Piłkarz Stomilu: Wciąż musimy pracować nad ofensywą

- W poprzedniej rundzie prezentowaliśmy się w bardzo podobny sposób. Jedyna różnica między zespołem z jesienni, a wiosny jest taka, że wtedy strzelaliśmy bramki - mówi Grzegorz Lech, pomocnik biało-niebieskich przed sobotnim spotkaniem z GKS-em Katowice.

Piłkarzom olsztyńskiego pierwszoligowca do zakończenia sezonu pozostał już tylko miesiąc. Podopieczni trenera Mirosława Jabłońskiego w tym czasie sześciokrotnie wyjdą na murawie, w tym aż trzy razy w ciągu najbliższego tygodnia. Pierwsze tego typu spotkanie zostanie rozegrane w sobotę, a do stolicy Warmii i Mazur zawita zespół GKS-u Katowice. Dla sympatyków olsztyńskiego futbolu będzie to doskonała okazja do zobaczenia w akcji Tomasza Zahorskiego, byłego piłkarza Stomilu. Początek sobotniej konfrontacji o godz. 15.30.

Rozmowa z Grzegorzem Lechem, pomocnikiem Stomilu Olsztyn.

Mateusz Lewandowski: Stomil rozpoczyna piłkarski maraton, bowiem w ciągu sześciu dni rozegracie aż trzy spotkania. To dla was duże obciążenie?

Grzegorz Lech: - Aby lepiej przygotować się do sobotniego spotkania z GKS-em Katowice, otrzymaliśmy dwa dni wolnego. Dzięki temu mogliśmy lepiej odpocząć. We wtorek odbyliśmy pierwszy trening, na który przyszliśmy z wielką ochotą.

W ostatnim spotkaniu ponownie musieliście zadowolić się jednym punktem, bezbramkowo remisując z Wisłą Płock...

- Zagraliśmy jednak bardzo dobre spotkanie w defensywie, bowiem ani razu nie musieliśmy wyciągać piłki z siatki. Ponadto nie pozwalaliśmy zespołowi z Płocka na stworzenie sobie dogodnej sytuacji w naszym polu karnym. Co prawda byli oni groźni wykonując stałe fragmenty gry, lecz mi nie popełniliśmy żadnego błędu.

Z dobrej strony pokazuje się w defensywie, jednak zupełnie inaczej wygląda wasza gra w ataku. Według pana z czego to wynika?

- W poprzedniej rundzie prezentowaliśmy się w bardzo podobny sposób. Jedyna różnica między zespołem z jesienni, a wiosny jest taka, że wtedy strzelaliśmy bramki. W Płocku mieliśmy trzy dogodne okazje, po których mogliśmy strzelić bramki. Wtedy zespół Wisły musiałby się odkryć jeszcze bardziej, a wtedy stwarzalibyśmy coraz więcej sytuacji po kontratakach. To są jednak niuanse, lecz jedno nie podlega zmianie - wciąż musimy pracować nad ofensywą.

W sobotę zmierzycie się przed własną publicznością z GKS-em Katowice. Czym zamierzacie zaskoczyć zawodników z Górnego Śląska?

- Nie chciałbym zdradzać na łamach prasy naszych założeń taktycznych. Z całą pewnością chcemy zagrać solidne spotkanie, w którym będziemy walczyć o każdy metr boiska. Naszym celem jest zdobycie pierwszego kompletu punktów w tym roku.

Przed 29. serią spotkań macie już tylko siedem punktów przewagi nad 14, ostatnim bezpiecznym miejscem dającym utrzymanie na zapleczu ekstraklasy. Spogląda pan z coraz większym niepokojem w dół tabeli?

- Nie zwracam na to uwagi. Wraz z pozostałymi kolegami z drużyny mamy ambicję, aby uplasować się wśród pięciu najlepszych zespołów na koniec sezonu.

I LIGA

*Dolcan Ząbki po rundzie jesiennej wycofał się z rozgrywek