Jak informowaliśmy na Sport.pl, kilka dni temu doszło do sporego zamieszania podczas meczu play-off polskiej SuperLigi w tenisie pomiędzy drużynami PTP Łódź i Górnik Bytom. Po czterech spotkaniach był remis i o zwycięstwie miał zadecydować wynik rywalizacji w mikście. Po stronie gospodarzy wystąpili wtedy Szymon Walków oraz Waleria Olianowska, a u gości - Szymon Kielan oraz Zuzanna Pawlikowska.
Gospodarze ostatecznie wygrali 3:2 i awansowali do Final Four. Goście odwołali się jednak do Komisji Dyscyplinarnej rozgrywek. Utrzymują, że kapitan gospodarzy Radosław Nijaki obraził Zuzannę Pawlikowską.
- Doszło do spornej sytuacji. Waleria odbiła piłkę dwukrotnie ramą. Wywiązała się dyskusja, zaangażowani byli kapitanowie i czwórka zawodników. Tenisiści rozmawiali z sędzią i między sobą kulturalnie mimo sporych emocji i wagi spotkania. Sędzia zadecydował, że był błąd, i przyznał punkt dla Górnika. Powiedziałam, że skoro sędzia tak uznał, to punkt jest dla nas i gramy dalej. Wtedy Radosław Nijaki powiedział do mnie: "Gówniaro, kim ty jesteś, by takie rzeczy mi mówić", "Gówniaro, nie będziesz mówiła, co mam robić" - opowiadała nam Pawlikowska.
Radosław Nijaki pytany przez Sport.pl o komentarz początkowo odsyłał do stanowiska klubu z Łodzi. Zespół PTP także złożył bowiem protest do Komisji, ale przeciwko zachowaniu tenisistki. "Zdecydowaliśmy się złożyć zawiadomienie w temacie niedopuszczalnego zachowania Zuzanny Pawlikowskiej wobec naszych kibiców, w tym również do wykreowania niepotrzebnej sytuacji z naszym kapitanem Radosławem Nijakim. Uważamy również, że jej zachowanie spowodowało wybuch złości kapitana gości, pana Jakuba Ulczyńskiego, który groził naszemu kapitanowi, cytuję, 'nie mów tak do zawodniczki, bo ci przyp******ę'" - czytamy w przesłanej nam odpowiedzi.
We wtorek Nijaki zdecydował się zabrać głos. - To, co się wydarzyło na korcie, a co zostało zmanipulowane przez Zuzannę Pawlikowską i jej otoczenie, jest skandaliczne i nieakceptowalne. Od samego początku spotkania zachowanie zawodniczki było prowokacyjne - z tego, co się dowiedziałem, nie tylko do mnie, lecz także do kibiców - wskazuje kapitan PTP.
- Swoje nieeleganckie i niesportowe zachowanie przenosiła również na kort, rzucając w moją stronę bezczelne uwagi. W pewnym momencie rozgrzewki krzyknęła do mnie: "Podasz tę piłkę w końcu?!". Zwróciłem jej uwagę i wtedy odpowiedziała wulgarnie pod nosem: "S********j". Mimo tych nieustających prowokacji zachowałem spokój - dodaje.
Jak relacjonuje, kulminacją zachowania tenisistki miało być "wtrącanie się do mojej dyskusji z sędzią podczas decydującego starcia miksta". - W arogancki sposób próbowała podważyć jego decyzje, przerywając ciągle argumentację naszego zawodnika Szymona Walkowa. Zuzanna Pawlikowska chciała sprowokować moją reakcję i celowo dążyła do konfrontacji - uważa Nijaki.
Kapitan gospodarzy ma także pretensje do Jakuba Ulczyńskiego. - Podbiegł do mnie niemal twarzą w twarz, krzycząc i używając wobec mnie gróźb: "Bo ci zaraz przyp******ę". W tej skrajnie napiętej sytuacji zachowałem spokój i próbowałem go uspokoić, starając się nie eskalować konfliktu. Tylko dzięki mojej zimnej krwi i opanowaniu nie doszło do fizycznej konfrontacji - mówi Nijaki.
