - Wilson wyczyniał cuda prawą nogą, James jest lewonożny, ale talent odziedziczył po ojcu, on się właściwie wychowywał na boisku - mówi Felipe Zarruk z 'La Vanguardia Liberal'. Juan Carlos Restrepo, ojczym Jamesa, też był piłkarzem, ale znacznie gorszym niż ojciej.

W Envigado w talent młodego wierzyli zawsze. Tylko zwątpili w jego warunki fizyczne. I klub zasponsorował mu terapię hormonalną, zresztą jego przyjacielowi z kadry Juanowi Fernando Quintero również. 

Wyjątkowy pech właściciela Envigado

Niecałe 10 kilometrów od El Dorado, gdzie teraz już nie ma naturalnego boiska, na którym ćwiczył James, tylko sztuczne, leży klasztor benedyktynów. Klasztor od niedawna, wcześniej to była La Catedral. Nie miejsce kultu, tylko więzienie, w którym karę odbywał Pablo Escobar, po tym jak się w 1991 oddał w ręce kolumbijskiego wymiaru sprawiedliwości w zamian za ustawę uniemożliwiającą ekstradycję obywateli Kolumbii do USA. Więzienie z boiskiem piłkarskim i wieloma innymi atrakcjami. Wizyty składali tutaj znani i lubiani, m.in. Rene Higuita. A Escobar próbował z więzienia dalej kierować kartelem. A gdy się przestało udawać, uciekł.

Escobar urodził się w Rionegro, tam gdzie jest lotnisko obsługujące Medellin. Ale wychował się w Envigado. La Oficina de Envigado, tak się nazywały paramilitarne oddziały ściągające haracze i wykonujące wyroki na zlecenie kartelu. Gustavo Upegui, od 1989 właściciel klubu Envigado, miał pecha do pojawiania się zawsze tam, gdzie były jakieś kłopoty związane z La Oficina. A w 1997 roku ledwo uszedł z życiem, gdy zaczął do niego strzelać jego ochroniarz: zginęło wtedy dwóch innych ochroniarzy, a napastnik popełnił samobójstwo. Upegui dwa razy był aresztowany za porwania, uczestniczenie w grupie przestępczej i tworzenie bojówek. Ale dowody cały czas okazywały się za słabe, by sąd uznał go za lidera Oficiny. W 2006 roku Upegui znów miał wizytę policjantów. Przebierańców, wysłanych przez rywali Upeguiego. Właściciel klubu został zamordowany, wcześniej zginął też skarbnik Envigado, a w kolejnych latach - następny prezes klubu.

Miesiąc przed śmiercią Upeguiego w pierwszej drużynie zadebiutował czternastoletni James. Już po dwóch latach przechodzące kryzys Envigado przestało być dla niego dobrym miejscem. Przeniósł się do argentyńskiego Banfield, stamtąd do Porto, Monaco, Realu i Bayernu. Zmienił też patrona kariery, na Jorge Mendesa. Jak powiedział kolumbijski komentator telewizyjny podczas mundialu 2014, w Kolumbii James dowiedział że ma talent. W Argentynie, że ma muskuły, jak ich używać i kiedy jest momenty, by dryblować, a kiedy strzelać. A w Europie dowiedział się, jak prowadzi się profesjonalista.

Andres Escobar Andres Escobar Fot. Eric Draper

1994: Kolumbia jedzie wygrać mundial. Tylko zapomniała potrenować

Kolumbia nigdy nie doszła dalej w mundialu niż wówczas w 2014 pod wodzą Jamesa. A reprezentacje miewała przecież bardziej magiczne, jeśli chodzi o same umiejętności.  Ta, która jechała wygrać mundial w 1994 roku, w eliminacjach pokonała na wyjeździe 5:0 Argentynę. W słynnym ujęciu z tego meczu, po kolejnej bramce, kamera wyłapuje jak asystent trenera Francisco Maturany mówi do niego: - No to mamy przesrane.  Teraz wszyscy będą oczekiwać cudów.

Wszyscy nie tylko oczekiwali wtedy cudów, ale też okazji do zarobku przy kadrze. Piłkarze zagrali mnóstwo dobrze płatnych sparingów przed mundialem, pamiętali kto ma co pokazać po golach i ile za to zapłacą sponsorzy. Tylko przygotować się piłkarze zapomnieli, choćby obejrzeć nagrania meczów rywali.  Przyjechali na mundial do USA jako ostatni, hotel mieli otwarty dla wszystkich: rodzin, dziennikarzy. I spakowali się do domów już po rundzie grupowej, a Andres Escobar, strzelec samobójczego gola w meczu z USA, został zastrzelony po powrocie do domu, a film dokumentalny "Dwóch Escobarów", o Andresie i Pablo, zamordowanych w tym samym 1994 roku, ustawił spojrzenie świata na tamte kolumbijskie czasy. Uchodzi dziś niemal  za pewnik, że głównym powodem śmierci Andresa był samobój z mundialu, choć wersji wydarzeń jest wiele, również ta o przypadkowej awanturze. To były czasy, gdy trwała uliczna wojna państwo-gangi i o zastrzeleniu mówiono, że to śmierć naturalna.

Klub z listy sankcji

Sukces drużyny Pekermana i Jamesa nastał już w nieco innej rzeczywistości. Choć akurat rok w którym James nastrzelał goli w mundialu i przypomniał o akademii Envigado, nie skończył się dobrze dla klubu. W listopadzie 2014 Envigado FC znalazło się na Liście Clintona, czyli spisie osób prywatnych i prawnych objętych sankcjami USA za udział w handlu narkotykami i pranie pieniędzy. Na liście był  też syn Gustavo Upeguiego, Juan Pablo, oraz żona zabitego właściciela. A w migawkach telewizyjnych na temat sankcji pojawiał się ładny stadion Envigado, z wielką reklamą  Cantera de Heroes i zdjęciem Jamesa w środku. Klub został zdjęty z Listy Clintona dopiero w 2018 roku.Rodzina Upeguich ponoć się z Envigado FC wycofała.

Kolumbijczycy nie lubią rozmów na te tematy. Film "Dwó Wolą mówić o tym, co się zmieniło. Tak, ich kraj nadal jest największym producentem kokainy. Nadal są baronowie narkotykowi, ale już nie toczą wojny z rządem, nie paraliżują kraju. Zaczął się proces pokojowy po wojnie z FARC. Nadal można wpaść w kłopoty, ale już trzeba się o to dużo mocniej postarać. Jest o czym opowiadać. Tylko, póki nie będzie zwycięstw Jamesa i reszty, mało kto będzie chciał słuchać.

Mundial. Terminarz mistrzostw świata

Drabinka finałowa i terminarz

Wytypuj wyniki Mundialu

Więcej o:
Komentarze (5)
Mundial 2018. Polska ? Kolumbia. Ciągłe ?Narcos!? i ?Escobar!? doprowadza Kolumbijczyków do szału. Ale akurat w historii Jamesa Rodrigueza trudno to pominąć
Zaloguj się
  • buk.horror.dulszczyzna.00

    Oceniono 4 razy 2

    Pisanie takich "artykułów" wygląda na pranie kasy?

  • sygnal_z_marsa

    0

    Jedno uwaga Pablo nie zostal zamordowany tylko zginal w trakcie poscigu policyjnego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX