Zawodnicy zwalili się na 17-latka. Gdy wstali, on leżał bez ruchu i wypowiedział ostatnie słowa

Śmierć 17-latka wstrząsnęła całym stanem Georgia. Kilka tygodni po tragedii uchwalono ustawę, która zabraniała organizowania i brania udziału w futbolowych meczach. Brakowało tylko podpisu gubernatora. Wtedy w obronie sportu stanęła matka tragicznie zmarłego chłopca.

Tydzień z... to cykl na Sport.pl, w którym codziennie przez siedem dni publikujemy artykuły dotykające wspólnego tematu. Od 25 do 31 maja piszemy o tragicznych wypadkach, które zabrały życie sportowców w czasie uprawiania swojego ukochanego sportu.

"Nie ma żadnych wątpliwości, że to będzie największe wydarzenie sportowe, jakie kiedykolwiek miało miejsce na Południu" - pisała studencka gazeta "The Red and Black" z Uniwersytetu Georgii. W październiku 1897 r. na mecz z miejscowym zespołem przyjeżdżała drużyna Uniwersytetu Wirginii. Gazeta doceniała wielką klasę przeciwnika, ale równocześnie wierzyła w powodzenie własnej drużyny.

Każdy zawodnik, z jednego i drugiego zespołu ma świadomość, jak wielka jest stawka tego meczu. I każdy wyjdzie na boisko z determinacją, żeby wygrać lub umrzeć.

- napisali studenci z Athens, miasta oddalonego o 110 km od Atlanty, któremu nazwę nadano na cześć starożytnych Aten. Te słowa szczególnie gorzko wybrzmiały po meczu.

Upadł głową do przodu i uderzył o ziemię

Goście dominowali na boisku od początku. Przebijali się przez mniej rosłych i mniej wytrenowanych rywali. Drużyna z Wirginii była o wiele bardziej doświadczona niż gospodarze.

Do tragedii doszło w drugiej połowie. Wirginia rozpoczęła akcję. Piłkę przejął Julien Hill, który starał się przedrzeć przez linię obrony rywali. Próbował go zatrzymać 17-letni Richard Vonalbade Gammon. "Atak był jednak chybiony - opisywał później wydarzenia na boisku "The Atlanta Journal" - Gammon upadł głową do przodu i uderzył mocno szczęką o ziemię. Nad nim zakłębili się zawodnicy obu zespołów i zwalili się na niego".

Gdy zawodnicy wstali, by ustawić się do następnej zagrywki, Gammon leżał bez ruchu. Na boisko wbiegł tłum ludzi, by udzielić mu pomocy. Lekarze, których kilku zbiegło z trybun, zrobili mu zastrzyk przeciwbólowy i przykryli kocami. Podobno podano mu morfinę. Według niektórych późniejszych relacji Gammon miał odzyskać przytomność, a kapitan drużyny William B. Kent spytał go wtedy: - Von, chyba nie zamierzasz odpuścić?

- Nie, Bill, na dziś mam już dość żwiru Georgii - miał odpowiedzieć Gammon. I były to jego ostatnie słowa.

Gammon pozostał przy linii bocznej jeszcze przez godzinę, zanim udało się sprowadzić ambulans. 17-latek został przewieziony do szpitala w Atlancie, gdzie zmarł o czwartej nad ranem 31 października 1897 r. Jedenaście godzin od wypadku. Przyczyną śmierci były obrażenia głowy, zawodnik doznał pęknięcia kości czaszki.

Georgia chce zakazać "nieludzkiego sportu"

Śmierć zawodnika była szokiem dla całego stanu. Gazety rozpisywały się o chwalebnych przymiotach 17-latka, który nie tylko nie pił, nie pali i nie przeklinał, ale także był gentlemanem w każdym calu na boisku i poza nim. - To był przywilej być w jego obecności - wspominali zawodnika jego znajomi, podziwiając jego szlachetność i heroiczność cnót.