Pawlikowska mówiła nam wcześniej, że po zakończeniu drugiego seta gry mieszanej opuściła kort z uwagi na łzy i poszła do łazienki. Nie była w stanie kontynuować gry. - Zawodniczka z płaczem opuściła kort, ponieważ w mojej ocenie zdała sobie sprawę, jak skandalicznie się zachowała. Podejrzewam, że ktoś ze sztabu mógł jej podpowiedzieć, jak wykorzystać tę sytuację na swoją korzyść, aby uniknąć ewentualnych konsekwencji i odwrócić uwagę od swojego nieodpowiedniego zachowania. Jest to nie tylko nieetyczne, lecz także może być próbą manipulacji w celu uniknięcia odpowiedzialności za swoje prowokacyjne zachowanie i nieprofesjonalne podejście - przekonuje Nijaki.
I kończy: - Jestem głęboko oburzony całą tą sytuacją i uważam za absolutny skandal, że ktoś taki jak Zuzanna Pawlikowska próbuje teraz manipulować opinią publiczną. Zamiast skupić się na sporcie i zdrowej rywalizacji, zdecydowała się na prowokacje i manipulacje, co zasługuje na potępienie, a nie na wsparcie.
Nijaki - poza tym, że rozmawiał ze Sport.pl - opublikował swoje oświadczenie w mediach społecznościowych. Po przeczytaniu tego odezwali się do nas Pawlikowska oraz Ulczyński. Tenisistka twierdzi, że czuje się zażenowana poziomem oświadczenia pana Nijakiego i kłamstwami w nim zawartymi.
- Górnik Bytom złożył protest do SuperLigi, aby zaprotestować przeciwko wyzwiskom, skierowanym do zawodniczki (do mnie) przez kapitana zespołu gospodarzy (pana Nijakiego) podczas meczu mikstowego. W swoim oświadczeniu pan Nijaki nie odnosi się w żaden sposób do tego, czy i jakie słowa kierował do mnie podczas meczu - więc rozumiem, że się do nich przyznaje. Zarówno pan Nijaki, jak i klub wiedzą, że fakt ten jest bezsprzeczny, potwierdzony przez wiele osób, w tym supervisora meczu - i nie zaprzeczają temu, że takie słowa padły. Cała tzw. argumentacja - oparta na kłamstwach - ma natomiast usprawiedliwić jego zachowanie rzekomo moim prowokacyjnym zachowaniem - przekazała nam Pawlikowska.
Tenisistka zaprzecza słowom kapitana PTP Łódź, jakoby miała mu ubliżać w czasie spotkania czy też po nim oraz zwracać się do niego w jakikolwiek obraźliwy sposób. - Nie mogłam podważać decyzji sędziego, która była prawidłowa i korzystna dla nas - więc nie mogłam być w tej sytuacji wobec sędziego arogancka. Jestem również wystarczająco dorosła, abym sama była w stanie formułować swoje myśli - wskazuje.
I kontynuuje: - Krótko po złożeniu protestu przez Górnik Bytom klub PTP Łódź podjął próbę obrony swojego kapitana, również nie zaprzeczając jego obraźliwym słowom, kierowanym do mnie, przytaczając natomiast rzekome moje słowa do niego, które - co ciekawe - są zdecydowanie inne niż przytaczane przez pana Nijakiego w jego oświadczeniu. Ten brak komunikacji i spójności demaskuje kolejne kłamstwo, którym się przy tej okazji posługuje. Pismo klubu rozumiem jako próbę obronienia się przed ewentualnym walkowerem i walkę o pieniądze, przysługujące za udział w Final Four, natomiast brak reakcji w stosunku do swojego kapitana uważam za zjawisko smutne. Kneblowanie ust osobom, które mają odwagę mówić o takich - całe szczęście nielicznych - zjawiskach uważam za niedopuszczalne i słabe.
