To była tenisowa uczta pełna zwrotów akcji. Zdaniem Wojciecha Fibaka Jelena Rybakina próbowała w meczu 1/8 finału Roland Garros z Igą Świątek udawać Jelenę Ostapenko, która nazywana jest koszmarem Polki. Obrończyni tytułu pokonała Kazaszkę 1:6, 6:3, 7:5, ale słynny przed laty zawodnik nawet nie skupiał się na jej kolejnej rywalce – Elinie Switolinie. Od razu zaczął zaś mówić o Arynie Sabalence, na którą Świątek może trafić w walce o finał.
Gdy tylko zadzwoniłam do Fibaka, to byłam pewna, że - tradycyjnie po ważnych występach polskich tenisistów - jest zasypywany telefonami dotyczącymi Świątek. Okazało się, że w niedzielę wiele osób próbowało się z nim kontaktować także z innego powodu – wyborów prezydenckich. Ale oczywiście oglądał on spotkanie walczącej o piąty w karierze triumf w Paryżu 24-latki z Raszyna. Mało tego – mimo ostatnich trudnych miesięcy - już przed rozpoczęciem tego turnieju był przekonany, że go wygra. Postawił nawet na jej zwycięstwo – w ramach zabawy – u bukmacherów.
- Dziś, przy stanie 1:6, 0:2 sprawdziłem w telefonie, jakie są notowania i myślałem, że na Igę będzie co najmniej 5:1 czy 10:1, bo wydawało się, że jest beznadziejnie. A okazało się, że kurs był 2:1. Nie wiem jak, ale chyba bukmacherzy przeczuwali, co będzie dalej i wiedzieli, że jednak ona jest królową mączki w Paryżu - opowiada Sport.pl Fibak.
I zapewnia, że sam był przekonany nawet w tym najtrudniejszym momencie, że Świątek wygra to spotkanie. A jako jeden z argumentów wskazuje to, że grająca rewelacyjnie w pierwszym secie Rybakina miała stosować wtedy styl Ostapenko i Danielle Collins. Łotyszka i Amerykanka są bardzo niewygodnymi dla Polki rywalkami.
-Kiedy one trafiają returny, to Iga jest zagubiona. Ale to nie jest styl Rybakiny i niemożliwe było, by tak grała całe spotkanie. Oczywiście, było nerwowo, ale to była tylko kwestia czasu i to wisiało w powietrzu, że Iga nadrobi straty, powróci do właściwego rytmu, a Kazaszka przestanie trafiać blisko linii i się rozreguluje. Na początku drugiego seta widziałem, że słabnie jej wiara w te uderzenia. Kilka returnów zepsuła, zaczęły się dłuższe wymiany i wiedziałem, że Iga będzie je wygrywać - analizuje dwukrotny ćwierćfinalista Roland Garros w singlu.
Pochwalił jednak Rybakinę za postawienie Polce znów dużego oporu w decydującej partii. Ta odsłona przypomniała mu o dwóch innych widowiskach z udziałem Świątek w Paryżu z wcześniejszych edycji – z Naomi Osaką i Karoliną Muchovą.
- Bardzo rzadko zdarza się, że jakaś tenisistka potrafi w trzecim secie tak walczyć z Igą, więc to trzeba oddać Kazaszce. Kluczowy był moment, gdy miała taką wręcz wykładkę, najłatwiejszą możliwą piłkę, ale próbowała wtedy jakoś dziwnie ją zagrać. I to się chyba potem bardzo odbiło na jej psychice – ocenia Fibak. Świątek czekała na to osiem lat! Rybakina obudziła paryską bestię Tenis - Sport.pl.
Zobacz: Świątek czekała na to osiem lat! Rybakina obudziła paryską bestię
Chwali też Świątek za waleczność w tym meczu oraz zwraca uwagę na – jego zdaniem - najważniejszy tenisowy aspekt.
-Powrócił forhend Igi. Prawie rok na to czekaliśmy, bo poprzednio tak naprawdę funkcjonował on w poprzedniej edycji Roland Garros. Potem cały czas był chwiejny i przez to było tyle porażek. A dziś był fenomenalny. Tak jak za najlepszych czasów i oby tak zostało - podkreśla finalista paryskiej imprezy w deblu z 1977 roku.
Pojedynek Świątek i Rybakiny był zapowiadany jako wielki hit 1/8 finału. Nic dziwnego, że rozgrywany był na korcie centralnym i wydawać się mogło, że nic dziwnego, iż obejrzał go komplet publiczności. Ale według Fibaka pierwszy mecz przy pełnych trybunach Polki to nie zasługa dwóch topowych tenisistek.
-Później grał Carlos Alcaraz, ludzie już czekali na niego. Czy naprawdę tak uważam? Proszę mnie o to nie pytać, ja to sam powiem. Przecież na innych meczach Igi było pusto, a teraz trybuny były wypełnione. Tak po prostu jest – przekonuje ekspert.
Potwierdza, gdy pytam, czy uważa, że ten zacięty pojedynek z Rybakiną może być bazą do triumfu Świątek w całym turnieju – tak, jak rok temu postrzegano wygranie wspomnianego dreszczowca w drugiej rundzie z Osaką. Były tenisista jest o tym tak mocno przekonany, że nawet nie zatrzymuje się przy jej kolejnej rywalce – Switolinie. Od razu przechodzi do będącej w rewelacyjnej formie Sabalenki, z którą Polka może zagrać w półfinale. Ale liderce światowego rankingu też nie daje on wielkich szans.
-Ona też nie potrafi odpowiednio atakować serwisu Igi, więc jak będzie dochodziło do wymian, to znów da o sobie znać uregulowany już forhend Polki. Tego najbardziej potrzebowała. Jak on dobrze funkcjonuje, to żadna dziewczyna z Igą nie wygra w Roland Garros – zapewnia Fibak