Już dzień po tragicznym meczu zawodnicy futbolowej drużyny Uniwersytetu Georgia postanowili rozwiązać zespół i wycofać się z rozgrywek. W tym samym czasie podczas posiedzenia stanowego Senatu zaproponowano wprowadzenie całkowitego zakazu organizowania i brania udziału w meczach futbolowych. Trzy dni później podobna propozycja pojawiła się w Izbie Reprezentantów. Odpowiednia ustawa przeszła stosunkiem 122:7, licząc głosowania w obu izbach stanowego parlamentu. Do wprowadzenia nowego prawa brakowało tylko podpisu gubernatora.

Opinia publiczna w większości popierała zakazanie "nieludzkiego sportu". Gazeta "Columbus Enquirer" pisała, że "tysiące mieszkańców Georgii będzie zachwyconych nowym prawem". "Rome Tribune" z rodzinnego miasta Gammona głosił w nagłówku: "Futbol musi odejść; zatrzymajmy śmiertelny mecz". Dziennikarz "Atlanta Journal" pisał natomiast: "Gubernator Atkinson podpisze oczywiście ustawę i futbolowe mecze będą należeć od tej pory do przeszłości" i dodawał: "futbol nie zostanie nigdy wielkim amerykańskim sportem".

Historia potoczyła się jednak zupełnie inaczej. Ustawa uchwalona przez parlament Georgii nigdy nie weszła w życie, futbol stał się najpopularniejszym sportem w Ameryce, a liga NFL najbogatszą sportową ligą świata. A wszystko przez matkę Richarda Vonalbade Gammona - Rosalind.

Kobieta, która obroniła futbol

Była to kobieta twarda i nieugięta. Opowiadano o niej, że gdy urzędnik przeprowadzał inspekcję na jej posesji przed przeprowadzeniem linii telefonicznej, zapowiedziała mu, że może to zrobić pod warunkiem nienaruszenia ulubionego drzewa właścicielki. Pewny siebie urzędnik odpowiedział, że może się to nie udać. Gdy wrócił, Rosalind Gammon czekała na niego siedząc na konarze z nabitą dwururką. Linię przeprowadzono, ale drzewo pozostało nietknięte.

I właśnie Rosalind Gammon podjęła walkę, aby ustawa zakazująca futbolu w Georgii nie weszła w życie. Najpierw wysłała list do członka Stanowej Izby Reprezentantów wybranego z okręgu w Rome, Jamesa B. Nevina.

Niech mi wolno będzie prosić, aby śmierć mojego chłopca nie została wykorzystana do zniszczenia tego, co on w swoim życiu cenił najbardziej - napisała.

Nevin list przekazał gubernatorowi. Poruszony prośbą matki, William Yates Atkinson zawetował ustawę. Oświadczył, że nowe prawo: "przekracza uprawnienia ustawodawcy, ignoruje prawa rodziców, narusza zasady legislacji i jest sprzeczne z fundamentalną zasadą naszego rządu". Dodał jeszcze, że futbol należy zmieniać, a nie go zakazywać.

Po decyzji Atkinsona Uniwersytet Georgii reaktywował drużynę futbolową i wrócił do gry w następnym sezonie. Rosalind Gammon została okrzyknięta "kobietą, która obroniła futbol na Południu".

Niestety, w kolejnych latach futbol dalej zbierał śmiertelne żniwo. W 1905 roku dziennik "Chicago Tribune" donosił, że podczas jednego tylko sezonu dziewiętnastu zawodników zginęło, a 137 zostało poważnie rannych. Do historii przeszedł rysunek z "Cincinnati Commercial Tribune" przedstawiający Śmierć siedzącą na poprzeczce bramki.

Śmierć w bramceŚmierć w bramce Cincinnati Commercial Tribune

Choć dziś historycy kwestionują tak wysoką liczbę zgonów, które były spowodowane urazami w wyniku gry w futbol, problem brutalności tego sportu był poważny. Zajął się w nim w końcu prezydent Theodore Roosevelt. Pod jego patronatem opracowano w 1905 r. nowe zasady gry, które znacznie zmniejszyły ryzyko poważnych kontuzji. Było to przede wszystkim wprowadzenie możliwości podania do przodu, zwiększenie przestrzeni między formacjami w momencie wznowienia gry oraz zakazanie zmasowanych formacji przy wznowieniu akcji.

Przeczytaj także: