Sport.pl

Mimo pandemii ogłaszają start nowej ligi. "Będzie największa na świecie"

- Podczas gdy inni włączyli tryb przetrwania, my jesteśmy w trybie budowania. Jesteśmy jak tygrys gotujący się do skoku - mówi Michael Clements, który stoi na czele inwestorów, którzy chcą powołać do życia nowe rozgrywki rugby. - Mamy ambicję, by zostać największą ligą świata - dodaje.

Kiedrosport autorstwa dziennikarza Sport.pl Michała Kiedrowskiego to cykl tekstów o sporcie, jego okolicach i dyscyplinach, o których rzadko można przeczytać w polskim internecie. Co wtorek o 19 na Sport.pl i Gazeta.pl.

Clements stoi na czele inwestorów, którzy mają zamiar powołać do życia National Rugby Football League. Rozgrywki mają ruszyć dopiero w 2022 roku, ale już dziś budzą emocje. Szerokim echem w świecie rugby odbił się wywiad, którego ostatnio udzielił Clements dziennikowi "The Telegraph". To tam mówił o "kucającym tygrysie gotowym do skoku" i "największej lidze świata".

Taka sama płaca za połowę pracy

Na razie jednak wstępne plany nie przystają do jego słów. Liga ma bowiem liczyć osiem zespołów, które rozegrają w sezonie szesnaście meczów, a potem rywalizować będą w play-off. Rozgrywki mają toczyć się od kwietnia do czerwca. Zespoły mają liczyć 35 zawodników, a limit wynagrodzeń na drużynę - zwany w USA salary cap - będzie wynosił 9 mln dolarów. Jak na płace w rugby to całkiem dużo, biorąc pod uwagę, że to mniej więcej tyle, ile wynosi ten pułap w angielskiej Premiership, ale mniej niż we francuskiej TOP14 - najlepiej płacącej rugbistom lidze na świecie.

Clements nie ma jednak wątpliwości, że NRFL będzie konkurencyjna jeśli chodzi o płace wobec innych lig. - Najlepsi zawodnicy dostaną tyle samo, co w Premiership, ale będą mieli o połowę mniej meczów do rozegrania. Zostanie im więcej czasu na zadbanie o swoje zdrowie, budowanie formy i w ogóle na życie na dobrym poziomie.

- Oni chcą stworzyć rugby w wersji Hollywood - mówi Hilton Houghton agent, który reprezentuje największe gwiazdy rugby z Republiki Południowej Afryki, która w ubiegłym roku zdobyła Puchar Świata podczas turnieju w Japonii (na zdjęciu powyżej radość rugbistów RPA po dekoracji). Wśród jego zawodników jest m.in. kapitan mistrzowskiej drużyny, Siya Kolisi. - Są zdeterminowani, by stworzyć coś specjalnego. Nie będzie to międzynarodowa zbieranina, ale coś jak Indian Premier League w krykiecie, gdzie Ben Stokes czy AB De Villiers są rodzynkami w cieście wypieczonym z najlepszych krajowych graczy.

Indian Premier League wyznacza trendy

Właśnie IPL, a nie któraś z amerykańskich lig ma być wzorem dla NRFL. Krykietowa liga złożona z ośmiu zespołów zainaugurowała swoje rozgrywki w 2008 r. i odniosła ogromny sukces. Tytularny sponsor VIVO płaci lidze za jeden jej sezon 61 mln dolarów. Dla porównania podobna umowa piłkarskiej ligi hiszpańskiej z bankiem Santander warta jest 20 mln euro. Prawa do transmisji IPL warte są 510 mln dolarów za sezon, co w przeliczeniu na jeden mecz daje sumę wyższą, niż dostaje jakakolwiek liga na świecie poza NFL w USA i piłkarską Premier League w Anglii. IPL rozgrywa tylko 60 meczów w sezonie. To bardziej wielki turniej niż liga w naszym rozumieniu. Sezon trwa wszystkiego siedem tygodni.

W NRFL sezon będzie trwał cztery miesiące. I tu bardziej będzie przypominać National Football League, z którą nie tylko to ją łączy.

Za Clementsem stoi bowiem grupa inwestorów, którzy na razie nie ujawniają swoich nazwisk. Można jednak przypuszczać, że są oni związani z futbolem amerykańskim. NRFL współpracuje ściśle z NFL Alumni - stowarzyszeniem byłych zawodników NFL. Jednym ze współpracowników Clementsa jest Jeff Diamond, który 20 lat spędził na kierowniczych posadach w Minnesota Vikings i Tennessee Titans. Poza tym NRFL ma być przystanią dla tych zawodników futbolu amerykańskiego, którzy albo do najbogatszej zawodowej ligi sportowej się nie dostali, albo zbyt szybko z niej wypadli. Rotacja w NFL jest bowiem ogromna. Średnia kariera trwa 3,3 sezonu - jak wylicza to związek zawodowy graczy.

Dla graczy futbolu adaptacja w nowej lidze ma być łatwiejsza, bo NRFL ma "zamerykanizować" przepisy rugby, aby grę uczynić bardziej przystępną dla nieznających jej przepisów.

Tajna grupa fanów rugby w USA?

Clements na razie nie chce mówić, skąd liga będzie czerpać przychody. Twierdzi tylko, że będzie tak samo jak wszędzie - czyli z biletów, transmisji telewizyjnych i od sponsorów. Na razie inwestorzy, którzy będą wspólnie właścicielami wszystkich drużyn w lidze, gromadzą pieniądze na start.

Problem jednak w tym, że już kilka takich inicjatyw z rugbową ligą zawodową w USA było. Żadna z nich nie odniosła sukcesu. Ale też żadna nie startowała z takim rozmachem jak NRFL. - Czyżby istniała w tym kraju jakaś tajna grupa, która natychmiast przeobrazi się w fanów rugby? - retorycznie pyta szef drużyny Alex Magleby, prezes drużyny New England Free Jacks, grającej w Major Rugby League, która działa od 2018 r. W wypowiedzi udzielonej magazynowi "Forbes" nie ukrywa wątpliwości co do szans NRFL: - Nie można przepalać tak wielkiej kasy bez cienia dowodów, że zrekompensują to odpowiednio duże przychody.

Wydaje się jednak, że Clements w swojej inicjatywie nie liczy na jakąś tajną grupę, ale na fanów futbolu amerykańskiego, którzy wiosną i latem, gdy ich liga nie gra przenoszą swoje zainteresowania na baseball, koszykówkę czy hokej. Co prawda wiosenne ligi futbolu amerykańskiego - mimo licznych prób - wielkiego sukcesu w USA nie odniosły, ale jeden z ich powielanych błędów polegał na tym, że udawały niedościgniony pierwowzór. Dlatego NRFL pokazując alternatywę, a nie kopię, może mieć szansę na sukces.

- USA to największy sportowy rynek świata i ostatni bastion do zdobycia dla rugby - mówi Houghton. - Dla moich najlepszych zawodników, to bardzo intrygujący projekt. Każdy kocha USA i marzy, by dokonać tam czegoś wielkiego.

Przeczytaj także:

Więcej o:
Komentarze (1)
Mimo pandemii ogłaszają start nowej ligi. "Będzie największa na świecie"
Zaloguj się
  • simona_gwizdziel

    0

    IPL gra tak krótko bo w zimie elita gra w Australii, latem w Anglii, zresztą akurat w lecie w Indiach jest pora monsunowa, a krykiet lubi suszę i bezwietrzną pogodę. Porównywanie z rugby w Ameryce jest trochę nietrafione.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX