Wiktorowski alarmuje. Nagłe zmiany w tenisie uderzą w Igę Świątek. Trener zapowiada bunt

Iga Świątek jeszcze niedawno była na Malediwach, gdzie wypoczywała po kolejnym bardzo dobrym sezonie, ale już rozpoczęła przygotowania do kolejnego. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" jej trener - Tomasz Wiktorowski - podsumował ostatni rok. I wyraził swoje wielkie zaniepokojenie kierunkiem, w którym zmierza federacja. "Do tej pory miałem wrażenie, że WTA ma jednolity kalendarz i plan" - stwierdził.

W 2023 roku Iga Świątek wystąpiła w każdym turnieju wielkoszlemowym. Najlepiej poszedł jej Roland Garros, który wygrała trzeci raz w karierze. Bardzo dobrze poradziła sobie też na Wimbledonie, gdzie pierwszy raz doszła aż do ćwierćfinału. Najgorzej poszło jej w Australian Open i US Open - w tych rozgrywkach odpadała w 4. rundzie.

Zobacz wideo Thomas Thurnbichler wybrał skład na zawody w Lillehammer, a Harald Rodlauer wykazał gotowść do inauguracji sezonu skoczkiń

Szykuje się rewolucja w tenisie. Trener Igi Świątek jest zaniepokojony działaniami WTA. "Jest organizacją walczącą o przetrwanie"

Turnieje wielkoszlemowe są w tenisie wyceniane najwyżej. Za zwycięstwo dostaje się aż 2000 punktów rankingowych. Za drugie miejsce 1300, za półfinał 780 i wycena stopniowo zmniejsza się aż do rund kwalifikacyjnych. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" trener Tomasz Wiktorowski zauważa, że niedługo nie będzie to wcale aż tak oczywiste. Może się okazać, że Iga Świątek, która np. za dojście do 4. rundy US Open w 2023 roku otrzymała 240 punktów... straciłaby je.

Wszystko przez proponowane przez WTA zmiany, na które szkoleniowiec Igi Świątek zwraca uwagę. - W tej chwili wygląda na to, że jest organizacją walczącą o przetrwanie i zarządzaną w sposób nie do końca korzystny dla zawodniczek - stwierdza wprost. Przykład takiego zarządzania? Proponowane zmiany w terminarzu.

- Do tej pory miałem wrażenie, że WTA ma jednolity kalendarz i plan. W tej chwili to się rozsypało. Może jeszcze nie totalnie, ale jednak się rozsypie w momencie, gdy okaże się, że turnieje wielkoszlemowe nie wliczają się do rankingu. A to będzie możliwe, jeśli zawodniczka taka jak Iga nie wypełni minimum, czyli nie zagra dziesięciu turniejów rangi 1000 i sześciu turniejów rangi 500. Wtedy najniższy dorobek punktowy z turnieju Wielkiego Szlema przestanie się liczyć do rankingu WTA - zauważa. 

Co dalej z WTA? Trener Igi Świątek proponuje. "Zorganizować alternatywny cykl turniejów"

Dalsze słowa Tomasza Wiktorowskiego można odczuwać jako nawoływanie do buntu. Jego propozycja rozwiązania problemów z WTA? Demontaż tej organizacji przez turnieje wielkoszlemowe.

- Turnieje wielkoszlemowe są solą tenisa. Są też wystarczająco silne i bogate, żeby przy tak absurdalnych pomysłach WTA zorganizować alternatywny cykl turniejów i podziękować tej organizacji. Gdyby Australian Open zagospodarowało turnieje azjatyckie i te z Bliskiego Wschodu, gdyby Wimbledon i Roland Garros zainteresowały się turniejami europejskimi, a US Open uczyniło to samo z turniejami w Ameryce, można zorganizować całoroczny globalny tour i zaangażować sponsorów. Dużym graczem na rynku, w niedalekiej przyszłości, może się też okazać Arabia Saudyjska. Mam nadzieję, że nigdy do czegoś takiego nie dojdzie, ale eliminowanie turniejów wielkoszlemowych z rankingu WTA jest błędem - stwierdził kończąc ten wątek.

Obecnie Iga Świątek przygotowuje się do rozpoczęcia następnego sezonu. Tomasz Wiktorowski zdradził, że pracują, dostosowując się do planów trenera Macieja Ryszczuka, a on sam zwraca uwagę przede wszystkim na kwestie techniczne. - Robimy mnóstwo akcji z powietrza, by poprawić wolej - przyznaje.

Więcej o:
Copyright © Agora SA