Ferrari znów rzucało kłody pod nogi swoim kierowcom. Verstappen skorzystał z okazji

Max Verstappen okazał się najlepszy w Grand Prix Węgier na torze Hungaroring. Tak jak tydzień temu we Francji, Holender stanął na podium w towarzystwie dwóch kierowców Mercedesa - Lewisa Hamiltona i George'a Russella. Znów na całej linii zawiodło Ferrari.

Mistrz świata Max Verstappen miał w niedzielnym GP Węgier bardzo trudne zadanie, gdyż przez problemy z samochodem w kwalifikacjach musiał startować dopiero z 10. pozycji. Z pole position wyścig rozpoczynał George Russell z Mercedesa, a tuż za nim pozycje zajęli dwaj kierowcy Ferrari - Carlos Sainz i Charles Leclerc. 

Zobacz wideo Widzew po ośmiu latach wrócił do ekstraklasy. "Już nigdy nie będzie szedł sam"

Verstappen wygrał GP Węgier. Dwa Mercedesy na podium, koszmarna strategia Ferrari

Verstappen, podobnie jak siódmy w kwalifikacjach Lewis Hamilton, od początku rywalizacji konsekwentnie przesuwali się w górę klasyfikacji wyścigu. Pierwsza trójka przez długi czas utrzymywała się jednak bez zmian - Russell jechał przed Sainzem i Leclerkiem. Po 10 okrążeniach jednak dołączyli do nich Hamilton i Verstappen, co zapowiadało niezwykle ciekawą rywalizację o podium i zwycięstwo w wyścigu. 

Po wizycie w pitstopie na 22. okrążeniu Leclerc znalazł się przed Sainzem i ruszył w pościg za prowadzącym Russellem. Po kolejnych dziewięciu okrążeniach był już przed Brytyjczykiem i mógł cieszyć się z liderowania w wyścigu. 

Cóż jednak z tego, skoro kłody pod nogi swojemu liderowi zaczęło znowu rzucać Ferrari, które na 39. okrążeniu niespodziewanie zdecydowało się dać mu twarde opony. Te spisywały się u Leclerca bardzo kiepsko, a Verstappen nie dość, że wykorzystał pit stopy rywali, by wyprzedzić Russella i zbliżyć się do Leclerca, to jeszcze mając lepsze opony zdołał wyprzedzić Monakijczyka.

Michael Schumacher w Poznaniu w 2007 r.Rodzina Schumacherów wydała prawie 3 mln euro. "Nowe życie"

I choć Holender popełnił błąd, wypadając na chwilę z toru, to przez kiepsko spisujące się opony w samochodzie Leclerca i tak szybko wrócił do (skutecznej) walki o pozycję kierowcy Ferrari (przed nimi znajdowali się Sainz i Hamilton, ale obaj mieli wówczas o jeden pit stop mniej). Na 45. okrążeniu Verstappen znów był przed Leclerkiem i popędził po ósme zwycięstwo w tym sezonie, a do Monakijczyka zaczął zbliżać się Russell, który także go wyprzedził dziewięć okrążeń później. 

Mało tego, Leclerc nie załapał się nawet na podium, bo fantastyczną szarżę w końcówce wyścigu wykonał Hamilton, który zakończył GP Węgier nawet przed kolegą z zespołu, na drugim miejscu. Wyścig pewnie wygrał Verstappen przed Hamiltonem i Russellem, a fatalna strategia Ferrari pozbawiła ich kierowców podium, bo Sainz był czwarty, a Leclerc dopiero szósty, bo przedzielił ich jeszcze Sergio Perez z Red Bulla.   

W klasyfikacji generalnej Formuły 1 broniący tytułu Max Verstappen (258 pkt) wyprzedza już drugiego Charlesa Leclerca (178) o 80 punktów. Kolejne miejsca zajmują Sergio Perez (173), George Russell (158), Carlos Sainz (156) i Lewis Hamilton (146). 

Do końca sezonu 2022 pozostało dziewięć wyścigów. Najbliższy odbędzie się 28 sierpnia w Belgii. 

Więcej o: