WEC. Robert Kubica: To nowy rozdział. Chcę poznać siebie

Ten rok jest po to, żeby sprawdzić, czy jestem w stanie jeździć i na jakim poziomie w wyścigach długodystansowych - mówi Robert Kubica przed Prologiem WEC na torze Monza.

Prolog na Monzy to taki oficjalny trening przed sezonem WEC (World Endurance Championship), czyli mistrzostwa świata w wyścigach długodystansowych. Dla Roberta Kubicy będzie to debiut w tej serii. Polak będzie się ścigał w prywatnym zespole ByKolles.

O godz. 13:51 Kubica pojawił się na torze w Monzy. Szybko przemknął przez parking, wszedł między ciężarówki zespołu ByKolles, a potem na długie godziny zniknął w garażu. Wieczorem znalazł chwilę czasu, by opowiedzieć o swoim nowym zajęciu.

- Nowy pomysł, nowy rozdział w mojej karierze. Niby dalej ścigamy się na torze, ale wyścigi długodystansowe mają swoją specyfikę, jest wiele rzeczy, które muszę poznać. Pomysł narodził się spontanicznie. Miałem propozycję testów, która z początku nie wchodziła w grę, bo, co nie jest tajemnicą, starałem się znaleźć miejsce w serii DTM, ale z różnych przyczyn do tego nie doszło - opowiadał wieczorem dziennikarzom Kubica.

- W listopadzie zeszłego roku pojechałem na testy z zespołem ByKolles i po nich było jasne, że jeśli będę chciał, to mogę startować. To dla mnie wielkie wyzwanie, dużo nowości, a kluczowym wyścigiem jest 24-godziny Le Mans, który jest historyczny - dodał Kubica.

W piątek jego samochód był dopiero składany. Mechanicy przygotowali go na sesję fotograficzną na jednym z zakrętów toru Monza, w sobotę i niedzielę Polak pojedzie nim po raz pierwszy.

- Nie testowaliśmy jeszcze samochodu, pod wieloma względami mamy opóźnienia. Monza będzie dla nas tzw. roll-outem, czyli pierwszym sprawdzeniem samochodu. W samym aucie wiele się zmieniło w porównaniu z poprzednim rokiem, największą różnicą jest silnik - opowiadał.

- Startujemy w najwyższej kategorii, czyli LMP1, ale jednak w prywatnym aucie, więc nie możemy porównywać się do fabrycznych wozów, gdzie technologia jest inna. Niby ścigamy się sami ze sobą, ale trzeba się będzie nieźle napocić, bo auta LMP2 zostały zmodyfikowane, mają więcej mocy i aerodynamiki niż w zeszłym roku - tłumaczył Kubica.

Polak o zwycięstwach w wyścigach nie marzy, będzie uczył się nowej da siebie serii. - Ten rok jest po to, żeby sprawdzić, czy jestem w stanie jeździć i na jakim poziomie w wyścigach długodystansowych. Nie chodzi o czasy okrążeń, bo o jazdę jestem spokojny, ale o też o to, że będę musiał przejechać wyścig 24-godzinny czy zmieniać się wielokrotnie za kierownicą. Do tej pory byłem przygotowany do maksymalnej koncentracji, ale tylko raz. W F1 wyścigi trwają dwie godziny, ale gdy się przekroczy linię mety, to jest już pełny relaks. Tu trzeba wiedzieć kiedy i jak odpoczywać. Chcę też poznać siebie. Odkrywam od nowo moje "problemy" - stwierdził.