Potężny sukces Błachowicza. "Tak go uderzyłem na wątrobę, że aż poprosił mnie, bym go szkolił"

- W trakcie jednej rundy posadziłem Janka chyba ze trzy razy ciosami na wątrobę. Po treningu Janek podszedł do mnie i poprosił, żebym zaczął go szkolić. No i sukcesy przyszły niemal od razu - mówi nam Andriej Mołczanow, dziewięciokrotny mistrz świata w tajskim boksie i były trener Błachowicza.

Jan Błachowicz znokautował w drugiej rundzie Dominicka Reyesa i został mistrzem UFC w kategorii półciężkiej (do 93 kg). Podopieczny Roberta Złotkowskiego i Roberta Jocza został pierwszy Polakiem, który ma pas najlepszej organizacji MMA na świecie. Kilka lat temu taki tytuł udało się zdobyć jedynie Joannie Jędrzejczyk.

Antoni Partum: Trenerze, jesteś zaskoczony zwycięstwem Jana Błachowicza?

Andriej Mołczanow: Spodziewałem się, że tak to się może skończyć. Reyes był faworytem bukmacherów, ale ja od dawna mówiłem, że w Janku drzemie ogromny potencjał. Potencjał, który pokazał w pełni dopiero teraz, w trzech-czterech ostatnich walkach.

Co zadecydowało o wygranej Polaka?

- Reyes nie mógł znokautować Błachowicza, bo nie miał aż tak mocnego, pojedynczego ciosu. Mógł go jedynie zamęczyć i wygrać na punkty. Nie udała mu się ta sztuka, bo w półdystansie Janek miał zdecydowaną przewagę i kilka razy świetnie skontrował Amerykanina. Polak czuje się w półdystansie, jak ryba w wodzie, a Reyes w tym elemencie jest akurat słaby. Pokazała to już jego kontrowersyjna wygrana na punkty z Volkanem Oezdemirem, gdy ewidentnie przegrywał dłuższe wymiany w stójce.

Wydaje mi się, że Reyes zlekceważył Janka. Nie przygotował się na niego tak, jak na Jonesa. Myślał, że skoro miał niezwykle wyrównaną walkę z Jonesem, to Polak będzie znacznie łatwiejszą przeszkodą. Ale grubo się na tym przejechał. Błachowiczowi pomógł na pewno fakt, że - przez pandemię koronawirusa - była to gala studyjna. Taka luźna atmosfera idealnie Jankowi pasowała, bo nie było kibiców, więc nie mógł odczuwać ogromnej presji. Takiej, jaką by czuł, gdyby na trybunach zasiadło kilkadziesiąt tysięcy kibiców. W Abu Zabi Janek słyszał jedynie wskazówki z narożnika.

Zobacz wideo Jan Błachowicz zdradza plan na walkę o pas mistrzowski UFC. „To będzie największy problem”

Jon "Bones" Jones zasugerował na Twitterze, że w sumie, to mógłby wrócić do kategorii półciężkiej, aby odzyskać swój zwakowany pas. Czy Amerykanin wciąż byłby faworytem w starciu z Polakiem?

- To trudne pytanie. Jon Jones na pewno będzie mniej pasował Jankowi niż Reyes. Okej, Jon Jones, tak jak Reyes, nie ma pojedynczego ciosu, który łamie szczęki. W końcu przez nokaut wygrał tylko 10 z 27 walk. Nie ma takiego kowadła w łapie. Ma za to zabójcze łokcie, które wywodzą się z boksu tajskiego. No i "Bones" dysponuje najwyższej klasy światowej zapasami. Te atuty przemawiają za Amerykaninem, ale z drugiej strony, historia Janka jest piękna, bo on ciągle wygrywa, choć mało kto w niego wierzy. Wygrana z Jonesem byłaby wisienką na torcie.

W 2017 roku bilans Błachowicza był fatalny. Przegrał cztery z ostatnich pięciu walk w UFC. Skąd się wzięła niesamowita przemiana Janka i osiem wygranych w ostatnich dziewięciu walkach?

- Jeśli chodzi o aspekt techniczny, to niezwykle rozwinął się pod względem bokserskim przez sparingi z Arturem Szpilką i Izu Ugonohem. Błachowicz zawsze miał silny cios, dobrą stójkę i umiał trzymać gardę. Ale sparingi z pięściarzami sprawiły, że poczuł się bardziej swobodny w tym elemencie. Zyskał lepsze wyczucie dystansu i jeszcze lepszy timing. Słowem, ma lepszą "czutkę".

W latach 2008-11 trenowałeś Janka Błachowicza. Jak go wspominasz?

- Bardzo dobrze. Przyjemny i pogodny chłopak. No i ciężko trenował. Poznaliśmy się, gdy prowadziłem grupę zawodową od stójki u olimpijczyka Pawła Nastuli. Janek już wtedy był gwiazdą KSW i pojawił się u mnie na treningu. Pokazałem mu kilka białoruskich sztuczek, haha. W trakcie jednej rundy posadziłem Janka chyba ze trzy razy ciosami na wątrobę. Po treningu Janek podszedł do mnie i poprosił, żebym zaczął go szkolić. No i sukcesy przyszły niemal od razu.

To dlaczego przestaliście współpracować? 

- Nie mogłem mu tyle poświęcać czasu, co wcześniej, bo nie utrzymywałem się ze sportów walki. Musiałem wręcz do tego dopłacać, więc można powiedzieć, że działałem wręcz charytatywnie. Na szczęście miałem różne swoje biznesy, które pochłaniały mi mnóstwo czasu. Mogę jednak powiedzieć, że pod moim okiem Janek wygrał cztery walki, wszystkie przed czasem! Przegrał tylko jedną [z Rameau Thierry Sokoudjou na KSW 15].
***

Andriej Mołczanow (ur. 1982): na przełomie wieków dziewięć razy został mistrzem świata w tajskim boksie. Karierę zakończył w 2007 roku. Kilka lat wcześniej zamieszkał na stałe w Polsce. Obecnie jest trenerem i spełnia się w biznesie. W przeszłości współpracował z Janem Błachowiczem, Maciejem Miszkinem, Marcinem Różalskim, Piotrem Strusem, Danielem Omielańczukiem czy Arkadiuszem Wrzoskiem.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też: