Euro 2016. Polska - Irlandia Północna 1:0. Polska największa dla najmniejszych

Skoro 20 lat temu Markowi Citce do wygrywania plebiscytów i bycia idolem dzieciaków wystarczyły gole strzelane w przegranych meczach, to kim dla młodych fanów są dziś Arkadiusz Milik czy Robert Lewandowski? Kadrowicze Adama Nawałki stają się coraz więksi dla najmniejszych kibiców.

W 1996 roku Marek Citko głosami kibiców wygrał zorganizowany przez TVP plebiscyt na najlepszego sportowca Polski. Pokonał wielu złotych medalistów igrzysk olimpijskich w Atlancie. A przecież 20 lat temu nasza piłkarska kadra niczego nie dokonała. Wystarczyło, że 22-letni chłopak strzelił bramkę Anglikom na Wembley w przegranym 1:2 meczu eliminacji MŚ 1998. I że dorzucił spektakularnego loba w również przegranym - i to aż 1:4 - spotkaniu Widzewa Łódź z Atletico Madryt w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Wtedy pierwszy raz od dawna po osiedlowych boiskach polskich miast i miasteczek biegali chłopcy, którzy chcieli być jak polski piłkarz. Dzisiaj, po historycznym zwycięstwie naszej kadry na Euro, dzieci mogą marzyć o czymś znacznie większym niż tylko obietnica sukcesu, niż polskie gole pocieszenia, niż zaledwie kilka chwil radości danych przez piłkarzy w biało-czerwonych strojach.

Na wielki turniej w którym nadzieje na sukces nie skończą się zanim wszystko na dobre się zacznie czekało wiele pokoleń polskich kibiców. Ale to dla tych najmniejszych kadra Adama Nawałki jest dziś największa.

Będąc dzieckiem mistrzowskie imprezy oglądałem z góry pogodzony z tym, że do kibicowania trzeba wybierać sobie jedną z obcych drużyn, bo nasza do towarzystwa najlepszych nie pasuje. Naturalne było dla mnie, że na idola, takiego prawdziwego, nie na chwilę, nie nadaje się żaden z rodaków. Dzisiejsi 30-latkowie mogą się cieszyć, że ich dzieci świat wielkiej piłki poznają widząc, że do tego świata należą Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik czy Bartosz Kapustka.

Pierwszy strzela w Lidze Mistrzów cztery gole Realowi Madryt, w Bundeslidze w rekordowym tempie niszczy pięcioma trafieniami Wolfsburg i kończy sezon z tytułem królem strzelców. Drugi już w wieku 22 lat solidnie pracuje na transfer do firmy porównywalnej z Bayernem Lewandowskiego. W niemałym przecież Ajaksie Amsterdam Milik był w ostatnich miesiącach jednym z najlepszych strzelców ligi holenderskiej, a dla reprezentacji strzela w najważniejszych momentach, pokazując, jak mocny jest mentalnie. Trzeci bierze się znikąd - bo polska ekstraklasa to wciąż peryferia poważnego futbolu - i nie to, że nie odstaje, on błyszczy, wzbudza zachwyty u dawnych, zagranicznych gwiazd, które twierdzą, że właśnie pracuje na wielki transfer.

Skoro kibicując reprezentacji Polski tak mocno emocjonujemy się nią my, dorośli, to jak ten zespół widzą dzieciaki? Katalog idoli czy kandydatów na idoli zawiera więcej polskich nazwisk niż trzy przytoczone. Są w nim i generał Krychowiak, i barwny bramkarz Szczęsny, i twardziel z obrony Glik, itd., itp. Świetnie, że każdy może znaleźć wzór dla siebie. Wreszcie polski wzór.

Obserwuj @LukaszJachimiak

Zobacz wideo

Memy po meczu Polski z Irlandią Północną

Więcej o: