MŚ 2010. "Piłkarze z Afryki wcale nie są słabsi od tych z Europy"

- Jeśli Nigeria odpadnie we wtorek z mundialu, Sani Kaita nie ma po co wracać do kraju - mówi Larry Okey Ugwu*, Nigeryjczyk, który od 28 lat mieszka w Polsce.

Reprezentacja Nigerii na Sport.pl. Czytaj tutaj ?

Grzegorz Kubicki: Jak zareagują Nigeryjczycy, jeśli ich drużyna odpadnie we wtorek z mundialu?

Larry Okey Ugwu: Ale Nigeria nie odpadnie. Na 100 proc. wygramy z Koreą, a Grecja nie powinna zdobyć punktu w spotkaniu z Argentyną. Nawet jeśli ta zagra w rezerwowym składzie. Przy takich wynikach trzy drużyny - Nigeria, Korea i Grecja - będą miały po trzy punkty, ale to my będziemy najlepsi w bramkach.

No dobrze, ale jeśli Nigeria jednak odpadnie?

- To wtedy Sani Kaita, przez którego Nigeria przegrała w drugiej rundzie mecz z Grecją, nie ma po co wracać do kraju. Na jego miejscu zaraz po mundialu pojechałbym wtedy na wakacje albo do klubu, aby zacząć już przygotowania do nowego sezonu. Kibice w Nigerii byli oburzeni jego zachowaniem, za które dostał z Grekami czerwoną kartkę [Kaita kopnął rywala bez piłki; jego zespół prowadził wtedy 1:0, ale przegrał 1:2]. Długo mu tego nie wybaczą.

Mówi pan, że Nigeria na pewno awansuje, tymczasem wydaje się, że to jak na razie najsłabszy zespół mundialu?

- Nigeria nie jest słaba. Przecież z wielką Argentyną przegraliśmy minimalnie, a z Grecją na własne życzenie.

Choć mundial jest w Afryce, żadna drużyna z tego kontynentu może nie wyjść z grupy!

- Ale piłkarze z Afryki wcale nie są słabsi od tych z Europy.

Jak to?

- Problemem drużyn afrykańskich jest psychika piłkarzy i organizacja gry. Przecież technicznie czy motorycznie piłkarze z Afryki są naprawdę mocni. Gorzej jest z taktyką. Przyczyną jest prawdopodobnie brak zgrania i mało czasu na wypracowanie schematu. Piłkarze z Afryki w ponad 80 proc. grają na co dzień w klubach Europy, spotykają się niezwykle rzadko. Kilka meczów w roku czy parę treningów to za mało, aby wypracować styl gry. Ten problem dotyczy przecież nie tylko Nigerii. Wybitny skład na tym mundialu ma np. WKS, ale też może nie wyjść z grupy. I to nie tylko dlatego, że ma silnych rywali, ale również dlatego, że mimo wielu gwiazd w składzie słabo spisuje się jako drużyna. Niemcy, Hiszpanie, Anglicy czy Włosi grają najczęściej w swoich ligach i to potem procentuje.

Aby popracować nad wspomnianą przez pana organizacją gry Nigeryjczycy wzięli trenera z Europy - Szweda Larsa Lagerbaecka.

- Tak, ale on pracuje z reprezentacją dopiero od marca. To jakieś nieporozumienie, żeby brać nowego trenera zaledwie trzy miesiące przed taką ważną imprezą, jak mundial. Nie mam nic przeciwko Szwedowi, wręcz mu kibicuję, ale miał za mało czasu, żeby poukładać zespół. A najgorsze jest to, że jak mu nie pójdzie w RPA, to od razu zostanie zwolniony. Nie dostanie szansy.

Dlaczego Nigeryjczycy nie mogą się doczekać następców np. Jay-Jay Okochy?

- Następcy są, ale nie dostają szansy. Przecież Nigeria grała w finale ostatnich igrzysk olimpijskich. Przegrała dopiero z Argentyną, z wielkim Messim w składzie. Ale tym młodym piłkarzom nie dano szansy, aby pojechali na mudnial. I o to mam żal - że w Nigerii chroni się graczy starszych, kiedyś zasłużonych, a nie stawia się na młodzież. Liczę jednak, że kiedy ci doświadczeni zawodnicy sami odejdą, zrobi się miejsce dla młodych zdolnych, tych z igrzysk w Pekinie, i już niedługo Nigeria znów będzie wielka.

*Larry Okey Ugwu pochodzi z Nigerii, ale w Polsce mieszka już od 28 lat. Jest absolwentem Wydziału Prawa Uniwersytetu Gdańskiego, ale także pedagogiem i muzykiem. Grał w Reggae International Roots Reggae Band, Polish Ham, Sun's Vibration, Biafrze i Ikendze. Założył także stowarzyszenie Jeden Świat. Jest dyrektorem Nadbałtyckiego Centrum Kultury.

Wygraj Mundial! Załóż drużynę na Sport.pl i zgarnij 11 tys.! ?

Więcej o: