Lewandowski jednak ze srebrem! Dyskwalifikacja Ingebrigtsena, a potem uwzględniony protest!

Jakub Balcerski
To miał być pierwszy złoty medal dla Polski na halowych mistrzostwach Europy w Toruniu. Marcin Lewandowski na metę biegu na 1500 metrów wpadł drugi, ale później zdyskwalifikowano Norwega Jakoba Ingebrigtsena. Polak wygraną mógł się jednak ciezyć tylko przez kilkadziesiąt minut, bo uwzględniono protest Norwegów i przywrócono Ingebrigtsenowi złoty medal.

Na mecie biegu na 1500 metrów mężczyzn podczas halowych mistrzostw Europy w Toruniu zawodnicy wbiegli w kolejności: Jakob Ingebrigtsen, Marcin Lewandowski i Jesus Gomez. Bez niespodzianki, bo Norweg był faworytem, a Polak i tak pokazał się ze świetnej strony, walcząc do końca o wyprzedzenie go przed metą. Chwilę później to on mógł się jednak szerzej uśmiechnąć. 

Zobacz wideo Ewa Swoboda: Cieszę się, że zaczynam sezon. Mam nadzieję, że będzie co najmniej jak w 2019

Dyskwalifikacja Ingebrigtsena i chwilowa radość Lewandowskiego

Ingebrigtsen przekroczył linię swojego toru na początku biegu, gdy przebiegał blisko bieżni sprinterskiej i został zdyskwalifikowany. Norwegowie złożyli oficjalny protest, choć nagrania pokazane w oficjalnym przekazie telewizyjnym przez organizatorów nie pozostawiają wątpliwości, że zawodnik popełnił błąd. Ingebrigtsen miał jednak stwierdzić, że został wypchnięty. Odwołanie uwzględniono dopiero kilkadziesiąt minut po zakończeniu rywalizacji i przywrócono Norwegowi złoty medal.

Marcin Lewandowski nie obronił zatem tytułu halowego mistrza świata sprzed dwóch lat z Glasgow, gdy wygrał właśnie z Ingebrigtsenem. Gdyby protestu nie uwzględniono, Polak zdobyłby złoto na czwartych halowych mistrzostwach Europy z rzędu! 

Justyna Święty-Ersetić pobiła rekord Polski podczas półfinału biegu na 400 metrów na halowych mistrzostw Europy w ToruniuŚwięty-Ersetic z rekordem Polski już w półfinale HME w Toruniu! Postraszyła faworytkę do złota!

Lewandowski po dyskwalifikacji Ingebrigtsena: Tytuł smakowałby inaczej, gdybym to ja wpadł na metę pierwszy

- Bardzo się cieszę, ale inaczej smakowałby ten medal, gdybym to ja wpadł na metę pierwszy. Z drugiej strony nie ma co sobie umniejszać tego tytułu, bo zasady dotyczą wszystkich. Równie dobrze ja mogłem zostać zdyskwalifikowany albo inny zawodnik. A znam smak porażki przez dyskwalifikację, chyba nawet gorszej, bo ja w ten sposób straciłem medal mistrzostw świata - mówił Lewandowski, gdy jeszcze jemu przyznawano złoty medal.

Toruń 2021. HME w lekkiej atletyce. Marcin Lewandowski (nr 6) w biegu na 1500 mPolacy rozpoczynają walkę o medale w HME! Majewski ocenia nasze szanse

Polak był zadowolony stylem, jaki zaprezentował w trakcie piątkowej rywalizacji w Toruniu. - Od początku biegłem mocno, ambitnie za Ingebrigtsenem. Na początku jak on zaatakował i uciekł mi na parę metrów, myślałem, żeby odpuścić i skupić się na walce o drugie miejsce. To szarpnięcie było naprawdę mocne i przemknęła mi taka myśl, ale szybki "flesz" w głowie i przypomniałem samemu sobie, że przyjechałem tutaj walczyć o zwycięstwo, a nie zająć drugie miejsce. Poleciałem za Ingebrigtsenem i byłem coraz bliżej niego, myślałem, że w końcówce jeszcze uda mi się go wyprzedzić, ale trochę zabrakło. Ale gość jest jednym z najlepszych na świecie. W tym roku kilku sekund zabrakło mu do pobicia rekordu świata. O czymś to świadczy, jest bardzo mocny i z nim przegrać na bieżni to żaden wstyd - wskazał Polak. 

Dwie wtopy na początek halowych mistrzostw Europy. Kardasz nie wykorzystała dodatkowej próbyDwie wtopy na początek halowych mistrzostw Europy. Kardasz nie wykorzystała dodatkowej próby

Jeszcze jeden start Lewandowskiego. "O medal może być dużo trudniej"

Lewandowskiego podczas HME w Toruniu czeka jeszcze jeden start - bieg na 3000 metrów w niedzielę. W nim o sukces będzie mu jednak trudniej. - Trzeba zacząć od tego, że nie mam wiele czasu na odpoczynek. Już w sobotę z samego rana kwalifikacje, więc nie będzie to łatwa sprawa. Ale sam sobie wyznaczyłem taki cel i drogę do spełnienia marzeń. Trzeba je realizować. O medal może być dużo trudniej, ale teraz jestem po prostu szczęśliwy, że mogę biegać na tym poziomie i się spełniać. Tak podejdę też do niedzielnego biegu - dodał Marcin Lewandowski. Finał biegu na 3000 metrów w niedzielę zaplanowano na godzinę 17:52.