Dlaczego tenisistka zdecydowała się w ogóle opowiedzieć o całej sprawie mediom? - Żeby zwrócić uwagę i zaprotestować przeciwko takiemu traktowaniu zawodniczki przez działacza, które jest obiektywnie skandaliczne. Nie sądziłam, że spotka się to z taką reakcją, skierowaną przeciwko mnie - co w tej chwili rozumiem jako właśnie walkę o pieniądze i usprawiedliwienie za wszelką cenę fatalnych zachowań próbą przerzucania odpowiedzialności na osobę, która w tym zajściu jest de facto poszkodowana - przyznaje.
Głos zabrał także Ulczyński. Kapitan drużyny z Bytomia przywołał inną sytuację z feralnego spotkania obu drużyn. - Pamiętam dobrze sytuację, w której - już w trakcie meczu - po nieudanym pierwszym serwisie Zuzanny piłka potoczyła się pod nogi kapitana Nijakiego i gra kontynuowana była po drugim serwisie. Po zakończeniu wymiany Pawlikowska zwróciła się do Nijakiego (trzymającego piłkę w dłoni) słowami "Czy mogę piłkę?", na co on odpowiedział: "Spokojnie, nie podniecaj się".
Ulczyński przyznaje, że zareagował wtedy, gdy Nijaki miał do zawodniczki kierować określenie "gówniaro". - W kilku żołnierskich słowach powiedziałem panu Nijakiemu, żeby w ten sposób do mojej podopiecznej się nie odzywał. Zuzanna nie użyła słów "zamknij się" do nikogo, do nikogo również nie odzywała się wulgarnie.
Ulczyński twierdzi także, że zarzuty strony gospodarzy wobec tenisistki nie odzwierciedlają tego, co działo się w trakcie spotkania. - Jako że mieszkam na stałe w Łodzi, z działaczami PTP Łódź znam się bardzo dobrze. Pomiędzy meczami sporo rozmawialiśmy, żartowaliśmy i wymienialiśmy uwagi, również z kapitanem Nijakim. Po czterech odbytych meczach [singlowych i deblowych, tuż przed mikstem - red.] atmosfera między nami i klubami była znakomita, nikt nie zgłaszał uwag, aby ktokolwiek z naszej drużyny zachowywał się nieodpowiednio. Tym bardziej dziwi mnie to, że takie zachowanie w tej chwili działacze PTP Łódź czy też pan Nijaki sugerują naszej tenisistce - wskazuje kapitan gości.
19-letnia Zuzanna Pawlikowska jest obecnie 789. w rankingu singlowym WTA. Na początku sierpnia w fińskim Savitaipale wygrała swój pierwszy zawodowy turniej w karierze. Była najlepsza w imprezie rangi ITF15 (poziom niżej niż WTA). Nijaki to były tenisista (najwyżej w singlu 581. w 2004 roku), mistrz Polski, następnie trener m.in. Urszuli Radwańskiej, Łukasza Kubota oraz Michała Dembka.
Zgodnie z regulaminem rozgrywek Komisja Dyscyplinarna powinna niebawem ogłosić decyzję w sprawie protestów złożonych przez oba kluby. W Final Four zaplanowanym na końcówkę tego roku wystąpią także zespoły: BKT Advantage Bielsko-Biała, WKT Mera Warszawa oraz Calisia Tennis Team Kalisz.
- Nie liczę na inne rozwiązanie i efekt protestu, biorąc pod uwagę to, że w Komisji rozpatrującej protest zasiada dwóch - spośród łącznie trzech - panów związanych z PTP Łódź. Nie zamierzam jednak bać się mówić o tym, jakie negatywne zjawiska spotykają zawodników ze strony osób, które powinny być opanowane i stosować zasady fair play. Mam nadzieję, że efekt tej sprawy będzie przynajmniej taki, że w przyszłości ktoś, kto będzie miał zamiar zachować się podobnie do pana Nijakiego, poczuje hamulec - kończy Zuzanna Pawlikowska.
Komentarze (27)
Kapitan odpowiada Pawlikowskiej. "Absolutny skandal. Próbuje manipulować"
nikogo
Podwórkowa gownoburza.
p. Senkowski, warto było? NAPRAWDĘ ??